Świat

FPÖ chce Wielkiej Austrii

Rozmowa: prof. Theo Öhlinger, konstytucjonalista, prawnik
[b]Rz: Czy pana zdaniem przyłączenie Tyrolu Południowego do Austrii jest możliwe?[/b]
[b]prof. Theo Öhlinger:[/b] Teoretycznie wszystko jest możliwe. Praktycznie sprawa wygląda zupełnie inaczej. Po pierwsze większość niemieckojęzycznych mieszkańców Tyrolu Południowego wcale nie chce przyłączenia regionu do Austrii. Po drugie jesteśmy częścią Unii Europejskiej. Nie możemy tak po prostu przesuwać granic naszego państwa. Nawet gdybyśmy przeprowadzili to referendum i większość byłaby za powrotem do Austrii, to co z tego? Referendum odbyłoby się na terenie Włoch, a nie Austrii. Przez to nie miałoby mocy wiążącej ani w Austrii, ani we Włoszech. Poza tym w regionie mieszkają także Włosi. I co, wyrzucimy ich? Jaka jest dziś różnica między byciem Austriakiem a Włochem w Unii? Żadna. Tyrol ma pełną autonomię i to wystarczy. Nie ma powodu czegokolwiek zmieniać. [b]Dlaczego Graf wystąpił z taką propozycją?[/b]
Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ) jest związana z niemieckojęzycznymi nacjonalistycznymi kręgami w Tyrolu Południowym. Ci ludzie są pełni resentymentów i marzy im się wielka, silna Austria. Chcą wziąć odwet za traktat wersalski. To cyrk z małpami, który pomija polityczną rzeczywistość. Dwa lata temu przewodniczący FPÖ Hans-Christian Strache złożył podobną propozycję. Najlepiej nie zwracać na to uwagi. [b]A prawo do samookreślenia narodów?[/b] Najlepszym rozwiązaniem konfliktów mniejszościowych jest autonomia. Kto bawi się granicami, igra z ogniem. Na ogół nie da się ich tak po prostu przesunąć. Narody mają oczywiście prawo do samookreślenia, ale trzeba brać pod uwagę polityczną rzeczywistość.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL