fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Co jest w paznokciach Artura P.

Artur P. pracował w Kacelarii Prezydenta
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Sprawa byłego doradcy prezydenta. Biegły sprawdzał, czy P. długo brał kokainę. Wynik jest już w prokuraturze
– Opinia biegłego właśnie wpłynęła. Nie ujawniamy jej treści – mówi „Rz” prokurator Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Toksykolog z Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy zbadał próbki paznokci pobrane od Artura P., by ustalić, czy ten długotrwale brał kokainę. Ustalenie tego jest kluczowe dla śledztwa.
Prokuratorzy zarzucają bowiem byłemu prezydenckiemu doradcy do spraw sportu, że handlował kokainą. Podejrzewają, że P. wprowadził do obrotu 1,2 kg kokainy. Ilość narkotyku ustalili na podstawie notatek dilera Waldemara T.
Były doradca utrzymuje, że narkotyk zużył na własne potrzeby. Najpierw miał brać „raz na kilka dni trzy torebki”, a tuż przed zatrzymaniem „do ośmiu porcji na dobę”.
Artura P. zatrzymano w lipcu 2007 r. Śledczy najpierw zlecili przebadanie pobranych od niego próbek biegłym z Krakowa. „Rz” ujawniła w październiku 2008 r., że nie mogli sprawdzić, czy były doradca był długotrwale uzależniony od kokainy, ponieważ otrzymali zbyt małą próbkę włosów: zamiast wiązki przesłano im pięć włosów. Przesłano im także paznokcie, ale krakowskie laboratorium tego typu próbek nie bada.
Z informacji „Rz” wynika, że próbki paznokci przekazano do Bydgoszczy dopiero w lutym tego roku. Dlaczego tak późno? Prokuratorzy nie potrafią odpowiedzieć. – Jeszcze nie znam tej ekspertyzy. Prokuratura zleciła ją z dużą zwłoką, chociaż obrońcy wnosili o jej przeprowadzenie już pod koniec 2007 r. Obawiam się, że badanie wykonane po dwóch latach od pobrania próbek może nie przynieść żadnych rozstrzygnięć – mówi „Rz” mecenas Magdalena Bentkowska, adwokat Artura P.
Tymczasem – jak dowiedziała się „Rz” – pod koniec kwietnia prokuratura umorzyła wątek sprawy dotyczący „posiadania i ułatwiania” innym osobom użycia kokainy, w którym występuje też Artur P.
Z decyzji o umorzeniu, do której dotarła „Rz”, wynika, że śledczy badali, czy były doradca i trzech innych mężczyzn w latach 1997 – 2000 posiadali kokainę, którą w Warszawie oraz Sochaczewie (gdzie mieszkał P.) mieli dzielić się z innymi osobami. Chodziło o co najmniej
30 gram narkotyku, który cała czwórka miała kupować od dilera Waldemara T. Śledczy nie ustalili, z kim mężczyźni mieli się wtedy dzielić narkotykiem.
W dodatku, wszczynając śledztwo, prokuratorzy wiedzieli już, że ewentualne przestępstwa narkotykowe z lat 1997 – 2000 uległy przedawnieniu. Dlaczego przez dwa lata zajmowali się tą sprawą?
– Taka jest metodyka postępowania. Na przestępstwa narkotykowe z lat 90. wskazywali współpodejrzani, więc musieliśmy zbadać ten wątek. Przeciwko Arturowi P. nie ma w nim zarzutów – mówi „Rz” prokurator Syk-Jankowska.
– Po dwóch latach prokuratura weryfikuje jakieś źródła osobowe i wycofuje się z wątku posiadania narkotyków. Teraz wykonuje pracę, którą powinna zrobić na początku – komentuje umorzenie wątku śledztwa mec. Grzegorz Kucharski, jeden z obrońców Artura P.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA