Świat

Izrael symuluje wojnę z sąsiadami

Ehud Barak wizytuje oddziały podczas ćwiczeń
AFP
Na atak rakietowy i z użyciem broni masowego rażenia muszą być w tym tygodniu gotowi mieszkańcy Izraela. Od dziś trwają tam największe w historii tego kraju ćwiczenia z obrony ludności cywilnej
Trwające pięć dni ćwiczenia mają sprawdzić, jak na zagrożenie ze Strefy Gazy, Libanu, Iranu i Syrii przygotowane są władze, żołnierze, policjanci czy służby ratunkowe, ale również zwykli mieszkańcy Izraela. Zakładają one symulowany atak rakietowy na izraelskie miasta, w tym atak z użyciem broni biologicznej i chemicznej. Scenariusz zakłada też całą falę palestyńskich ataków samobójczych. Ma się również odbyć symulacja uderzenia na Izrael ze strony Iranu.
W ramach ćwiczeń zostaną ewakuowane centra handlowe i biurowce, a także budynki rządowe. Członkowie rządu i władz lokalnych stworzą aż 252 „centra kryzysowe”, które mają opracować plan reakcji na zagrożenie. „Wprawdzie nie mamy danych wywiadowczych dotyczących zbliżającego się konfliktu, ale musimy przećwiczyć reakcję na potencjalne zagrożenie ze strony otaczających nas państw arabskich” – powiedział Matan Wilnaj, wiceminister obrony Izraela, cytowany przez dziennik „Jerusalem Post”. Jego szef Ehud Barak podkreślił zaś wyraźnie, że ćwiczenia nie mają związku z jakimikolwiek wydarzeniami z ostatnich tygodni czy miesięcy. Liban i Syria obawiają się jednak, że ćwiczenia na taką skalę świadczą o tym, że Izrael szykuje się do ataku. – Sądzę, że fakt, iż Izrael jest coraz lepiej przygotowany do obrony swych obywateli zmniejsza ryzyko, że będziemy musieli wykorzystać te umiejętności – podkreślał jednak wczoraj premier Beniamin Netanjahu. Eksperci uważają, że państwa arabskie nie powinny mieć powodów do obaw. – To rzeczywiście ogromne ćwiczenia, ale nie sądzę, by była to zasłona dymna przed jakimkolwiek atakiem – mówi „Rz” Yiftah Shapir, dawny oficer wywiadu Izraelskich Sił Powietrznych i dyrektor Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym (INSS). Izrael podobny test z obrony cywilnej organizuje już trzeci rok z rzędu. Ćwiczenia rozpoczęto po wojnie między Hezbollahem a Izraelem w 2006 roku, podczas której na Izrael spadły niemal 4 tysiące rakiet. – Wówczas różne elementy obrony cywilnej nie zadziałały – dodał Yiftah Shapir. Nieprzygotowane okazały się lokalne władze, schrony czy niektóre syreny alarmowe.
Iran, którego prezydent Mahmud Ahmadineżad wzywał do wymazania Izraela z mapy świata, wciąż ulepsza rakiety dalekiego zasięgu i rozwija program nuklearny. Wspólnota międzynarodowa obawia się, że Teheran dąży do produkcji bomby atomowej. Izrael wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie wyklucza prewencyjnego ataku na Iran.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL