fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Jeździecki zawrót głowy

Rein Pill z Estonii na koniu Equador wygrał w stolicy Grand Prix w 2005 r.
Rzeczpospolita, Wojciech Grzędziński Woj Wojciech Grzędziński
Puchar Świata FEI w Skokach i Ujeżdżeniu – Finał Ligi Europy Centralnej. Z jednej strony to atrakcyjne zawody sportowe, z drugiej godne podziwu pokazy umiejętności jeźdźców i urody rumaków. Miłość Polaków do koni nie gaśnie
Sport jeździecki na warszawskim Torwarze przyciąga widzów od kilku lat. Nie ma się czemu dziwić. Barwny Finał Ligi Europy Centralnej w skokach i ujeżdżeniu, który prowadzi zwycięzców bezpośrednio do wielkiego finału światowego, stał się doskonałą okazją, by przypomnieć także piękne tradycje polskiego jeździectwa.
Przez trzy dni, od piątku do niedzieli, główne emocje zawdzięczać będziemy rywalizacji w konkursach skoków przez przeszkody i ujeżdżenia, pojawią się także mistrzowie powożenia zaprzęgami. Sportowy wymiar zawodów jest znaczący – najlepsi jeźdźcy z Europy Środkowej, liderzy dwóch tzw. sublig (północnej, gdzie rywalizują Polacy, oraz południowej) walczyć będą o start w Las Vegas – tam w kwietniu zaplanowano tegoroczny szczyt zimowego sezonu, tam można zmierzyć się z największymi gwiazdami hippiki, zdobyć sławę i niemałe pieniądze. Warszawski finał ma też szczególne znaczenie dla polskich jeźdźców – prawem gospodarza wystartuje ich wielu, mogą zabłysnąć w światłach, pokazać sponsorom, że wiele potrafią, choć nie jest dziś łatwo uprawiać ten sport w naszym kraju.
[wyimek]Warszawski finał ma duże znaczenie dla polskich jeźdźców, którzy mogą pokazać sponsorom, że wiele potrafią [/wyimek] W skokach przez przeszkody zaplanowano sześć konkursów, po dwa każdego dnia. Ten najważniejszy – Grand Prix zakończy warszawskie zawody w niedzielę o 15. Po nim będzie wiadomo, jaka trójka jeźdźców wywalczyła zaproszenia do Las Vegas. W ujeżdżeniu liderem klasyfikacji Ligi Europy Centralnej jest Polak, olimpijczyk z Hongkongu Michał Rapcewicz. W odróżnieniu od skoków wyniki eliminacji nie są wliczane do rezultatów finału. Awans trzeba wywalczyć w Warszawie. Pierwsze emocje już w piątek podczas konkursu Grand Prix, dzień później odbędzie się dwuczęściowy konkurs Grand Prix Free Style i on ostatecznie wyłoni uczestnika finału światowego. Między konkursami widzowie zobaczą to, co na równi ze sportem tworzy historię długiego związku człowieka z koniem. W tym roku niektóre pokazy nawiążą do odległych dziejów – przypomną atmosferę orientalnego targu w Jemenie, urodę koni arabskich, przywołają zapomniany, trochę bajkowy świat, w którym pojawią się nawet artystki wykonujące taniec brzucha. Kulminacją może stać się niedzielny pokaz konkurencji Arabian Native Costume. Tego jeszcze w Warszawie nie było: najpiękniejsze konie czystej krwi arabskiej w tradycyjnych rzędach i jeźdźcy w historycznych strojach – widowisku dodano smak rywalizacji – każdy występ będzie oceniany. Nieco inne emocje powinien przynieść pokaz grupy kaskaderów, którzy przedstawią widowisko „Koń i ogień”. Publiczności przypomni się także Karolina Wajda, znana miłośniczka koni i hodowca, która przygotowała kadryl koni iberyjskich. Pokazów jest wiele. Kto lubi subtelne piękno koni prowadzonych kobiecą ręką, będzie mógł obejrzeć majestatyczne rumaki i amazonki z Akademii Jeździeckiej Cabriola Katarzyny Cygler. Miłośnicy woltyżerki ujrzą akrobacje w wykonaniu Adama Susłowskiego, finalisty mistrzostw świata i Europy. Najmłodszych widzów może zainteresować pokaz umiejętności jazdy na kucach – w akcji zobaczą zdolnych rówieśników. Będzie także trochę kontrastów. Koń kontra rower – na taką odważną rywalizację zgodzili się najlepsi specjaliści od kolarskiego trialu, najbardziej ryzykownej odmiany sportu na dwóch kołach. Swój czas dostała także policja – umiejętności pokażą nie tylko najlepsi jeźdźcy, ale również motocykliści oraz specjaliści tresury psów. Psów na Torwarze będzie zresztą więcej. Zainspirowana konkursami hippicznymi rywalizacja czworonogów na torze przeszkód (agility) to kolejna z atrakcji zawodów. Historia tego najpopularniejszego sportu kynologicznego liczy już 30 lat. Niektórzy lubią przyjść na Torwar także dlatego, że w cieniu zawodów mogą zobaczyć jeździectwo takie, jakie sami uprawiają amatorsko, ale z pasją. Okazją jest konkurs gwiazd, w którym osoby znane z ekranów telewizyjnych i filmowych też pokażą, na co je stać. Aktorzy i dziennikarze przypomną, że na konia może wsiąść niemal każdy, kto ma trochę odwagi i lubi zapach sierści.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA