Sztuka

Życie codzienne i wizje artystyczne wielkiego malarza

Jan Matejko w pracowni w Szkole Sztuk Pięknych 1891 r., fotografia archiwalna
Muzeum Narodowe w Krakowie
Rozmowa: Marta Kłak-Ambrożkiewicz – kustosz, muzealnik, pracownik Muzeum Narodowego w Krakowie
Rz: Chyba niewiele jest w Polsce takich miejsc jak Dom Jana Matejki przy Floriańskiej 41?
Marta Kłak-Ambrożkiewicz: To wyjątkowe muzeum będące zarazem rodzinnym domem malarza. Artysta przyszedł tu na świat w 1838 roku. Kamienica od 1794 roku znajdowała się w rękach rodziny. Przy Floriańskiej Matejko spędził dzieciństwo i młodość, potem sprowadził się z rodziną, żoną Teodorą i czwórką dzieci. Miał tu pracownię i przyjmował gości. Tutaj rodziły się jego największe artystyczne pomysły, a także toczyło się życie... Wreszcie w tym domu zmarł. Kiedy powstała idea stworzenia muzeum biograficznego?
Bardzo szybko, właściwie jeszcze podczas przygotowań do pogrzebu Matejki. Podjęto decyzję, by wykupić dom artysty z rąk spadkobierców i urządzić muzeum biograficzne na wzór istniejących już w Europie, jak muzeum Goethego w Weimarze czy Rafaela w Urbino. Pierwsi goście zwiedzali dwa pokoje tego domu już w 1896 roku, czyli niecałe trzy lata po śmierci artysty. Musimy pamiętać, jaka była ranga i pozycja artysty w Krakowie. Po otrzymaniu nagrody za „Kazanie Skargi” na Salonie w Paryżu w 1865 roku Matejko stał się niezwykle popularny. Zasiadał w różnych gremiach, m.in. w Towarzystwie Naukowym, komisjach konserwatorskich, był członkiem nadzwyczajnym Akademii Umiejętności. Z jego inicjatywy powstało Towarzystwo Bratniej Pomocy Artystów. Przez 20 lat pełnił funkcję dyrektora Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie. Czuł się niezwykle związany z miastem, kochał jego zabytki, o których zachowanie nieustannie walczył. Pobyt w muzeum rozpoczynamy od przejścia przez mały dziedziniec. Czy korzystał z niego sam Matejko? Oczywiście, jest to zresztą jeden z niewielu dostępnych w Krakowie dziedzińców neobarokowych. Prawdziwe zwiedzanie budynku zaczyna się w oficynie, gdzie w czasach Matejki mieściły się kuchnie. Dziś są tu pomieszczenia edukacyjne, istotne szczególnie dla tych, którzy niewiele wiedzą o Janie Matejce. Zwraca uwagę ogromne powiększenie jednego z ostatnich zdjęć, jakie mu wykonano. Było to w 1891 roku, w pracowni artysty w Szkole Sztuk Pięknych, gdzie kończył malować „Konstytucję Trzeciego Maja”. Spogląda na nas zafrasowany, bardzo zmęczony starszy pan. Matejko na tym zdjęciu ma tylko 53 lata. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że to mężczyzna w sile wieku. A tutaj widzimy człowieka przytłoczonego ogromem pracy. To ważna fotografia – pokazuje artystę w środowisku jego „teatru”, w otoczeniu realiów malarskich i rekwizytów, swoistej scenografii do jego ogromnych obrazów. To był jego świat. Czy znamy dokładnie miejsce urodzin autora „Hołdu pruskiego”? Wiemy, gdzie zmarł? Przyszedł na świat 24 czerwca 1838 r., w domu przy ulicy Floriańskiej 41, w pokoju na drugim piętrze. Dla upamiętnienia tego wydarzenia ponad drzwiami umieszczono w 1904 roku marmurową tablicę z łacińskim napisem „Często sprawia Bóg, że wielkość zamyka się w małym kształcie”. Na krótko przed śmiercią artysty pokój na I piętrze przylegający do salonu został zamieniony na jego sypialnię. Tam malarz zmarł 1 listopada 1893 r. Amatorzy pamiątek po artyście zatrzymają się pewnie na dłużej w dawnej jadalni, gdzie rodzina Matejków zbierała się na posiłkach. Na środku zapewne stał duży stół. W serwantkach podziwiać dziś możemy rodzinną biżuterię, między innymi złoty pierścionek, który został przez Matejkę ofiarowany narzeczonej Teodorze z Giebułtowskich. Oczko tego pierścionka stanowi gwiazda z diamentów otoczona emalią Limoges. Teodora nie przyjęła zaręczyn i ponoć rzuciła pierścionkiem o podłogę. Ale potem się namyśliła i poślubiła artystę. Kiedy po latach badano obiekt w urzędzie probierczym, okazało się, że na powierzchni pierścienia odkryto liczne uszkodzenia mogące być potwierdzeniem tej historii! Z pierścieniem zaręczynowym związana jest jedna z tajemnic domu Matejki. Nie znamy pochodzenia tego wspaniałego klejnotu. Od niedawna muzealnicy podejrzewają jednak, że pierścień pochodził z większego kompletu biżuterii, być może należącej wcześniej do matki mistrza Jana. Wśród dalszej rodziny Jana Matejki byli złotnicy i jubilerzy. Obok pierścionka leżą szpilki ślubne zaprojektowane przez Matejkę, wykonane w jednym z krakowskich zakładów złotniczych, ozdobione monogramami „T” i „J”. Takim szpilkami goście biorący udział w ceremonii ślubu państwa Matejków 21 XI 1864 w krakowskim kościele Karmelitów na Piasku mieli przypięte bukieciki do strojów. O tym, jak żyła rodzina Matejków, przekonamy się też, zaglądając do salonu i sypialni artysty. Tu chyba najpełniej manifestuje się swoisty genius loci tego miejsca. Tak, proszę popatrzeć choćby na błękitne sklepienie sypialni ozdobione przez artystę gwiazdami... Salon i sypialnia utrzymywane są od stu lat w prawie niezmiennym stanie. Zachwyca arras i wschodnie tkaniny pochodzące ze słynnej kolekcji artysty. Matejko był wybitnym kolekcjonerem, o niezawodnym guście i fantastycznej wiedzy na temat rzemiosła. Jego kolekcja liczy ponad 3 tysiące obiektów i zawiera cenne przedmioty nie tylko z Polski i Europy, ale i ze świata. Niecodzienne są także meble w salonie. O gustach się nie dyskutuje, ale chyba nie wszystkim się podobają? Mają zwolenników i przeciwników. Matejko nabył je w Wenecji w 1878 roku, kiedy zrealizował jedno ze swoich marzeń i odbył podróż do Włoch. Zamówił je w jednej z manufaktur, która produkowała meble w stylu neorenesansowym. Zrobione są z politurowanego drewna hebanowego i inkrustowane kolorowym marmurem. W zbiorach muzeów polskich,to jedyny taki pełny komplet – nie tylko stół, sofa i krzesła, ale i serwantka, konsola z lustrem, i wreszcie sekretarzyk z zegarem, który skrywa również swoje tajemnice, ponieważ posiada tajne skrytki. Ze współczesnej perspektywy meble te mogą wydawać się zbyt ozdobne. Ale doskonale mieszczą się w stylu epoki. Ciekawe są także ścienne polichromie w salonie utrzymane w mocnym kolorze tzw. różu pompejańskiego. Wyraźnie nawiązują do dekoracji wschodnich, myślę więc, że wpływ na malaturę ścian miał pobyt Matejków na Bliskim Wschodzie. Legendy opowiada się o niezwykłym temperamencie żony Matejki Teodory. To paradne, mieszczańskie wnętrze mogło być w jej guście? Oboje mieli ambicje związane z urządzeniem domu. Zaznaczyło się to wyraźnie już przy przebudowie kamienicy w 1872 roku, kiedy artysta stworzył własnego pomysłu herb. Z Wenecji pisał do swojego sekretarza, jak wielkie popełnił głupstwo, kupując meble za kilka milionów, płacąc – jak się wyraził – austriackimi papierkami. Niewątpliwie żona artysty Teodora czuła się królową pałacu – jak żartobliwie nazywano w Krakowie ich dom – przy Floriańskiej. Była przecież królową, pozując mężowi do postaci Bony czy Barbary Radziwiłłówny. Jak większość kobiet, lubiła zakupy i zbytki, o czym świadczą zachowane w naszych zbiorach rachunki np. z ówczesnych magazynów mód i sklepów. Matejko był ponoć domatorem. Istnieje mit, że nienawidził podróży. Jak było w rzeczywistości? Rzeczywiście zwykł mawiać, że ich nie lubi i opuszcza Kraków bardzo niechętnie. Jednak wbrew tym twierdzeniom podróżował często, a z dalekich wypraw przywoził cenne trofea do kolekcji. W 1872 roku, na zaproszenie kuzyna Henryka Gropplera, udał się do Konstantynopola. Spędził tam trzy miesiące. Z tego wojażu, poza zespołem rysunkowych szkiców, przywiózł meble, dywany oraz liczne pamiątki związane z rzemiosłem perskim, tureckim, a nawet dalekowschodnim. Zakupy były tak wielkie, że ekspediowano je do Krakowa etapami. W korespondencji z Gropplerem znajdujemy informacje, że naliczono za nie wysokie opłaty celne. Matejko osobiście miał się zwrócić do Polskiej Akademii Umiejętności z prośbą o poręczenie i pomoc w obniżeniu opłat. A było za co płacić. Wśród wschodnich nabytków zwraca uwagę XVIII-wieczna perska skrzyneczka. Wykonana z brązu, pokryta kunsztownym, rytym ornamentem służyła m.in. do przechowywania biżuterii. Jednym z najciekawszych elementów matejkowskiej kolekcji są znakomite judaica. Skąd ta pasja? Ta ważna część zbiorów liczy kilkadziesiąt obiektów, z których najcenniejsze to zdobione nakrycia głowy: wspaniale haftowane czepce mieszczek żydowskich i jarmułki. Niektóre zostały wykorzystane przez malarza jako rekwizyty w obrazach, np. czepce w „Unii lubelskiej”, „Hołdzie pruskim”. Matejko pozyskał również do swoich zbiorów fragmenty żydowskich ubiorów, gorsety i biżuterię. Na uwagę zasługuje XVII-wieczny, złoty pierścień zaślubinowy, który stał się realium malarskim w obrazie „Św. Kinga”. Malarz wysoko cenił rzemiosło artystyczne i kunszt rzemieślników. Oni również obdarzali go dużym szacunkiem. Na wystawie zobaczyć można dyplom od krakowskiego cechu złotników, malarzy i pokostników nadający Matejce tytuł „Majstra nad Majstrami”. Inaczej niż większość muzeów biograficznych, bazujących przede wszystkim na pamiątkach osobistych, Dom Matejki posiada kolekcję oryginalnych prac malarskich. Znajduje się u nas jedna z najwcześniejszych znanych prac artysty: martwa natura, którą namalował jako 14-latek. Amatorzy matejkowskiej klasyki znajdą zarówno obrazy o tematyce historycznej, jak i kolekcję świetnych portretów, malowanych nie tylko dla bliskich, ale również na zlecenia. „Stańczyk udający ból zębów” z 1856 r. zdradza, niekontynuowane później, fascynacje Matejki malarstwem francuskim, zwłaszcza Delaroche’a. Możemy tu prześledzić, jak zmieniał się styl artysty, jaki wpływ miał na jego sztukę kontakt z malarstwem Tycjana, Tintoretta czy Veronese’a. Pracownia jest jednym z najważniejszych miejsc przy Floriańskiej 41. Czuje się tu ducha Matejki. Domowa pracownia została dobudowana w latach 1872 – 1873. Do dziś znajdują się w niej przedmioty należące do artysty. Jego kuferek na przybory malarskie, palety, sztalugi, studia akademickie. Warto zwrócić uwagę na studium zbroi Stefana Batorego z 1871 roku wykonane do obrazu „Batory pod Pskowem”, a malowane przez Matejkę podczas jednego z pobytów w Wiedniu i ukończone w Krakowie. Umieszczony w gablocie wypchany koń, zakupiony w początkach istnienia muzeum, służy do prezentacji bogatego rzędu oraz siodła, które Matejko otrzymał w trakcie malowania bitwy pod Grunwaldem. Warto wspomnieć, że w dojrzałym okresie twórczości Matejko posiadał atelier w dworku w Krzesławicach oraz w Szkole Sztuk Pięknych. Dziś w Domu Matejki pojawia się instalacja młodego artysty Marcina Chlandy. Jak sam mistrz Jan mógłby zareagować na ten współczesny element? W 1892 roku Matejko, obrońca krakowskich zabytków, zwraca dyplom honorowego obywatela miasta Krakowa po przegraniu walki z radą miejską o zachowanie średniowiecznej kaplicy przy Szpitalu św. Ducha, gdzie zaplanowano budowę teatru (dziś im. Juliusza Słowackiego). I chociaż zapowiedział, że teatr ten go nic nie obchodzi, rok później udał się na jego otwarcie. Jednak dziś trudno nam oceniać, jak zareagowałby jako właściciel na zmiany w wystroju domu. rozmawiała Justyna Nowicka Marta Kłak-Ambrożkiewicz jest autorką wielu wystaw i publikacji o Janie Matejce, jego artystycznych dokonaniach i kolekcjonerskiej pasji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL