Świat

Brutalna kampania w Austrii

Wiceprzewodniczący parlamentu Martin Graf ze skrajnie prawicowej Austriackiej Partii Wolności (FPÖ) został oskarżony o antysemityzm
Graf stał się bohaterem skandalu, gdy przed wyborami nazwał Ariela Muzikanta – przewodniczącego Wiedeńskiej Wyznaniowej Gminy Żydowskiej – „przybranym ojcem lewicowego terroryzmu”.
Powodem ostrej wymiany zdań stała się kampania przedwyborcza skrajnej prawicy. Kiedy na ulicach Wiednia zawisły plakaty „Europa dla chrześcijan”, oburzony Muzikant porównał akcję FPÖ do „propagandy goebbelsowskiej” i oskarżył Grafa o antysemityzm. Graf nie pozostał dłużny i ostrzegł, że słowa Muzikanta tworzą „żyzną glebę dla ulicznych burd i antyżydowskich demonstracji”. Wypowiedź Grafa została dostrzeżona w Izraelu. Efraim Zuroff kierujący Centrum Szymona Wiesenthala wyraził „zaniepokojenie z powodu silnych związków wpływowego austriackiego polityka Grafa ze skrajnie prawicowymi organizacjami”.
Urodzony w 1960 roku Graf, prawnik i naukowiec, szybko awansował w strukturach Partii Wolności. Jest wzorowym uczniem jej byłego szefa Jörga Haidera. Kiedy w ubiegłorocznych październikowych wyborach parlamentarnych FPÖ awansowała na trzecie miejsce w parlamencie, otrzymała prawo obsadzenia stanowiska wiceprzewodniczącego Rady Narodowej. Po dramatycznej debacie zdobył je Graf. Kanclerz Werner Fayman uznał, że polityk, który „znieważa mniejszość żydowską”, powinien wycofać się z życia politycznego. Do ustąpienia Grafa wzywa lewica, ale konstytucja nie przewiduje możliwości odwołania wiceszefa parlamentu z powodu wypowiedzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL