fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Zbyt wiele tłuszczu w maśle

Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki
Jemy za dużo mięsa, za mało ryb. Na tle Europy wypadamy gorzej niż marnie – twierdzi doc. dr hab. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska
[b]Rz: Telewizja wyświetla reklamę „zdrowych, wręcz świętych” chipsów, które zawierają o 65 proc. tłuszczu mniej niż zwyczajne chrupki. Czy chipsy mogą być zdrowe?[/b]
doc. dr hab. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska: Żadne chipsy nie są święte. Polskie badania opublikowane w lutym tego roku pokazują, że jedzenie ich powoduje wzrost poziomu akrylamidu, toksycznej substancji prowadzącej do rozwoju miażdżycy i nowotworów. Powstaje ona podczas smażenia ziemniaków. Ponadto przekąska zawiera dawkę tłuszczu wielokrotnie przekraczającą dzienne normy. Moim zdaniem dzieci nie powinny jadać chipsów i frytek częściej niż raz w miesiącu. [b]A co z przekąskami typu light?[/b]
Te „zdrowsze chipsy” są pod pewnym względem gorsze niż zwykłe: dają przyzwolenie na jedzenie produktów, które z zasady nie są zdrowe. Zresztą wszystkie potrawy light są dla nas niekorzystne. Dlaczego? Bo przez nie tracimy samokontrolę. Tymczasem jeśli odejmujemy z danego produktu 20 proc. tłuszczu, to musimy go czymś zastąpić, np. 20 proc. węglowodanów. Nie zmniejszamy więc kaloryczności posiłku, ale zamieniamy jedne kalorie na drugie. Zamienił stryjek siekierkę na kijek. [b]Przeciętnemu Polakowi trudno się domyślić, że zjadając przekąskę, przekracza dopuszczalną dzienną dawkę tłuszczu w diecie.[/b] Niestety, tak. Potwierdza to sonda, którą Rada Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka i Polskie Towarzystwo Badań nad Miażdżycą przeprowadziły na warszawskich ulicach. Stan potocznej wiedzy na temat „zdrowego” i „niezdrowego” tłuszczu jest tragiczny. Odpowiedzi są hasłowe, niezwykle powierzchowne, zaczerpnięte z reklam. Margaryna jest „chyba niezdrowa”, a masło jest „zdrowe, bo naturalne”. [b]To masło nie jest zdrowe?[/b] Ależ jest, jeśli zjada się go odrobinę. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że masło zawiera najwięcej niekorzystnych dla zdrowia tłuszczów nasyconych. Jeśli posmarujemy sobie nim cztery kromki chleba, to wyczerpiemy dobową dawkę tłuszczów nasyconych. A co z wędliną, serem żółtym, ciastkami, lodami, frytkami, kotletami? Wszędzie tam mamy tłuszcze zwierzęce zawierające najwięcej niekorzystnych dla zdrowia tłuszczów nasyconych, które m.in. zwiększają poziom cholesterolu. Tłuszcz jest jednym z czynników, które najsilniej wpływają na długość życia i zdrowie człowieka. [b]Tylko tłuszcz zwierzęcy jest niezdrowy?[/b] Są jeszcze bardzo szkodliwe tłuszcze trans. Naturalnie występują w różnych produktach, ale w bardzo małych ilościach. Natomiast ich ilość lawinowo wzrasta w związku z tym, że producenci utwardzają tłuszcze roślinne starymi, lecz tanimi metodami. W ten sposób wyrabia się m.in. niektóre margaryny. Tłuszcze trans występują też w oleju palmowym, którego używa się do pieczenia większości ciastek i ciast. Zjadając je, uszkadzamy naczynia tętnicze, co prowadzi do miażdżycy i prawdopodobnie rozwoju nowotworów. [b]A może powinniśmy w ogóle nie jadać tłuszczu?[/b] Absolutnie nie. Niezbędne dla zdrowia są tłuszcze nienasycone występujące w roślinach i rybach. To z nich powstają hormony i związki mające działanie przeciwzapalne, to one regulują układ odpornościowy i chronią nas przed alergią. A co najważniejsze, są konieczne do rozwoju i funkcjonowania mózgu. [b]Ile tłuszczu możemy bezkarnie zjadać?[/b] Ze wszystkich rodzajów tłuszczu, jaki zjadamy, powinno pochodzić ok. 30 proc. całej energii potrzebnej do utrzymania masy ciała na stałym poziomie. W tym tłuszcze trans i nasycone mogą łącznie stanowić nie więcej niż 10 proc. Niestety, prowadzone w Polsce badania pokazały, że mężczyźni jedzą ich przeciętnie o 5 – 10 proc., a kobiety 3 – 8 proc. więcej, niż potrzebują. [b]Mamy komponować posiłki z kalkulatorem i tabelą zawartości tłuszczu?[/b] Skądże! Statystyczny Polak zjada około 30 g tzw. smarowaczy na dobę, a więc cztery kanapki posmarowane tłuszczem. W 30 g masła kryje się 18 g tłuszczów nasyconych. Norma dzienna to średnio około 22 g (dla osoby zjadającej 2000 kcal na dobę). Wystarczy więc plasterek sera żółtego (ok. 6 g tłuszczu), aby przekroczyć ten limit. Jeśli jednak zamiast masła użyjemy dobrej margaryny bez kwasów trans, to zjemy zaledwie 4 g tłuszczów nasyconych. Najprostsza rada: codziennie jedzmy nie więcej niż dwie łyżeczki margaryny do smarowania i dwie łyżki oleju roślinnego. [b]A co z tłuszczem ukrytym w wędlinach i ciastkach?[/b] Potrawy bogate w tłuszcze łatwo dostrzec, patrząc na piramidę żywieniową: na jej szczycie znajdują się produkty wysokotłuszczowe, które można zjadać raz – dwa razy w miesiącu. [b]Z piramidy wynika, że częściej niż mięso powinniśmy jadać ryby. Tymczasem zjadamy ich najmniej w Europie.[/b] Rzeczywiście, jesteśmy na szarym końcu. Według europejskich zaleceń każdy z nas codziennie powinien zjadać około 30 gramów ryb, czyli co najmniej dwa posiłki rybne w tygodniu. Tymczasem my pochłaniamy połowę tej porcji. [b]Dlaczego to takie ważne?[/b] Pochodzący z ryb morskich tłuszcz nienasycony, a więc kwasy tłuszczowe omega-3, są niezbędne już w życiu płodowym. Mózg ludzki w 60 proc. składa się z tłuszczu, z czego połowę stanowią kwasy omega-3. Badania brytyjskie pokazały, że dzieci od urodzenia jedzące ten rodzaj tłuszczu w wieku sześciu lat miały wyższy iloraz inteligencji niż ich rówieśnicy niewspomagani kwasami omega-3. [b]Kiedy dzieci powinny zacząć jadać ryby?[/b] Już od szóstego tygodnia życia muszą otrzymywać co najmniej 1 g kwasów omega-3, aby prawidłowo się rozwijać. Jeśli są karmione piersią, musi o to zadbać matka w swojej diecie. Jeśli nie, do mleka należy dodawać tran lub stosować mieszanki mleczne z kwasami omega-3. [b]Coraz częściej słyszy się o toksynach w rybach morskich. Których z nich unikać?[/b] Przede wszystkim pangi, która nie jest zresztą rybą morską, tylko rzeczną, hodowaną w brudnej delcie Mekongu. Drugą rybą, której nie powinny tykać dzieci oraz kobiety ciężarne i karmiące, jest tuńczyk, zwłaszcza puszkowany. Żyje on 30 – 40 lat, pochłaniając ogromne ilości toksyn. Mimo to ryb morskich nie trzeba się bać. Według szkockich badań większe korzyści odnosimy, jedząc ryby pochodzące nawet z łowisk o możliwym zanieczyszczeniu, niż nie jedząc ich w ogóle. Przy tych ilościach, jakie zjadamy, toksyny nie stanowią problemu. Z czystym sumieniem mogę polecić śledzia, który zawiera dużo tłuszczu, a co więcej – jak pokazały badania – nie pochłania toksyn. [ramka]Powyższe zalecenia ogłoszono 18 marca w Warszawie podczas konferencji naukowej Renesans Polskiego Consensusu Tłuszczowego z 1999 r. w świetle najnowszych ustaleń międzynarodowego grona ekspertów w Barcelonie, 1 – 2 lutego 2009 r. Organizatorzy: Rada Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka oraz Polskie Towarzystwo Badań nad Miażdżycą. Patroni medialni: „Rzeczpospolita”, „Newsweek”, „Zdrowie”, Poradnikzdrowie. pl[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA