Unia Europejska

Niemcy nie będą hamulcowymi UE

Rozmowa z Thomasem Fischerem, ekspertem niemieckiej fundacji Bertelsmanna w Brukseli
[b]Czy kontrowersje w łonie niemieckiej chadecji po niedawnym orzeczeniu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie traktatu lizbońskiego nie oznaczają, że Niemcy mają już dosyć UE w obecnym kształcie?[/b]
Dyskusje i przeciąganie liny pomiędzy CSU i CDU jest taktyką wyborczą bawarskiej CSU. Ma od pewnego czasu problemy z poparciem wyborców i usiłuje zyskać popularność żądaniami zwiększenia pozycji parlamentu wobec rządu w sprawach europejskich. [b]Generalnie rzecz biorąc, Niemcy nie mają więc żadnego problemu z UE?[/b]
Jest zauważalne pewne zmęczenie materii. Ciągłe dyskusje na temat referendum w Irlandii oraz stałe rozważania na temat traktatu lizbońskiego sprawiają, że pojawia się określona niepewność co do dalszego kierunku rozwoju UE. Tak jest nie tylko w Niemczech, ale wielu innych państwach. Po dwu dekadach ciągłych reform i zmian traktatowych w UE traktat lizboński jawi się jako ważny akcent konsolidacji Europy. Nie wiadomo jednak co dalej i to stwarza atmosferę zawieszenia i niezdecydowania. [b]Niemiecki trybunał nie dopatrzył się wprawdzie sprzeczności traktatu lizbońskiego z konstytucją, ale ma zastrzeżenia co do roli Bundestagu. Czy umocnienie parlamentu względem rządu w sprawach UE nie sprawi, że Niemcy stracą impet integracyjny i staną się hamulcowymi w UE?[/b] Orzeczenie trybunału w sprawie traktatu lizbońskiego nie odbiega od wieloletniej linii orzeczeń w sprawach integracji europejskiej. Konieczność umocnienia roli parlamentu podkreślano już w 1993 roku w orzeczeniu dotyczącym traktatu z Maastricht. Ostatnie orzeczenie sprowadza się do tego, że niemiecka ustawa towarzysząca ratyfikacji traktatu lizbońskiego musi zostać przeanalizowana i znowelizowana w niektórych punktach. Chodzi o sprawy polityki wewnętrznej oraz bezpieczeństwa, w których kompetencje UE mają bezpośredni wpływ na prawa obywateli. Zmiany, które zostaną wprowadzone, nie ograniczą jednak w żadnym stopniu zdolności rządu do działania w sprawach europejskich chociażby dlatego, że rząd dysponuje większością parlamentarną. Nic też nie jest w stanie zagrozić ratyfikacji traktatu lizbońskiego. [b]W kontekście ostatnich wydarzeń słuchać jednak głosy, że Niemcy tracą zainteresowanie pogłębianiem integracji europejskiej, bo w 20 lat po zjednoczeniu kraju nie potrzebują już UE, w takim stopniu jak dawniej, do realizacji celów politycznych?[/b] Tak nie jest. Niemcy po zjednoczeniu były zawsze jedną z wielkich sił napędowych integracji europejskiej. Wystarczy przypomnieć ostatnio zaangażowanie rządu Angeli Merkel w urzeczywistnienie traktatu lizbońskiego. Ostatnie orzeczenie trybunału nie wyznacza też w żaden sposób kierunku niemieckiej polityki w sprawach integracji UE. [b]Czy obecna dyskusja w Niemczech wpłynąć może na proces ratyfikacji traktatu lizbońskiego w Polsce czy Czechach?[/b] Może utrwalić przekonanie, że skoro w Niemczech sytuacja prawna wymaga korekty, to coś nie gra w całej sprawie. Sądzę jednak, że po pozytywnym wyniku referendum w Irlandii na początku października głosy eurosceptyków ucichną.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL