fbTrack

Styl życia

List z Buenos Aires

Roman Chłapowski
archiwum prywatne
„Zwracam się do Pani Prezydent, jako następca prawny ś. p. Romana Rzyszczewskiego ostatniego właściciela Pałacyku Rzyszczewskich w Warszawie przy ul. Chopina 2, w głębokiej nadziei, że dopomoże mi Pani, by po 10 latach nieustannych, ale też dotąd bezskutecznych starań i dochodzenia swych praw, nieruchomość powyższa została mi zwrócona (...). Zwracając się z prośbą o pomoc w tej sprawie do Pani Prezydent nie kieruje się bynajmniej tylko względami materialnymi, choć mając blisko 70 lat życia i przebywając w Argentynie z najbliższą rodziną będącą w dużym stopniu na moim utrzymaniu, także i ten aspekt sprawy jest ważny. Nie zwracałbym się jednak bezpośrednio do Pani prezydent z prośbą o pomoc, gdyby nie inne, powiedziałbym wyższej natury, bo moralnej i patriotycznej, powody. ” — pisze w liście do Hanny Gronkiewicz- Waltz, spadkobierca ostatniego właściciela pałacyku Romana Rzyszczewskiego.
Podpisano Roman Chłapowski, Buenos Aires, dnia 10 lutego 2008 r.
Tragiczna historia jego rodziny zaczyna się wraz z wybuchem II wojny światowej. Dziś mogłaby posłużyć jako materiał na nie jeden scenariusz filmowy. [srodtytul]Przyjaciel Węgrów [/srodtytul]
Przed wojną Pałacyk Ryszczewskich należy do Romana i Alicji z domu Epstein- Rzyszczewskich. Po śmierci żony w lipcu 1939 r. Roman staje się jedynym właścicielem rezydencji. W II RP Rzyszczewski jest znaną i cenioną postacią polityczną. Ze względu na swoje zaangażowanie „w sprawę polską” podczas I wojny światowej, a później w wojnie z bolszewikami w 1920 r., a także sympatie okazywane marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, minister Józef Beck pozyskuje go do grona swych najbliższych współpracowników. Z czasem powierza mu prestiżową funkcję Dyrektora Departamentu Europy Zachodniej w przedwojennym MSZ. Rzyszczewski jest wielkim zwolennikiem współpracy z Węgrami. Wiążą go też rodzinne i przyjacielskie związki z Admirałem Horthym, głową tego państwa. Jest to zresztą przyczyną wykonywania przez niego specjalnych zadań na linii Warszawa-Budapeszt. Z tego właśnie względu Rzyszczewski udostępnia później stronie węgierskiej własną rezydencję przy ul. Chopina 2 na siedzibę ambasady, jedynie za symboliczny czynsz. Umowa dzierżawy między właścicielem pałacyku a węgierskim MSZ na wynajem nieruchomości zostaje zawarta na okres do maja 1940 r. [srodtytul]Motocyklem do syna [/srodtytul] W przedwojennej Warszawie Rzyszczewski posiada wielu oddanych sobie przyjaciół. Należy do nich Roman Chłapowski, ojciec autora listy, także Romana. Ten dobrze zapowiadający się ekonomista, działa społecznie, jako Kawaler Zakonu Maltańskiego. We wrześniu 1939 r. jego żona jest w 9 miesiącu ciąży. Chłapowski pełni funkcje wicedyrektora Szpitala maltańskiego przy ul. Senatorskiej (dziś ambasada Belgii). Jako oficer wojska polskiego broni okrążonej przez Niemców Warszawy. Linia frontu przebiega wtedy przez Ochotę. Rankiem 24 września zaczyna się poród. Chłapowski, przedziera się na motocyklu przez bombardowaną stolicę do szpitala maltańskiego. Jest tam zaraz po tym, jak Róża wydaje na świat jego drugiego syna, także Romana. Pierwszy, Maciej, urodził się przed wybuchem wojny. Odwiedziny w szpitalu trwają krótko. Musi wracać na linię frontu. W pobliżu Hali Mirowskiej wybucha niemiecki granat. Ginie na miejscu, wraz z pasażerem motocykla. [srodtytul]Tajna misja Luciany Frassati [/srodtytul] - Mama dowiedziała się o naszym nieszczęściu dopiero po kapitulacji Warszawy. Jej ból i żal szybko przekształcił się w determinację. Postanowiła zaangażować się w walkę z Niemcami- opowiada Chłapowski. Pierwszą jej decyzją jest ucieczka z okupowanej Polski. Wstrząśnięty tragedią swojego przyjaciela, z pomocą spieszy jej Roman Rzyszczewski. Wykorzystuje do tego zażyłe stosunki, jakie łączą go z ambasadorem RP we Wiedniu Janem Gawrońskim i jego żoną, córką właściciela Fiata i dziennika „La Stampa” w Turynie, a przedtem ambasadora Italii w Berlinie Lucianą Frassati-Gawrońską. Prosi tą ostatnią, by pomogła Róży i jej dwojgu dzieciom, opuścić ogarnięty wojenną pożogą kraj. Frassati przyjeżdża do zajętej przez Niemców Warszawy. Zaopatrzona jest w pismo Benito Mussolinniego skierowane do władz hitlerowskich. Ułatwiła jej to spełnienie tajnej misji przywiezienia przez Włochy do Francji żony gen. Władysława Sikorskiego, która nie zdążyła schronić się przed Niemcami za granicą. Dzięki Lucianie Frassati Róża wraz z dziećmi trafia do Rzymu. Tam czeka już na nią jej szwagier, Antonii Mańkowski , który był radcą Ambasady RP. Pobyt nad Tybrem trwa jednak krótko. Po likwidacji placówki rodzina musi ewakuować się do neutralnej Portugalii. Tam jest już Roman Rzyszczewski, który po ucieczce z okupowanej Warszawy, pełni ważne obowiązki w placówce dyplomatycznej RP w Lizbonie. [srodtytul]W służbie wywiadu [/srodtytul] Za jego pośrednictwem Róża trafia do służby wywiadowczej. Odtąd będzie działała pod przykrywką pracownika Attachatu Prasowego Ambasady RP w tym kraju. Jako młodej i atrakcyjnej kobiecie zarząd wywiadu wyznacza niebezpieczne zadania. Ma nawiązywać towarzyskie kontakty z przebywającymi w Portugalii niemieckimi szpiegami. Zarówno tymi z Abwehry jak i Gestapo. Umawia się z nimi w wyznaczonych przez centralę miejscach. Tam agenci są likwidowani, a ich zwłoki przerzucane na terytorium pobliskiej Hiszpanii. Ma to kompromitować władze frankistowskie sprzyjające III Rzeszy. - Zaangażowanie dla mamy w niebezpieczną misje, która łatwo mogła zakończyć się jej śmiercią spowodowało, że Rzyszczewski postanowił mnie usynowić. Był bezdzietnym wdowcem, a ja byłem synem jego najlepszego przyjaciela.- opowiada Chłapowski. Podczas procedury adopcyjnej, bierze na świadka m.in. ówczesnego posła RP w Lizbonie. Dokonuje wszystkich czynności prawnych wymaganych w ustawodawstwie portugalskim. Po wojnie, przejęcie władzy przez komunistów ostatecznie zamyka Rzyszczewskiemu drogę do kraju. W październiku 1945 r. wchodzi w życie dekret Bieruta, przejmujący na własność państwa wszystkie nieruchomości znajdujące się w obrębie miasta Warszawy. Tysiące ludzi z dnia na dzień traci swoją własność. Znacjonalizowany zostaje także Pałacyk Rzyszczewskich. Częściowo zniszczony budynek odbudowują Węgrzy zajmując go nadal dla swej ambasady. Nowe władze ignorują roszczenia właścicieli. Na podstawie umowy, na zasadzie dzierżawy, wymieniają rezydencje z Węgrami na nieruchomość w Budapeszcie (nieobciążonej żadnymi zobowiązaniami). Ma ona służyć celom Ambasady Polskiej na Węgrzech. Rzyszczewski przebywa w tym czasie w trudnych warunkach materialnych w Rzymie. Oczekuje na wizę do Argentyny. W Buenos Aires, mieszka już Róża, która wyszła za mąż za Karola Orłowskiego del Carril i która chce go ściągnąć do siebie. Wizy jednak nie doczeka. Schorowany umiera w Rzymie w 1947 r. Tuż przed śmiercią nie zapomina jednak o swoim adoptowanym synu Romanie. Orientując się, że portugalski akt adopcji może być w Polsce nie ważny, zapisuje w testamencie jedyny majątek jaki mu pozostał: pałacyk przy ul. Chopina 2. [srodtytul]Pozostał żal [/srodtytul] Róża, która chce w imieniu syna odzyskać majątek, nawiązuje kontakt z adwokatami w Warszawie. — Nie zapomnę że Mama z najwyższym oburzeniem mówiła o haniebnym zachowaniu władz węgierskich, które doskonale wiedziały, że mogły prawnie zajmować pałacyk do maja 1940 r. z godnie z umową zawartą z jego właścicielem, a w rzeczywistości bez skrupułów wykorzystały z pożytkiem dla siebie fakt bezprawia, jakim była nielegalna nacjonalizacja tej nieruchomości przez komunistów- opowiada Chłapowski. Ponad 10 lat temu Chłapowski sam rozpoczyna intensywne starania prawne o zwrot pałacyku lub godziwe odszkodowanie. Jego prawa do nieruchomości potwierdza Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast. Warszawscy urzędnicy są jednak niewzruszeni. Zarzucają nawet ostatniemu spadkobiercy pałacu, że jego roszczenia oparte są "na fałszach i oszustwach". Odzyskanie pałacu nie jest łatwe. Sprawę dodatkowo komplikuje status przebywających w nim Węgrów. Ambasadę chroni, bowiem specjalny immunitet. Oznacza to, że nie mogą być stroną sporu sądowego. Ambasady nie można, więc pozbawić prawa do korzystania z nieruchomości, nawet wówczas, gdy Roman Chłapowski uzyska w sądzie ostatecznie potwierdzenie prawa własności. Sam Roman Chłapowski zapewnia, że jest gotów zrezygnować ze zwrotu pałacyku za godziwe odszkodowanie. Spór sądowy z władzami stolicy i Prokuratorią Generalną Skarbu Państwa nadal trwa. "Uważam to za skandal i wydarzenie niesłychane. Skandaliczne i niesłychane jest bowiem to, że władze polskie odmawiają zgody na zwrot bezprawnie przejętego przez Skarb Państwa budynku i gruntu, dlatego, że na terenie tej nieruchomości mieści się przedstawicielstwo dyplomatyczne obcego państwa. Tym samym akt wspaniałomyślności i przyjaźni okazany ongiś Węgrom przez Romana Rzyszczewskiego obrócił się wskutek obecnej postawy niektórych organów władzy w Polsce w akt dziejowej niesprawiedliwości wymierzonej we mnie, to jest następcy prawnego ostatniego właściciela, a zarazem syna żołnierza, który we wrześniu 1939 r. swe życie oddał broniąc Warszawy"- pisze na zakończenie Chłapowski do Gronkiewicz-Waltz. Odpowiedzi na swój list jednak nie uzyskał.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL