fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Człowiek, który ujawnił Watergate

Mark Felt
AFP
Najsłynniejszy informator w historii USA Mark Felt zmarł w wieku 95 lat. Był źródłem przecieków do prasy, które doprowadziły do afery Watergate.
Przez długie lata człowiek, który umożliwił dziennikarzom „Washington Post” ujawnienie największej afery politycznej współczesnej Ameryki, znany był ogółowi jedynie jako „Deep Throat” (Głębokie gardło). Media i polityczne salony przez trzy dekady zachodziły w głowę, kto krył się pod tym pseudonimem. Tylko Bob Woodward i Carl Bernstein, autorzy publikacji o podsłuchach w siedzibie Partii Demokratycznej, które doprowadziły do ustąpienia republikańskiego prezydenta Richarda Nixona, wiedzieli, że ich głównym informatorem był człowiek numer dwa w FBI Mark Felt. Tajemnicą tą podzielili się, już po zamknięciu sprawy Watergate i rezygnacji Nixona, jedynie ze swoim redaktorem naczelnym.
[srodtytul]„To ja jestem tym facetem”[/srodtytul]
Wczoraj schorowany, sędziwy Felt zmarł we własnym domu w Kalifornii. Woodward i Bernstein dotrzymali danego w 1972 roku słowa i nie ujawnili jego tożsamości.
Były wiceszef FBI bywał wcześniej wymieniany w niekończących się spekulacjach na temat Watergate jako główne źródło, ale stanowczo dementował te pogłoski. Odpowiadał zwykle, że gdyby to on był „Głębokim gardłem”, zrobiłby więcej, by ujawnić całą perfidię Białego Domu czasów Nixona. Twierdził, że „Głębokie gardło” – pseudonim zaczerpnięty z popularnego wówczas filmu pornograficznego – to twór fikcyjny, składanka kilku osób.
Prawda wyszła na jaw dopiero przed trzema laty. Ujawnił ją na łamach magazynu „Vanity Fair” prawnik Felta.
– To ja jestem tym facetem, którego nazywali Głębokim Gardłem – przyznał w końcu sam Felt.
[srodtytul]Chciał uczciwego śledztwa[/srodtytul]
Do współpracy z Woodwardem skłoniło go przekonanie, że ówczesny szef FBI był zbyt blisko związany z administracją Nixona, by możliwe było przeprowadzenie rzetelnego śledztwa. Dlatego zaczął dostarczać informacje gazecie, zastrzegając, że musi pozostać całkowicie anonimowy. Jego kontakty z Woodwardem przypominały filmy szpiegowskie – z tajnymi znakami i nocnymi spotkaniami na podziemnym parkingu.
Współpraca trwała aż do momentu odejścia Felta z FBI w 1973 roku. Po 31 latach pracy w agencji nie był w stanie znieść swego nowego szefa. Dopiero parę lat później wyszło na jaw, że Felt, który pomógł ujawnić aferę z nielegalnymi podsłuchami, sam wyrażał zgodę na przeprowadzanie nielegalnych rewizji w mieszkaniach osób związanych z lewacką organizacją terrorystyczną Weather Underground. Został za to postawiony przed sądem i ukarany grzywną w 1980 roku.
[srodtytul]Bohater czy zdrajca[/srodtytul]
Postępowanie Marka Felta w sprawie Watergate do dziś wzbudza w Ameryce kontrowersje. Różnice zdań kształtują się wzdłuż podziałów politycznych. Wielu demokratów uważa go za bohatera, a wielu republikanów – za zdrajcę i kapusia. Były doradca prezydenta Nixona i ekskandydat na prezydenta Pat Buchanan nazwał go wężem.– Działał ze złych pobudek, był wściekły, że nie mianowano go szefem FBI – stwierdził. Główny doradca Nixona Charles Colson, który z powodu Watergate trafił za kratki, zarzucił Feltowi złamanie przysięgi dochowania tajemnicy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA