Biznes

Firmy hamują swój rozwój

Firmy produkcyjne mają nadwyżki zdolności produkcyjnych, a na rynku jest nadmiar siły roboczej
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Inwestycje przedsiębiorstw zaczną rosnąć dopiero od 2011 roku
– Wiele wskazuje, że najgorsze jest dopiero przed nami. Dlatego firmy zamiast inwestować, będą jeszcze bardziej ciąć koszty i oszczędzać pieniądze – twierdzi wiceprezes firmy Telesto i wiceprezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce Rick Lada.
Z opinią tą zgadza się prof. Stanisław Gomułka. Jego zdaniem w tym roku inwestycje firm zmniejszą się o ok. 10 – 15 proc., a w przyszłym spadki jedynie wyhamują. – Zmniejszenie inwestycji o 10 proc. to spadek PKB o ok. 2 pkt proc. – przypomina główny ekonomista BCC. Z najnowszej „Informacji o sytuacji makroekonomicznej i stanie budżetu państwa w 2009 roku” przygotowanej przez Ministerstwo Finansów wynika, że nie tylko w tym, ale też w przyszłym roku inwestycje przedsiębiorstw będą spadały. Według resortu w tym roku wszystkie inwestycje spadną o 1,9 proc., a w przyszłym roku wzrosną o 0,1 proc., ale prognozy te uwzględniają też inwestycje sektora publicznego finansowane głównie z pieniędzy unijnych. A to według naszych szacunków oznacza dalszy spadek inwestycji sektora przedsiębiorstw. W 2010 r. może on sięgnąć nawet 3 proc.
Podobne wnioski zawiera czerwcowa „Projekcja inflacji” Narodowego Banku Polski, która przewiduje realny wzrost (i to niewielki) inwestycji prywatnych dopiero w II kwartale 2011 roku. Według różnych szacunków inwestycje firm w ubiegłym roku wyniosły ok. 150 – 155 mld zł. (Ostatnie oficjalne dane GUS dotyczą 2007 roku i mówią o 144, 3 mld zł). – Jeśli firmy spełnią swoje zapowiedzi inwestycji, jakie przedstawiły w naszych ostatnich czerwcowych badaniach, to w tym roku powinny one mieć wartość ok. 130 mld zł – mówi Małgorzata Krzysztoszek-Starczewska, ekspert PKPP Lewiatan. Z jej szacunków wynika, że jeśli firmy nie będą miały kłopotów z płynnością, to mogą w przyszłym roku zainwestować ok. 127 mld zł. – Małe przedsiębiorstwa wciąż będą redukować nakłady na inwestycje, ale coraz częściej zaczną o nich myśleć średnie i duże firmy. Jeśli zaś nie poprawi się sytuacja z kredytami, spadki będą większe – dodaje ekspert PKPP Lewiatan . – Firmy muszą zacząć więcej inwestować, przynajmniej pod koniec 2010 roku, bo niedługo skończą się ich zapasy – uważa Maciej Bukowski, szef Instytutu Badań Strukturalnych. – Ale o tym, jaki będzie 2010 rok, można będzie powiedzieć, gdy poznamy dane o PKB za drugi kwartał – dodaje ekonomista. Przedsiębiorcy tłumaczą, że sytuację mogłoby polepszyć zwiększenie strumienia kredytów obrotowych i inwestycyjnych. Ale banki konsekwentnie się przed nimi bronią. – Ta wstrzemięźliwość bardzo źle rokuje – mówi Tomasz Sarapata, prezes spółki odzieżowej Bytom. – Kłopot polega na tym, że po okresie spowolnienia gospodarczego firmy zaczynają inwestować dopiero wtedy, gdy nie mają już wolnych mocy produkcyjnych – tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. – A w przyszłym roku nie będą miały z tym kłopotów. Przykładem tego może być branża budowlana. – Firmy produkcyjne mają nadwyżki zdolności produkcyjnych, a na rynku jest nadmiar siły roboczej – tłumaczy Mirosław Lubarski z zarządu Polskich Składów Budowlanych. Bardziej prawdopodobne są więc fuzje i przejęcia, a nie nowe inwestycje. Te pojawią się tam, gdzie wspierają je pieniądze unijne lub publiczne. Koniunkturę napędzać na pewno będzie program budowy dróg i autostrad.  Nie bardzo też możemy liczyć na bezpośrednie inwestycje zagraniczne. W ubiegłym roku w Polsce ich poziom spadł o jedna czwartą, w tym może spaść nawet o połowę. – Na podstawie poprzednich kryzysów można przypuszczać, że w przyszłym roku spadek poziomu inwestycji jeszcze się pogłębi – uważa Adam Żołnowski z PricewaterhouseCoopers. Mimo dobrych na tle pozostałych państw Europy perspektyw wzrostu Polska, zaliczając się do rynków wschodzących, jest w czasie kryzysu bardziej ryzykowna dla inwestorów. Jednak są i tacy, którzy uważają, że spadki inwestycji nie muszą być duże. – Zapaść nie jest tak wielka, jak mogłoby się wydawać. Firmy w Polsce, które mają dobrą płynność, mają szansę na dalszy rozwój – uważa Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, i spodziewa się w drugim półroczu na terenie strefy nowych inwestycji branży motoryzacyjnej. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=a.fandrejewska@rp.pl]a.fandrejewska@rp.pl[/mail], [mail=a.wozniak@rp.pl]a.wozniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL