Biznes

Syndrom krwiopijcy w transporcie lotniczym

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Organizacja największych europejskich linii lotniczych AEA przeciwna jest podwyżce stawek za przeloty
Organizacja największych europejskich linii lotniczych AEA ostro skrytykowała Polską Agencję Żeglugi Powietrznej (PAŻP), która jest dostawcą usług nawigacyjnych na terytorium naszego kraju.
PAŻP zdecydowała się na drastyczną podwyżkę od przyszłego roku opłat za przeloty nad Polską oraz przyloty i wyloty z polskich lotnisk. Opłaty te - według wyliczeń AEA — mają wzrosnąć odpowiednio o 32 i 62 proc. Tak właśnie agencja chce zrekompensować sobie spadek wpływów spowodowany kryzysem w lotnictwie. Najbardziej ucierpią Polskie linie Lotnicze LOT, ponieważ polskie lotniska są dla nich portami macierzystymi. — Nie mogę zrozumieć, dlaczego konsekwencją spadku przewozów ma być konieczność ponoszenia większych opłat mówi prezes PLL Lot, Sebastian Mikosz. Stosunek PAŻP do linii lotniczych nazywa „syndromem krwiopijcy”. – Tak działają modelowe monopole – złości się sekretarz generalny AEA, Ulrich Schulte. – W sytuacji, kiedy linie lotnicze walczą o przetrwanie w najtrudniejszych w swojej historii warunkach biznesowych, niektórzy uczestnicy tego rynku uważają, że realia ich nie dotyczą. Nie mamy możliwości zwrócić się do innego podmiotu, by prowadził nas przez polską przestrzeń powietrzną, a więc albo zapłacimy, ile żądają, albo nie będziemy latać – podkreślał.
– Polska przestrzeń powietrzna obejmuje obszar ponad 300 tys. km[sup]2[/sup] i zajmuje kluczową pozycję, ponieważ przebiega zarówno ruch z kierunku północ-południe, jak i wschód-zachód. Czy linie lotnicze zdecydują się na latanie dłuższymi trasami, aby uniknąć tych podwyżek? – zastanawia się Ulrich Schulte-Strathaus. Dla niektórych będzie to miało sens ekonomiczny, ale jakim kosztem dla środowiska? Jego zdaniem jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest wprowadzenie Jednolitej Przestrzeni Powietrznej, co uniemożliwi samowolne ustalanie cen. To jednak nastąpi dopiero w roku 2012. Schulte-Strathaus przypomina również, że PAŻP zignorowała list wysłany przez wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, Antonia Tajaniego, wzywającego instytucje kontroli do powstrzymania się z podnoszeniem opłat. Jak wyjaśnia Grzegorz Hlebowicz, rzecznik Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, wciąż trwają konsultacje na temat ich wysokości — Opłaty terminalowe muszą zostać zatwierdzone przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, trasowe — przez Eurocontrol — wyjaśnia. — Opłaty nawigacyjnych naliczane przez PAŻP nie są ustalane dowolnie, wynikają z obowiązującego rozporządzenia Komisji Europejskiej — wyjaśnia Tadeusz Jarmuziewicz, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za transport lotniczy. — Zgodnie z nim opłaty muszą pokrywać rzeczywiste koszty wytworzenia usług nawigacyjnych. Wraz ze spadkiem liczby przelotów nad Polską jak i spadkiem liczby lądowań w polskich portach lotniczych dla określenia wysokości pobieranych opłat koszty PAŻP muszą być dzielone na mniejszą liczbę operacji lotniczych — dodaje. Polskia Agencja Żeglugi Powietrznej zapewnia ze swojej strony , że podwyżki nie będą tak duże jak szacują to przewoźnicy. — Koszty agencji udało się zredukować o kilkanaście procent, są jednak również takie koszty na które wpływu nie mamy. Są to m.in. rosnące koszty usług meteorologicznych czy rosnąca składka płacona do Eurocontrol — mówi Hlebowicz. Nieoficjalnie mówi się, że kontrolerzy należą do elity zarobkowej w Polsce. Przy doliczeniu do wysokich podstawowych wynagrodzeń wypłat za nadgodziny zarobki ponad 30 tys. złotych nie należą do rzadkości. — Polska stała się kosztownym kierunkiem w związku ze wzrostem kosztów lotniskowych i nawigacyjnych – narzeka Miachel Cowley z Ryanaira. — Hiszpania i Grecja obniżyły koszty, przez co linie mogą obniżyć ceny połączeń. A to stymuluje do wzrostu przemysł turystyczny.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL