Wiadomości

Życie pogroziło nam palcem

Jerzy Matlak
Fotorzepa, Krzysztof Lokaj klok Krzysztof Lokaj
- Przez ostatnie miesiące lepiłem ten zespół na siłę szukając takich siatkarek, które mogą chodzić - mówi Jerzy Matlak, trener reprezentacji Polski siatkarek
[b]Wraca pan myślami do dramatycznych, ostatnich piłek w meczu z Belgią? [/b]
[b]Jerzy Matlak:[/b] Nie sądziłem, że będzie tak źle i tak nerwowo. Dziewczyny były sparaliżowane, nie trafiały do nich żadne uwagi. Na szczęście trochę pomogły nam Belgijki i nie doszło do katastrofy. Potem blokada ustąpiła. My nie mogliśmy przecież nie awansować do przyszłorocznych mistrzostw świata. To nie wchodziło w rachubę, ale życie pogroziło nam palcem. [b]Za dwa miesiące rozpoczną się w Polsce mistrzostwa Europy. Oczekiwania będą duże. Pana drużyna może grać lepiej niż w Rzeszowie? [/b]
Mam taką nadzieję, ale wiem też, gdzie jest granica możliwości. Kiedy grała Małgorzata Glinka, kiedy Dorota Świeniewicz prezentowała światową klasę, a te które wchodziły na boisko z ławki rezerwowych grały na bardzo wysokim poziomie, ograniczeń było mniej. [b]Wrócą Katarzyna Skowrońska-Dolata, Natalia Bamber, Eleonora Dziękiewicz, może Anna Podolec i będzie dobrze? [/b] Mówmy o tym co możliwe, a nie o tym czego chcemy i co nam się marzy. Przecież przez ostatnie dwa miesiące lepiłem ten zespół na siłę szukając takich siatkarek, które mogą chodzić. W klubach wiele z nich gra na środkach przeciwbólowych, ale kiedy przychodzi czas dla reprezentacji zaczynają się leczyć. Ja to rozumiem, bo byłem wiele lat trenerem klubowym. To klub płaci im pieniądze i zapewnia dostanie życie, nie kadra. Dlatego niewiele się zmieni. Powrót Bamber i Dziękiewicz wzmocni zespół, będę wreszcie miał więcej możliwości, ale nie wiem co zrobić ze Skowrońską. Nie zdiagnozowano jeszcze przyczyn jej ostatnich kłopotów zdrowotnych. Ona mówi, że chce grać w mistrzostwach Europy, ale czas ucieka i może go zabraknąć. Co do Podolec sprawa jest jasna. Rozmawialiśmy w Rzeszowie i pewne sprawy ustaliliśmy. Wraca do drużyny, będzie z nami trenować, ale w tym sezonie na boisko nie wyjdzie. W jej przypadku proces rekonwalescencji po poważnej operacji barku jeszcze się nie zakończył. [b]Na razie ma pan tylko jedną atakującą - Joannę Kaczor... [/b] I widzę, że słabnie w oczach. Gra od początku we wszystkich meczach i nie zawodzi. A przecież całą ligę przesiedziała na ławce rezerwowych w Muszyniance. Na szczęście jak wróci Bamber, będzie druga atakująca. [b]Która jednak nie zagra w cyklu turniejów Grand Prix, bo nie jest do niego zgłoszona. Dlaczego? [/b] Winę biorę na siebie. Szkoda, bo przed mistrzostwami Europy byłby to dla niej ważny sprawdzian. Zmienniczką dla Kaczor będzie w tej sytuacji jedna z przyjmujących, pewnie Ola Jagieło. [b]Komu da pan odpocząć? [/b] Świeniewicz i środkowej Dorocie Pykosz. Chociażby z racji wieku. Pierwszą zastąpi Klaudia Kaczorowska, a drugą Dziękiewicz. Chętnie wziąłbym na te turnieje młodzież, ale nie ma kogo. To smutne, lecz prawdziwe. [b]Co oprócz awansu pana cieszy i sprawia, że wierzy pan w dobry występ Polek na mistrzostwach Europy? [/b] Atmosfera w drużynie. Nasłuchałem się, że konflikty rozsadzają ją od środka. Nic takiego nie ma miejsca. Mogę więc obiecać, że czasu, który został do mistrzostw na pewno nie zmarnujemy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL