Społeczeństwo

Co naprawdę stało się w Nowej Soli

Na skwerze, gdzie zginął Mikołaj, przybywa zniczy. – Chcemy pokazać, że pamiętamy o Mikusiu. Choć nic go nam nie zwróci – mówi „Rz“ Marlena, koleżanka zmarłego nastolatka
Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Po śmierci 15-latka: Dlaczego dorosły zaatakował nastolatka? Dlaczego chłopcy byli pod wpływem alkoholu? Dlaczego Mikołaj zmarł?
Kilka bloków pamiętających czasy Gierka, ustawione w kwadrat blaszane budy, a w nich sklepiki, solarium, mały bar. Osiedle XXX-lecia PRL w Nowej Soli nie wyróżnia się niczym szczególnym.
To tu w środę wieczorem zginął 15-letni Mikołaj. Na skwerku płonie kilkadziesiąt zniczy. Znajomi chłopaka do dziś nie mogą otrząsnąć się z szoku. – Siedzieliśmy za blokiem, kiedy ten facet zaczął zaczepiać dziewczyny. Najpierw chcieliśmy go uspokoić, potem stamtąd poszliśmy. I zaczęło się. Jednego kolegę uderzył w twarz, a pod sklepem zaatakował Mikusia. Ganiał za nim po całym skwerku, koledzy go odciągali, ale w niego jakby coś wstąpiło. Kopnął Mikusia z kolana w mostek. Zanim przyjechało pogotowie, było już po wszystkim – opowiadają jeden przez drugiego. 40-letni Alfred K., który już wcześniej wchodził w konflikt z prawem, został szybko ujęty przez policję. Badanie wykazało u niego półtora promila alkoholu. „Pijany zwyrodnialec skatował na śmierć 15-latka“ – donosiły media. Według pierwszych relacji telewizyjnych mężczyzna przewrócił chłopaka, skakał po nim, a wszystkiemu obojętnie przyglądali się klienci pobliskiego baru i przechodnie.
Jednak im dłużej trwa śledztwo, tym więcej wokół sprawy wątpliwości. [srodtytul]Bójka czy pobicie[/srodtytul] – Z zebranych dotąd materiałów wynika, że to nie było pobicie, a raczej bójka – mówi „Rz“ jeden ze śledczych. Taka hipoteza znalazła odzwierciedlenie w zarzutach. Alfred K. odpowie za udział w bójce ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu kara od roku do dziesięciu lat więzienia. Wczoraj trafił do aresztu. Problemy może mieć jednak nie tylko on. Policja poinformowała już jednego z nastolatków, że on także dopuścił się „czynu zabronionego“ – wziął udział w bijatyce. – Ponieważ jest nieletni, o jego losie może zdecydować sąd rodzinny. Ale na razie takiego wniosku nie kierujemy. Wyjaśniamy tę sprawę – informuje Kazimierz Rubaszewski z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Jak dowiedziała się „Rz“, za udział w bójce mogą odpowiadać także dwaj inni uczestnicy zajścia. Dwóch chłopców było pod wpływem alkoholu. Jeden miał we krwi 0,7, drugi 0,3 promila. Kolejne wątpliwości przyniosła sekcja zwłok zmarłego nastolatka. – Nie wykazała ona żadnych obrażeń ani innego rodzaju zmian, które mogłyby tłumaczyć zgon. Konieczne są dalsze badania – przyznaje prokurator Rubaszewski. [srodtytul]Oni się tutaj snuli...[/srodtytul] Z ustaleniami śledczych nie mogą się pogodzić bliscy nastolatków. – Mój syn poszedł na policję jako poszkodowany, a wrócił z zarzutem. Potraktowano go jak przestępcę. A przecież on tylko bronił kolegi. To nie chłopcy zaczęli... – mówi łamiącym się głosem Agnieszka J., matka jednego z nastolatków. Klienci okolicznych sklepów mają jednak mieszane uczucia. – Taki byczek nie powinien wyskakiwać z pięściami na dzieci. Ale panie, tych wyrostków pełno było tutaj. Snuli się po osiedlu, przesiadywali na schodach i ludzi zaczepiali. Pan wierzy, że 40-letni facet sam rzucił się na zgraję nastolatków? A pan by się rzucił? – krzyczy starszy mężczyzna. – Bo tak naprawdę to wina policji. Tu różne rzeczy się działy, a gdzie był w tym czasie dzielnicowy? – dorzuca jego kolega. – Osiedle jest normalnie patrolowane, ale policjanci nie mogą być tam przez cały czas – odpowiada na zarzuty Anna Szwarczyńska z Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli. – Jeśli ktoś widzi, że dzieje się coś niepokojącego, powinien nas zawiadomić. Komórkę ma przecież chyba każdy. Od początku roku interweniowaliśmy tam trzy razy. To raczej niezbyt wiele. [srodtytul]Czasem ktoś popali[/srodtytul] Bronią się także koledzy Mikołaja. – Teraz to z nas robią bandziorów. To podłe. Nikt nie był pijany. Może kolega coś pił, ale przecież on jest pełnoletni. A nawet jeśli ktoś zapali papierosa czy dwa, to chyba normalne – mówi jeden z chłopców. – Ale chyba nie, kiedy ma 15 lat? – dopytuję. – No, ale co w tym złego... A że czasem przysiądziemy na ławkach czy schodach... Co tutaj robić przez cały dzień? Boisko odgrodzone płotem, a jak przejdziemy przez ogrodzenie, to nas przeganiają – tłumaczy. Urzędnicy zapewniają, że młodzież ma alternatywę. – W ramach akcji „Lato w mieście“ organizujemy zajęcia sportowe, zawody strzeleckie, mamy kąpielisko. Oferta była dostępna w Internecie, w szkołach wisiały plakaty. Dlaczego młodzież mówi, że nic się nie dzieje? To bardziej pytanie do psychologa społecznego – uważa Ewa Batko, rzecznik Urzędu Miasta w Nowej Soli. – Nie jest tak, że młodzi ludzie nie lubią i nie umieją korzystać ze zinstytucjonalizowanych form spędzania wolnego czasu. Jeśli tak się dzieje, to widocznie propozycje do nich nie przemawiają albo są za słabo rozpropagowane – ocenia prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL