Wiadomości

Krucjata serbskiej dyplomacji

Minister Vuk Jeremić: – Rosja to nasz bliski przyjaciel
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Belgrad nigdy się nie pogodzi z utratą Kosowa, ale naszym celem jest wejście do UE – mówi Vuk Jeremić, szef MSZ Serbii
[b]RZ: Przyjechał pan do Polski prosto z Libii, gdzie w ciągu jednego dnia rozmawiał pan w cztery oczy z ministrami aż 19 afrykańskich państw. Botswana, Sudan, Mozambik... Wyczyn nie lada. [/b]
[b]Vuk Jeremić:[/b] Było ciężko, ale mam nadzieję, że żadne z tych państw nie zmieni zdania i nie uzna Kosowa. Dzięki naszym dyplomatycznym wysiłkom udało się powstrzymać proces uznawania niepodległości Kosowa. Taką decyzję podjęło tylko 60 państw. To nasz sukces. [b]Czy Belgrad był bardzo rozczarowany, gdy przed rokiem Polska uznała Kosowo?[/b]
To była niefortunna decyzja polskiego rządu. Jednogłośną deklaracją Prisztina złamała międzynarodowe prawo. Dlatego skierowaliśmy sprawę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Jestem przekonany, że wyrok będzie po myśli Serbii – uzna działanie Kosowa za nielegalne. Gdyby zapadł wcześniej, kraje, które uznały Kosowo, nigdy by tego nie zrobiły. [b]Skąd pewność, że Trybunał stanie po stronie Serbii?[/b] Prawnicy wnikliwie przeanalizowali kazus Kosowa. Poza tym wiele państw ze wszystkich kontynentów przesłało do Hagi oświadczenia z poparciem dla Serbii. Wszystkie są przekonane, że suwerenność i integralność terytorialna państwa, które uznaje cały świat, w XXI wieku nie może być naruszona. Jeśli pozwolimy na coś takiego, otworzy się furtka dla innych ruchów separatystycznych na świecie. [b]A jeśli się rozczarujecie i Trybunał poprze Kosowo?[/b] Niemożliwe. To bardzo, bardzo nieprawdopodobny scenariusz. Trybunał uzna racje Serbii i wtedy będziemy mogli zasiąść do rozmów, by znaleźć kompromis. Jestem pewien, że po wyroku sądu już nikt nie uzna Kosowa. [b]Jaki kompromis zadowoliłby Belgrad?[/b] Przenigdy nie uznamy deklaracji niepodległości Kosowa. To nie kompromis. To narzucenie pozycji Prisztiny, której nigdy nie zaakceptujemy. Możemy dążyć do rozwiązania, ale nie takiego, w którym jedna strona dostaje wszystko, a druga nic. Teraz zadowoli nas powrót do negocjacji. Co potem? Za wcześnie, by o tym mówić. [b]Czy wyobraża pan sobie kiedyś współpracę z Prisztiną?[/b] Tymczasowe władze Kosowa chcą, by Belgrad traktował je jak równego partnera. Na to nie możemy się zgodzić. Mam nadzieję, że z czasem emocje opadną, a wyrok Trybunału przyniesie realne efekty. [b]Mówił pan, że Serbia nie poświęci Kosowa za członkostwo w UE...[/b] Nie tylko za członkostwo, ale za żadne skarby świata! [b]A gdyby Bruksela nagle postawiła taki warunek?[/b] Nie może tego zrobić, bo nie wszystkie państwa UE uznały Kosowo. Członkostwo w UE to nasz priorytet. Leży ono w interesie również innych państw bałkańskich i Europy. Uważamy, że jedynym sposobem na to, by Bałkany były stabilnym i spokojnym regionem, jest integracja z UE. [b]Tą stabilizacją może zachwiać sytuacja w Bośni i Hercegowinie, która coraz wyraźniej zmierza do rozpadu. Jak na podział zareaguje Serbia?[/b] Popieramy suwerenność i integralność terytorialną wszystkich państw ONZ. Również Bośni. Dlatego jako lider w regionie chcemy współpracować z tamtejszymi politykami, zwłaszcza serbskimi, by mieć pewność, że sytuacja jest stabilna. Gdy Kosowo ogłosiło niepodległość, zareagowaliśmy spokojnie. Zdarzyło się to pierwszy raz w historii Bałkanów. [b]Swoje przewodnictwo w UE właśnie rozpoczęła Szwecja. Już pierwszego dnia szef MSZ Carl Bildt mówił, jak bardzo popiera integrację Bałkanów. To chyba dobry znak.[/b] Niewiele osób na całym świecie zna się na Bałkanach tak jak Bildt (b. przedstawiciel UE na Bałkanach – przyp. red.). Mam nadzieję, że deklaracje zostaną wypełnione podczas szwedzkiej prezydencji i od 2010 roku Serbowie będą mogli podróżować po Europie bez wiz. [b]Dziś mówią, że czują się jak Europejczycy drugiej kategorii, i nie bardzo ufają UE.[/b] Byłbym zaskoczony, gdyby mówili co innego. Przed ambasadami stoją długie kolejki. Ludzie czują się upokorzeni. 20 lat temu podróżowaliśmy swobodnie do wszystkich krajów świata. Polacy mieli restrykcje. My nie mieliśmy żadnych. I ludzie to pamiętają. [b]Bardziej ufają Rosjanom?[/b] Rosja to nasz największy partner gospodarczy i bliski przyjaciel. Zawsze stała po naszej stronie, a w sprawie Kosowa jej wsparcie było ogromne. Jesteśmy jej bardzo wdzięczni. Ale powtarzam – naszym strategicznym celem jest członkostwo w UE. [b]Do jakiego stopnia Serbia jest uzależniona od Rosji?[/b] W sprawie dostaw gazu w 100 procentach. Jesteśmy z tego powodu w dość mało komfortowej sytuacji, bo gaz dociera do nas przez Ukrainę. Mamy nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja, gdy Rosja zakręciła kurek Ukrainie. Wolelibyśmy większe zróżnicowanie wśród dostawców.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL