fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Firmom łatwo nie będzie, ale bankom też

Mariusz Grendowicz przed pracą w BRE Banku był wiceprezesem zarządu Banku BPH, pracował m.in. w Citibanku, ING Banku, ABN Amro. Absolwent ekonomiki transportu na Uniwersytecie Gdańskim
PARKIET, Małgorzata Pstrągowska Mał Małgorzata Pstrągowska
Jeśli bank osiąga dobre wyniki i wypracowuje zysk, pracownicy otrzymują swój udział - mówi Mariusz Grendowicz prezes BRE Banku
[b]Rz: Czy polscy bankowcy nie zarabiają za dużo? [/b]
Zarobki, szczególnie osób pracujących w sprzedaży, powinny być powiązane z wynikami, i to nie tylko tego konkretnego pracownika, ale także jego zespołu i całej organizacji. Tak jest w BRE Banku, gdzie wynagrodzenie wszystkich pracowników składa się z dwóch części, stałej i zmiennej, czyli wypłacanego co roku bonusu. Taki system pozwala nam szybko reagować i dostosowywać wysokość wynagrodzenia do obecnej sytuacji na rynku, bez niepotrzebnych i długotrwałych zmian w regulaminach czy zarządzeniach wewnętrznych.
[b]Czyli skoro sektor miał zyski, bankowcy i prezesi mają prawo do wysokich pensji? [/b]
Zasada jest prosta, jeśli bank osiąga dobre wyniki i wypracowuje zysk, pracownicy otrzymują swój udział, jeśli nie, nie otrzymują bonusów i premii.
[b]UOKiK skierował wczoraj do sądu pozew w związku z umowami pana banku z klientami, którzy za sprawą tzw. procedury decyzji zarządu mają nadal wysokie oprocentowanie kredytów we frankach sięgające około 4 proc., wobec stawki LIBOR na poziomie około 0,5 proc. Co pan na to?[/b]
Pozew nie wpłynął jeszcze do banku, trudno zatem komentować szczegółowo argumentację w nim zawartą.
[b]Ale czy planuje pan zmiany warunków umów?[/b]
Inne warunki ekonomiczne w sposób niebudzący wątpliwości zmieniają także okoliczności wykonywania umów banków z klientami. Intencją UOKiK wydaje się wymóg, aby doprecyzowano zasady zmiany warunków umowy tak, aby były to zasady jasne dla klientów. Natomiast chcę podkreślić, że urząd zakwestionował treść klauzul funkcjonujących w umowach, nie zaś złamanie prawa przez banki detaliczne – BRE czy jakikolwiek inny bank stosujący podobne zapisy. Dopiero uznanie przez sąd, że dana klauzula jest niedozwolona, będzie skutkowało zakazem jej stosowania przez wszystkie podmioty na rynku. Po zapoznaniu się z treścią dokumentów wyjaśnimy oczywiście kwestie, które mogą budzić wątpliwości urzędu. Po 2006 r. większa część naszych klientów detalicznych dostała propozycję przejścia na nowe zasady kredytowania, uzależnione od stawki LIBOR/WIBOR. Nie korzystając z tej opcji, akceptowali oni wariant, w którym marża może być zmieniona. Teraz też oferujemy takie przejście, choć mamy świadomość, że zasadniczo zmieniły się warunki na rynku.
[b]Nowe warunki na rynku. Co to oznacza? Możliwe straty polskich banków? Czy zgadza się pan z prognozą prezesa PKO BP Jerzego Pruskiego, że ten rok sektor może zakończyć na minusie w wysokości 2 – 3 mld zł?[/b]
Nic nie wskazuje na to, żeby BRE miał ponieść stratę w tym roku. Wielką niewiadomą w kontekście wyniku sektora bankowego jest jednak poziom rezerw na ryzyko kredytowe. Wielkość odpisów jest pochodną kondycji gospodarki. Tydzień temu Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową obniżył swoją prognozę wzrostu gospodarczego z plus 2 do minus 1 procent. Dopóki nie będzie jednego scenariusza makroekonomicznego, trudno będzie mówić o konsensusie dotyczącym rezerw na ryzyko kredytowe, a tym samym prognozować kondycję sektora bankowego. My oczekujemy, że w tym roku wzrost PKB nie będzie ujemny, w związku z czym, a także na podstawie obecnej sytuacji BRE Banku, trudno dojść do takich samych konkluzji jak prezes Pruski.
[b]Kredyt Bank już dostał „delikatne” zalecenie od swojego belgijskiego właściciela, by nie udzielać kredytów. Czy możliwe jest, że wasz inwestor Commerzbank też o taką restrykcyjną politykę się upomni? Czy dynamika wzrostu portfela kredytowego w BRE będzie zerowa?[/b]
Nie przewidujemy zerowej dynamiki kredytów dla firm czy klientów indywidualnych. Oczekujemy, że dla całego sektora będzie ona jednocyfrowa. Należy jednak mieć na uwadze fakt, że branża bankowa boryka się z brakiem źródeł finansowania i kapitału. Naszym głównym zadaniem jest utrzymanie współczynnika wypłacalności na odpowiednim, bezpiecznym poziomie. Pamiętajmy, że na jego wysokość można wpływać w dwojaki sposób: albo zwiększając kapitały, albo zmniejszając wartość aktywów ważonych ryzykiem. Zwiększanie kapitałów nie jest obecnie możliwe, bo nikt na świecie nie kupuje akcji banków, a jeśli nawet się na to decyduje, to robi to z wielkim dyskontem.
[b]Czyli co pozostaje?[/b]
Jedynym źródłem zwiększania funduszy własnych jest więc wypracowany zysk. Jeżeli ze względu na zwiększone odpisy będzie on niewielki, to utrzymanie odpowiedniego poziomu współczynnika wypłacalności będzie się wiązało z ograniczeniem akcji kredytowej. Mówię o tym, co może się stać już w bieżącym roku. Bo to, co wypracujemy w pierwszym półroczu tego roku, będzie od września uwzględniane do wyliczania współczynnika wypłacalności.
[b]Czy w tym roku BRE będzie potrzebował dodatkowego kapitału – zarówno od Commerzbanku, jak i z innych źródeł?[/b]
Nie przewidywaliśmy takiej konieczności w naszym scenariuszu bazowym. Oczywiście monitorujemy na bieżąco wyniki banku, stan naszej pozycji kapitałowej czy współczynnika wypłacalności. Chcemy utrzymać go na bezpiecznym poziomie 10 proc.
[wyimek]Nie przewidujemy zerowej dynamiki kredytów dla firm czy klientów indywidualnych. Oczekujemy, że dla całego sektora będzie ona jednocyfrowa[/wyimek]
[b]Załóżmy, że duże polskie przedsiębiorstwo potrzebuje na realizację w tym roku ciekawej inwestycji kwoty 200 mln zł. Czy BRE jest gotowy dać kredyt na dobry projekt?[/b]
Teoretycznie jesteśmy gotowi przeznaczyć 200 mln zł na sfinansowanie dobrego projektu. Prowadzimy nawet rozmowy z jednym podmiotem o kredycie podobnej wielkości. Pamiętajmy jednak, że polski system bankowy pierwszy raz od wielu lat znalazł się w sytuacji, w której płynność i kapitały są dobrem ograniczonym. Wszystkie banki stoją teraz przed trudnym wyborem, na co przeznaczyć te ograniczone zasoby. Zawsze można zadać pytanie, czy udzielenie jednej spółce 200 mln zł kredytu jest lepszym rozwiązaniem niż danie dziesięciu małym czy średnim firmom po 20 mln zł.
[b]Którą z tych opcji pan by wybrał?[/b]
Standardowo zapewne nie wybrałbym kredytu dla jednej firmy. Jednak każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie.
[b]A gdyby PKO BP jako największy bank detaliczny na rynku rozpoczął agresywną akcję kredytową, to czy reszta dołączyłaby do niego, by nie oddać udziałów w rynku?[/b]
Problemy z pozyskaniem nowych kapitałów dotyczą wszystkich banków, także PKO BP. Biorąc pod uwagę zasady nowej umowy kapitałowej, możemy przyjąć, że około siedmio- lub ośmiokrotność tego, co bank wypracuje jako zysk, będzie dostępne w postaci dodatkowej akcji kredytowej. Jeśli bank będzie miał miliard złotych zysku netto, to będzie mógł udzielić od 7 do 8 mld zł dodatkowego finansowania. Jeśli, jak przewiduje prezes Pruski, wynik sektora będzie ujemny, to mówiąc wprost, wszystkie banki będą musiały zmniejszyć swoją akcję kredytową.
[b]Ale jeśli banki jeszcze bardziej ograniczą kredyty, to zaduszą gospodarkę. Firmy mogą mieć poważne kłopoty. A wy i tak na końcu utworzycie rezerwy, tym razem związane z ich upadłością. Może więc warto teraz trochę poluzować?[/b]
Nie zapominajmy, że w tej chwili tylko w krajowych bankach przedsiębiorstwa mają ok. 150 mld zł depozytów. Jest to pewien bezpieczny bufor, którego często nie bierzemy pod uwagę. Odwracając logikę pytania, można byłoby się zastanowić, jak by się nam wszystkim żyło w kraju, w którym banki nie tworzą rezerw. Tezę tę wielokrotnie już udowodniono. Prawda jest jednak taka, że to nie banki wprowadziły prawodawstwo, muszą się jednak do niego stosować. Nie możemy obejść współczynnika wypłacalności czy wskaźników płynnościowych, które zgodnie z ostatnimi propozycjami mają być nawet podwyższane.
[b]Czy odpisy na opcje walutowe, które też obniżają zyski, będą dla banków w tym kwartale tak samo bolesne jak w IV kw. 2008 r. Wtedy było to 1,2 mld złotych.[/b]
Zmiany kursów w pierwszych trzech miesiącach 2009 r. są podobne do ruchów obserwowanych w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Zakładam więc, że będziemy mieli do czynienia z podobną skalą odpisów związanych z instrumentami pochodnymi. Można przyjąć, że rezerwy będą na mniej więcej zbliżonym poziomie, a my nie będziemy odstawać od rynku.
[b]Czy popiera pan rządową drogę wejścia do strefy euro?[/b]
Uważam, że wejście do ERM2 w nieodległym terminie wpłynęłoby na kurs złotego stabilizująco. Wejście Polski do ERM2 przy obecnych bardzo niskich poziomach kursu rzędu 4,5 – 4,6 zł za euro może się wiązać z rodzajami ryzyka, które z pewnością dostrzega EBC. Dlatego, gdyby taka decyzja zapadła, niewykluczona byłaby wcześniejsza skoordynowana interwencja EBC, NBP i ewentualnie innych banków w celu umocnienia walut regionu. Wzmocnienie złotego – biorąc pod uwagę problemy związane z opcjami walutowymi i kredytami we frankach szwajcarskich – byłoby bardzo korzystne.
[b]A czy zna pan dobrze słowo „spekulant”?[/b]
Upowszechniło się ono w czasach rewolucji bolszewickiej i miało pejoratywne znaczenie. Do Polski przywędrowało w latach 50. ubiegłego wieku i było wówczas nagminnie stosowane. Ludzie, którzy dzisiaj w ten sposób nazywają banki inwestycyjne, robią to w pełni świadomie. Banki inwestycyjne starają się w ramach istniejącego prawa zmaksymalizować swój zwrot. Pamiętajmy o tym, że klienci tych instytucji też domagali się wysokich stóp zwrotu. Trudno oczekiwać, żeby nagle zaczęły opierać swoje decyzje na pobudkach altruistycznych i zastanawiać się, co jest dobre dla gospodarki, a co nie. Dlatego uważam, że użycie słowa „spekulant” jest niefortunne.
[b]Czy pańskim zdaniem Komisja Nadzoru Finansowego działa sprawnie w obecnych czasach? Czy może jest mniej aktywna niż nadzór pod kierownictwem Wojciecha Kwaśniaka?[/b]
- KNF musi funkcjonować w najgłębszym kryzysie, z jakim mamy do czynienia od końca lat 30. ubiegłego wieku. Trudno powiedzieć, czy nadzorca jest mniej czy bardziej aktywny, skoro możemy się odwoływać tylko do czasów, kiedy rynek był stabilny. KNF jest odpowiedzialna m.in. za stabilność sektora bankowego, czyli za poziom współczynnika wypłacalności, wskaźników płynnościowych. Pytanie, czy można było wpłynąć na to, by polskie banki miały wyższe współczynniki wypłacalności. Być może regulator/nadzór mógł większą wagę przykładać do sposobu, w jaki sektor bankowy pozyskiwał franki oraz do standardów, jakie stosowano w ocenie zdolności kredytowej i wielkości zabezpieczenia kredytów hipotecznych. Być może, ale to już się stało. Teraz ważne jest to aby uniknąć działań procyklicznych, czyli takich które jeszcze bardziej ograniczą działalność całego sektora.
[b]Czy zwiększą się w BRE rezerwy na ryzyko kredytowe?[/b]
- Nie widzimy istotnego pogorszenia się naszego portfela kredytowego.
[b]Kilka banków ogłosiło już plany redukcji zatrudnienia. Czy BRE także będzie zwalniać?[/b]
- Byliśmy pierwszym na rynku bankiem, który już w ubiegłym roku zapowiedział, że nie obejdzie się bez redukcji zatrudnienia. Dlatego u nas prace związane z obniżeniem zatrudnienia są już prawie zakończone.Warto pamiętać, że w 2007 i 2008 r. BRE Bank rozwijając się bardzo dynamicznie, przyjął do pracy 1200 nowych osób. Czas spowolnienia gospodarczego to dobry moment na gospodarskie przyjrzenie się efektywności, sprawdzenie, gdzie są przerosty zatrudnienia i dostosowanie tego poziomu do faktycznych potrzeb. Praktycy twierdzą, że skorygowanie zatrudnienia o 10 proc. od czasu do czasu, jest wręcz higieniczne i niezbędne dla każdej dużej organizacji aby była efektywna w dłuższym okresie.
[b]Jakie te 10 proc. da oszczędności?[/b]
- Nie mówimy o wielkich kwotach. Chodzi o to, żeby dać sygnał wewnątrz organizacji, że są inne zasady gry i aby być jako firma przed którą stoją ogromne wyzwania- bardziej efektywna.
[b]Analitycy twierdzą, że banki, żeby poprawić swoje zyski w tym roku będą robić dwie rzeczy: zwiększać opłaty i prowizje — wiele banków już zmieniło tabele opłat i prowizji — lub sprzedawać aktywa. Jakie plany ma BRE?[/b]
- Niewątpliwe nastąpiło dość istotne ograniczenie przychodów banków i to w kilku obszarach działalności, np. w sprzedaży kredytów hipotecznych. W tym roku mówimy o jednocyfrowym wzroście kredytów czy depozytów, podczas gdy w ubiegłych latach mówiliśmy o 15, 20 czy prawie 30 proc. Dodatkowo możliwości natychmiastowego obniżania kosztów są ograniczone. Pojawia się pytanie skąd wziąć dodatkowe środki, niezbędne do zwiększania akcji kredytowej. Nie jesteśmy entuzjastami zwiększania opłat, czy wprowadzania w życie dodatkowych obostrzeń. Będziemy jednak przyglądać się trendom rynkowym i będziemy za nimi podążali, nie pozostając neutralni wobec zmieniających się warunków rynkowych.
[b]Nie chciałby pan wrócić do czasów, kiedy BRE parało się głównie bankowością inwestycyjną? Czy są prowadzone w ogóle takie rozważania?[/b]
- Pamiętajmy, że giełda bywa kapryśna. W jednym roku bankowość inwestycyjna generuje zysk, w drugim go nie ma. Języczkiem u wagi są inwestorzy, których preferencje jednoznacznie wskazują, że bardziej interesują ich banki, które z roku na rok są w stanie pokazać stabilny poziom wyników. Takie wyniki uzyskuje się z biznesu powtarzalnego bankowości korporacyjnej i detalicznej. Dlatego jestem przekonany, że z drogi obranej przez BRE parę lat temu nie ma już odwrotu. Nawet przy atrakcyjnych obecnie cenach spółek nie jest możliwe, żebyśmy weszli w tego typu działalność na dużą skalę.
[b]BRE byłby zainteresowany przejęciem banku w Polsce?[/b]
- W ciągu ostatnich paru lat wzrastaliśmy ok. 20-30 proc. rocznie. Musiałbym być absolutnie przekonany, że taki zakup jest lepszą alternatywą do wzrostu organicznego, a mówiąc szczerze, nie jestem. Pamiętajmy, że model biznesowy naszej bankowości detalicznej jest szczególny, dlatego trudno mi wyobrazić sobie bank, który byłby w 100 proc. komplementarny do naszych struktur.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA