Polityka

Platforma robi u siebie porządki

Grzegorz Schetyna zapowiada odświeżenie prezydium Klubu PO
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Partie. Grzegorz Schetyna nowym szefem klubu. Premier przestrzega PO przed zejściem na złą drogę
Rada krajowa PO upłynęła pod znakiem ostrego przemówienia premiera Donalda Tuska. Piątek był także porą partyjnych porządków po aferze hazardowej. Na posiedzeniu Klubu Parlamentarnego politycy wybrali nowego jej szefa.
– Wielkie oczekiwanie, wielka praca, wielkie wyzwanie – mówił po głosowaniu Grzegorz Schetyna – Mam nadzieję, że dam radę. [wyimek]Dobrze, że premier straszy, to w szeregach nie będzie recydywy – mówią posłowie [/wyimek]
Ze stanowiska wicepremiera i szefa MSWiA ustąpił w związku z aferą hazardową, choć premier podkreślał, że w tej sprawie Schetyna zachowywał się bez zarzutu. W roli szefa klubu zastąpi Zbigniewa Chlebowskiego, wobec którego pojawiły się podejrzenia o lobbing na rzecz biznesmenów z branży hazardowej. Kandydaturę Schetyny poparło 186 posłów, przeciw było 16. [srodtytul]Gowin wiceszefem? [/srodtytul] – Gdy ludzie są coraz bardziej wyczuleni na każde niestandardowe zachowanie, przewodniczący Klubu musi wiedzieć, że będzie szczególnie pod lupą – powiedział premier po wyborze szefa klubu. Gregorz Schetyna podczas posiedzenia zapewnił posłów, że przygotuje nową koncepcję pracy Klubu. Dopiero za tydzień klub wybierze wiceprzewodniczących. Dotychczasowi podali się w piątek do dymisji. Wygląda na to, że nowy szef będzie chciał odświeżyć skład prezydium. – Jest wielu nowych ludzi, którzy po dwóch latach mają bardzo dobry parlamentarny szlif – mówił Schetyna. Z informacji „Rz” wynika, że największe szanse na ponowny wybór ma Grzegorz Dolniak. Niewykluczone, że w nowych władzach zasiądzie też Jarosław Gowin, poseł z Krakowa z konserwatywnego skrzydła PO, a nawet Janusz Palikot. – Tusk sugerował, by najaktywniejszych posłów zaangażować do pracy w Klubie. Lepiej, by w partii zgłaszali swoje uwagi, a nie poza nią – mówi „Rz” polityk z władz PO. [srodtytul]Premier straszy, PO szykuje wybory[/srodtytul] Największe emocje wzbudziło w piątek jednak przemówienie Tuska, a nie wybór szefa klubu. Premier straszył posłów i przestrzegał: – Musimy być wobec siebie bezwzględni. Oczekuję determinacji w utrzymywaniu wysokich standardów – grzmiał. Skąd tak ostre słowa? – Naszym problemem nie jest Mariusz Kamiński, ale to, co się z nami dzieje i co się stało – mówił Tusk. Piętnował zachowanie Zbigniewa Chlebowskiego. – Sytuacja, w której były już szef klubu tłumaczy się przez telefon ponurej postaci i prosi o zrozumienie, upokarza nas – grzmiał premier. – Naganne zachowanie Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego jest pretekstem dla naszych przeciwników politycznych. Politycy PO jeszcze kilka dni temu byli zaskoczeni ostrym tonem wypowiedzi szefa rządu, który po wybuchu afery hazardowej nie oszczędza partyjnych kolegów. Dziś część z nich jest zadowolona z działań premiera. – Dobrze, że straszył, to nie będzie recydywy – mówi „Rz” Tomasz Tomczykiewicz, członek Zarządu Krajowego PO. A jeden z posłów dodaje: – Jak trzeba będzie, to może też powyrzucać z partii, nawet Grzegorza Schetynę. Przecież Olechowskiego i Płażyńskiego już dawno nie ma. Teraz Platforma staje się partią Tuska. Ale niektórzy już się przyzwyczaili do nowego tonu premiera, i zdążyli się nim ciut znudzić. – To było to samo wystąpienie premiera, co kilka dni temu na posiedzeniu klubu – mówi jeden z posłów – Nawet chwilę się zdrzemnąłem. Na koniec rada krajowa PO uchwaliła kalendarz wyborów nowych władz w partii. Nowego przewodniczącego Platforma wybierze w połowie maja 2010 roku. [ramka] [b]Ostre słowa Tuska[/b] [srodtytul]Brońmy naszej reputacji [/srodtytul] „Dwa lata umawialiśmy się, że nie będziemy tolerowali wobec siebie hipokryzji i obłudy. Dobrze wiecie, ja też o tym wiem, i dobrze wiedzą o tym Polacy, że musimy dzisiaj rozwiązać ten problem, który zaciążył także na reputacji PO. (...) Ludzie chcą w nas zobaczyć zdolnych do prawdziwego, bez cienia obłudy czy próby zafałszowania tej rzeczywistości, wyjaśnienia roli poszczególnych polityków, poszczególnych urzędników. Śmiem dzisiaj twierdzić, że Polacy nie marzą o tym, aby władza przeszła w ręce naszych oponentów. Nie! Polacy chcieliby, i mają prawo tego żądać od nas, abyśmy my, obdarzeni takim zaufaniem, nie zmarnowali tego, co od Polaków dostaliśmy. Tylko od nas dzisiaj zależy, i nie chodzi tu o techniki, o propagandę, o polityczną grę. Chodzi o to, żebyśmy chcieli naprawić to, co złe narodziło się w ciągu dwóch lat sprawowania władzy. Wiecie o tym dobrze, jako historyk te słowa mam szczególnie głęboko w pamięci od czasu, kiedy zostałem premierem, słowa o władzy, która psuje. A im więcej władzy, tym więcej poczucia bezkarności. PO do- stała dużo władzy i co więcej, sprawując tę władzę, mieliśmy uprawnione poczucie, że ludzie nas akceptują przez te dwa lata, dzięki temu, że rządziliśmy i rządzimy tak, a nie inaczej. Po raz pierwszy partia rządząca zyskała jeszcze zaufanie, a nie straciła. Będzie błędem i grzechem, jeśli ten bezcenny kapitał zmarnujemy”. [i]—not. anie[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL