fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Wrześniowe zaślubiny z morzem

Żołnierze i marynarze bronią Kępy Oksywskiej, inscenizacja historyczna, Kosakowo, 2006 r. (Fot. Jacek Falejczyk)
Rzeczpospolita
Piosenkę „Morze, nasze morze...” ułożył na przełomie lat 20. i 30. Adam Kowalski, żołnierz I Brygady Legionów Piłsudskiego. Dziesięć lat później zyskała wymiar heroiczny.
[i]Morze, nasze morze,
będziem ciebie wiernie strzec...[/i] Jak niewielkie było to nasze morze przed wojną, możemy się przekonać, patrząc na północ od ujścia Wisły. Najlepiej wieczorem, kiedy zapalają się latarnie morskie. Z najdalej na południe wysuniętego rejonu Zatoki Gdańskiej widzimy światła Helu i Gdyni. Gdańsk mamy z lewej strony jak na dłoni i tylko mały zakątek Zatoki Puckiej niknie za horyzontem. Zaledwie część krajobrazu, ogarnianego gołym okiem, należała zresztą do Polski. Były jeszcze wioski rybackie oraz plaże półwyspu, Władysławowa, Jastrzębiej Góry i Karwi leżące nad pełnym morzem,
co wydłużało wprawdzie linię brzegową, ale dla floty nie czyniło łatwiejszym dostępu do Bałtyku. [i]...mamy rozkaz cię utrzymać...[/i] Jak wielką miłością zapałało społeczeństwo polskie do tego niewielkiego, ale nareszcie swojego morza – przekonują liczne świadectwa z tamtego czasu. Cały kraj śledził w latach 20. i 30. postępy w budowie Gdyni, najnowocześniejszego wówczas portu na Bałtyku, uniezależniającego nas od zniemczonego Gdańska. Powstało piękne miasto, szkoła morska, nabrzeża, magazyny, stocznie, magistrala kolejowa. Rosła flota handlowa i pasażerska, pływały pierwsze okręty wojenne, niewielkie jeszcze i nieliczne, ale pod polską banderą! Aby się pod nią zaciągnąć, z najbardziej odległych wsi i miast, które dotąd nie miały nic wspólnego z tradycją morską, ściągała tu młodzież. [i]...albo na dnie twoim z honorem lec![/i] Powodem napaści Niemiec na Polskę, najdobitniej wyrażonym przez Hitlera, było odcięcie Polski od wybrzeża korytarzem pomorskim. – Polska od morza odepchnąć się nie da! – wołał w Sejmie minister Beck, jednocząc tym hasłem społeczeństwo polskie. – Nie będziemy ginąć za Gdańsk! – oburzali się Francuzi. Nie minął rok, a Wehrmacht defilował pod paryskim Łukiem Triumfalnym. II wojna światowa rozpoczęła się w Gdańsku i o Gdańsk. Niemal sześć lat zmagań z barbarzyństwem zakończonych całkowitym jego rozgromieniem wyniknęło z polskiej determinacji, męstwa i poczucia honoru. I przywiązania do morza, któremu po rycersku dał dowód pułkownik Dąbek, przyrzekając, iż żywy nie odda Gdyni Niemcom. Chłopski syn, były wiejski nauczyciel z Małopolski... [i]Maciej Rosalak, redaktor „Batalii największej z wojen”, dziennikarz „Rzeczpospolitej”,[/i] e-mail: [mail=m.rosalak@rp.pl]m.rosalak@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA