Media

CBA ofiarą załamania pogody

Fotorzepa
Na czołówkach gazet codziennych z dnia na dzień pojawia się coraz mniej artykułów z akronimem CBA
Czyżby afery hazardowe, stoczniowe, giełdowe czy alkoholowe wychodziły z mody? W końcu wszystko kiedyś się czytelnikowi znudzi, bez względu na wagę informacji. I gazety zaczęły już pisać własną historię tego przesytu.
„Dziennik GP”, od dłuższego czasu cierpiący na niedostatek informacji własnych, skupia się na pogodzie, grzmiąc tytułem „Pół Polski bez prądu”. To, co wczoraj zdążyło się przetoczyć od rana do wieczora przez wszystkie telewizje i wszystkie portale, jest tematem dnia. Dobrze zapakowany towar wczorajszy z powodzeniem udaje więc świeży produkt dzisiejszy. Ale jaki piękny można teraz spłodzić duży raport o usuwaniu szkód. „Pół Polski bez prąd” to zresztą nieprawda. W ramach epatowania grozą, gazeta uznała, że 700 tys. lokali bez prądu wystarczy, by przestraszyć (i zachęcić przestraszonych do zakupu gazety w kiosku), mieszkańców pozostałych 10,5 mln gospodarstw domowych. Konkurenci potraktowali temat równie poważnie, ale mieli w zanadrzu coś, co ma pozwolić zaistnieć im na szklanym ekranie lub w przynajmniej w Internecie.
„Gazeta Wyborcza” porzuciła ścieżkę wydarzeń krajowych. „Posłowie aż trzech klubów w rosyjskim parlamencie opuścili salę obrad w proteście przeciwko fałszerstwom Kremla w niedzielnych wyborach samorządowych. Czegoś takiego Rosja jeszcze nie widziała” – pisze Wacława Radziwinowicz z Moskwy. Najmniej dziwi, że był wśród nich Władimir Żyrinowski. „Polska” otwiera z czyszczenia kadrowego, które pierwszego dnia urzędowania zaczął wprowadzać CBA jego nowy szef – Paweł Wojtunik. Były szef CBA Mariusz Kamiński jawi się w tekście jako rycerz w białej zbroi, który dzięki swojej bezkompromisowości poprowadzi PiS do kolejnych zwycięstw, a najlepiej wyborczych. „Polska” stawia więc na nowe otwarcie. I to na dwóch frontach – w CBA i Pis. „Rzeczpospolita” idzie tropem afery stoczniowej. „Niedoszły nabywca stoczni w Szczecinie i Gdyni przekazał MSWiA nieprawdziwe informacje”. W skrócie ujmując Stichting Particulier Fonds Greenrights w ogóle nie powinien zostać dopuszczony do prywatyzacji stoczni. Tylko jeśli nie on, to kto?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL