Sądownictwo

Gang ostrzelał policjantów

Policjanci ujęli trzech gangsterów, czwarty zmarł po wymianie ognia. Na zdjęciu jeden z zatrzymanych przed Komendą Powiatową Policji w Szamotułach koło Poznania
Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Ranni policjanci i zabity bandyta po nocnej strzelaninie pod Poznaniem
Piątek, godzina 2.20. Na bocznej drodze nieopodal Szamotuł (Wielkopolska) policjanci zatrzymują volkswagena busa. Z samochodu wysiadają mężczyźni. Chwilę potem pada strzał. Jednego z funkcjonariuszy gumowa kula trafia prosto w twarz. Drugi dostaje cios kolbą pistoletu. Policjanci odpowiadają ogniem, napastnicy wskakują do samochodu i odjeżdżają. Lżej ranny funkcjonariusz z telefonu komórkowego dzwoni na komendę. Okoliczne jednostki ustawiają blokadę. Po chwili na drodze pojawia się volkswagen. Napastnicy się poddają.
– W samochodzie jechało czterech mężczyzn, jeden już nie żył – opisuje Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. – Najprawdopodobniej został postrzelony podczas wymiany ognia. Gangsterzy ubrani byli w czarne kombinezony, podobne do tych, które podczas akcji noszą członkowie oddziałów antyterrorystycznych. Mieli też kamizelki z napisem “Policja”, koguta na samochód, pistolety, strzelby i sprzęt do podsłuchiwania policyjnych częstotliwości. – Prawdopodobnie zamierzali dokonać jakiegoś napadu. Na razie jednak niewiele wiemy – mówił kilka godzin po zdarzeniu Borowiak.
Dlaczego patrol zatrzymał właśnie ich samochód? – Zadecydował o tym przypadek – przyznaje Borowiak. – W tym rejonie ostatnio dochodziło do włamań, więc policjanci mieli zwracać uwagę na podejrzane auta. Volkswagen w środku nocy jadący boczną drogą wydał im się podejrzany. Śledztwo w sprawie strzelaniny wszczęła specjalna grupa powołana przez komendanta wojewódzkiego policji oraz Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu. – Nie wykluczam, że będziemy stawiać zarzut usiłowania zabójstwa – podkreśla prokurator Andrzej Laskowski, naczelnik wydziału V ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Gangsterzy należeli do grupy Marka M., pseudonim Oczko. To jeden z najbardziej bezwzględnych bandytów w Polsce. W latach 90. rządził półświatkiem w Szczecinie. W wyeliminowaniu konkurencji pomogli mu gangsterzy z Pruszkowa. Grupa “Oczki” trudnił się m.in. napadami na tiry, przemytem alkoholu, handlował też bronią i ściągał haracze od agencji towarzyskich. “Oczko” wpadł pod koniec lat 90. Został skazany na 13 lat więzienia za kierowanie gangiem. W 2008 r. w Katowicach usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności za zlecenie zabójstwa białoruskiego gangstera Wiktora Fiszmana. Jego gang się rozpadł, ale jego ludzie wciąż działają. Kilka dni temu policja w Szczecinie zatrzymała Zbigniewa P., pseudonim Pastor. Pod koniec lat 90. napadał na Polaków w Niemczech. Jego ludzie, jadąc na akcje, często ubierali mundury niemieckiej policji. Zaatakowani w piątek policjanci trafili do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. – To, że powiatowi funkcjonariusze prewencji – niczego im nie ujmując – przeżyli, oznacza, że byli dobrze wyszkoleni – mówią policjanci. – Dlatego szczególnie ważne jest, by mimo kryzysu nie oszczędzać na szkoleniu i sprzęcie – dodaje poseł PO Marek Biernacki, były szef MSWiA. A liczba napaści z bronią albo innymi niebezpiecznymi przedmiotami, których ofiarą padają funkcjonariusze, jest zatrważająco wysoko. Z danych policji wynika, że w 2003 roku odnotowano 417 tego typu przypadków, trzy lata później – 614. Liczba ta spadła dopiero w ubiegłym roku (464). Za to odnotowano więcej policjantów rannych podczas służby. – W latach 90. grupy przestępcze były ściśle zhierarchizowane. W stosunku do policji większość z nich czuła pewien respekt. Dziś to już przeszłość. Przestępcy często działają pod wpływem środków odurzających i są bardziej zdeterminowani. Efekty widać – mówi “Rz” były ekspert Biura Wywiadu Kryminalnego KGP zastrzegający anonimowość.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL