fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

W Hiszpanii bez prezentów i bez choinki

Uroczysta iluminacja choinki w Wilnie
AFP
Nie wszystkie dzieci marzą dzisiaj o prezentach pod choinkę. W Hiszpanii prezenty roznoszą Trzej Królowie, ale dopiero w nocy z piątego na szósty stycznia. Dziś hiszpańskie dzieci dostaną tylko słodycze.
Kiedyś przynieśli do stajenki w Betlejem złoto, kadzidło i mirrę, teraz roznoszą hiszpańskim dzieciom świąteczne podarunki.
Najpierw najmłodsi piszą listy i wrzucają je do skrzynek pocztowych z wizerunkiem Trzech Króli. Piątego stycznia po południu całą Hiszpanię przemierzają królewskie orszaki. Zbierają ostatnie zamówienia i rozdzielają między dzieci tony cukierków.
Do Barcelony Mędrcy ze Wschodu dopływają statkiem. W porcie uroczyście wita ich burmistrz. Do Walencji zwykle dolatują helikopterem, a po Madrycie ostatnio podróżują metrem.
Wieczorem, przed pójściem spać, dzieci zostawiają na parapecie okna wodę i biszkopty dla wielbłąda oraz lampkę koniaku dla króla. O świcie trwa przeszukiwanie domu i rozpakowywanie prezentów. Żeby można się było nimi nacieszyć, siódmy stycznia jest jeszcze wolny od nauki. Szkoła zaczyna się dzień później.
To nie jedyne różnice pomiędzy obchodzeniem świąt w Polsce, a w Hiszpanii. W Hiszpanii choinka bardziej kojarzy się ze świątecznymi wystawami sklepowymi niż z wystrojem domu. W domach ustawia się więc szopki zwane belem, czyli Betlejem.
Wiele kwiaciarni sprzedaje choinki, ale tradycja ta dotarła do Hiszpanii dopiero pod koniec lat 80., wraz z wejściem tego kraju do Unii Europejskiej. Od wieków w święta Bożego Narodzenia najważniejsza jest tu wspomniana szopka.
Figurki do bel można kupić na kiermaszach. Ceny tych najdroższych przekraczają sto euro. Zwykle jednak rodziny co roku dokupują tylko coś nowego. Ważne też, żeby figurki ustawić na świeżym mchu i nie zapomnieć o światełkach. Podobno źle oświetlona szopka nie przynosi szczęścia.
Źródło: Polskie Radio
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA