fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Prokuratura żąda miliona złotych kaucji za wolność asystenta Dochnala

Krzysztof P. na ławie oskarżonych
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Dziś równocześnie w katowickim i pabianickim sądzie rozprawy dotyczące Krzysztofa P. – To czysty przypadek - zapewnia wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Katowicach
W procesie lobbysty Marka Dochnala i jego asystenta Krzysztofa P. dziś przed przed sądem w Pabianicach zeznawać będzie były wiceminister skarbu państwa Andrzej Szarawarski. Dla obrony jest jednym z kluczowych świadków, który ma wiedzę o prywatyzacji Huty Częstochowa. Według prokuratury jej sprzedaż była jedną z przyczyn dla których Dochnal chcąc uzyskać informacje, korumpował ówczesnego posła i łódzkiego barona SLD Andrzeja Pęczaka. – Nie oczekiwałbym rewelacji ze strony byłego wiceministra – mówi Zbigniew Pustelnik, szef Wydziału Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Katowicach, prowadzącej także drugą ze spraw przeciwko lobbyście i jego asystentowi, w której głównym zarzutem jest pranie brudnych pieniędzy.
Obrona odpowiada, że są to zarzuty bezzasadne. Krzysztof P. przebywa w areszcie tymczasowym. Również dziś w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach odbędzie się rozprawa na której zapadnie postanowienie czy można asystenta lobbysty wypuścić za kaucją i w jakiej wysokości. Sąd Okręgowy orzekł, że 300 tys. zł. – Naszym zdaniem kaucja powinna wynieść milion złotych – dodaje Pustelnik. – Realnie oceniamy możliwości podejrzanego. Według rodziny tak wysoka kwota proponowana przez prokuraturę oznacza, że P. pozostanie w areszcie na kolejne miesiące. W ostatnim czasie pikietują zarówno pod katowicką prokuraturą, jak i pabianickim sądem domagając się zakończenia „aresztu wydobywczego”. W obydwu sprawach asystent lobbysty spędził za kratkami ponad trzy lata, choć w żadnej ze spraw nie został skazany.
Marek Gumowski, obrońca Krzysztofa P. zdecydował się pojechać na rozprawę do Katowic. – Dlaczego dwa ważne posiedzenia wyznaczane są jednego dnia? – pyta łódzki adwokat. – W tym czasie powinienem przesłuchiwać w Pabianicach ważnego świadka. – To czysty przypadek, gdy wyznaczaliśmy termin, nie wiedzieliśmy, że sprawy się nałożą – zapewnia Barbara Suchowska, wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA