Sport

Zniszczeni niezniszczalni

Rafael Nadal pojawił się na turnieju ATP w Pekinie i jest to jego drugi w tym sezonie powrót na korty. Po Roland Garros pauzował dwa i pół miesiąca, teraz przez blisko miesiąc.
Testy medyczne w Barcelonie wykazały, że z mięśniami brzucha wszystko już w porządku. Jeśli idzie o stan kolan zawodnika - czas pokaże. Na razie Hiszpan ochoczo deklaruje, że do końca roku wystąpi we wszystkich ważnych imprezach.
W Tokio swój 20. tytuł w cyklu WTA Tour zdobyła Maria Szarapowa. Kontuzja, a potem operacja ramienia sprawiły, że Rosjanka zniknęła z rozgrywek na dziewięć miesięcy. Potem potrzebowała pięciu miesięcy ekstra, by w końcu móc znowu wyrzucić ręce do góry w geście radości. Półtora roku upłynęło od jej ostatniego turniejowego zwycięstwa. Hiszpan i Rosjanka początkowo do złudzenia przypominali bohaterów gier komputerowych. Wydawali się niezniszczalni: odporni na wszelkie zagrożenia, wytrzymywali każdy, najbardziej nawet podstępny atak przeciwnika, no i niemal zawsze wygrywali. Wprowadzili na korty siłę fizyczną połączoną z niewyobrażalnym jeszcze niedawno przygotowaniem atletycznym.
Po kilku latach okazało się jednak, że nawet oni nie są nadludźmi, a ten medal ma jednak drugą stronę – kontuzje. „Zaczynając od materiałów, z jakich wykonano rakiety, i nowych technologii w produkcji strun, aż po trening, technikę uderzeń czy taktykę gry – wszystko zmierza do skumulowania wysiłku mięśni i ścięgien. Próg wysiłku został tak mocno przesunięty, że ludzie zmuszają swoje ciała do wyczynów, jakich nigdy wcześniej profesjonalny tenis nie wymagał” – mówi Brian Hainline, który w amerykańskiej federacji USTA jest szefem służb medycznych. Amerykanie przeprowadzili laboratoryjne testy z obciążaniem biodra w sposób, jaki na korcie następuje przy frontalnie odbijanym forhendzie. Ludzie poddawani tym eksperymentom płakali, nie potrafiąc wytrzymać bólu. To właśnie kontuzja biodra przerwała kariery już kilku wybitnych zawodników, m.in. Brazylijczyka Gustavo Kuertena czy Szweda Magnusa Normana. Jednym z najczęściej spotykanych urazów tenisowych jest też stan zapalny ścięgien. Niestety, większość graczy zwykła bagatelizować tę przypadłość. Tydzień przerwy, okłady z lodu, ewentualnie zastrzyk przeciwbólowy i wracamy do gry. „Młodzi ludzie najczęściej myślą o punktach, rankingu, wejściu na kolejny, wyższy poziom. Periodyzacja sezonu to pojęcie nieznane, tymczasem po szczycie formy musi nastąpić czas regeneracji dla organizmu. Inaczej wielkie kariery będą coraz krótsze” – kończy 53-letni pan Hainline. Wie, co mówi, bo grał kiedyś w barwach uczelni z niezaleczoną kontuzją kręgosłupa, a dziś nawet z amatorami może sobie poodbijać tylko od czasu do czasu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL