fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Gdynia – klucz do potęgi i nowoczesności

”Dar Pomorza” przy Dworcu Morskim w Gdyni, lata 30. (fot. l. durczykiewicz/muzeum miasta gdyni)
Rzeczpospolita
To zawsze było miasto marzeń – mówią mieszkańcy Gdyni. W historii trudno znaleźć podobny przykład – stworzenia w ciągu zaledwie kilkunastu lat miasta od zera.
Docenili to także uczestnicy plebiscytu Muzeum Historii Polski, „Rz” i Onetu na ikonę dwudziestolecia międzywojennego. Gdynia zajęła pierwsze miejsce w kategorii architektura, otrzymując 3598 głosów.
Gdy Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku, Gdynia była zaledwie osadą w pobliżu przystani rybackiej na Oksywiu. Miała jednak atuty. „Osłonięta jest przez Półwysep Helski nawet od tych wiatrów, od jakich nie jest wolny Gdańsk, jest obfitość wody słodkiej w postaci strumyka Chylonja, brzegi są niskie” – raportował Ministerstwu Spraw Wojskowych w 1920 roku inżynier Tadeusz Wenda, wysłany na Pomorze, by sprawdzić, w którym miejscu najlepiej zbudować nowy port. Potem poszło szybko.
W 1921 roku Sejm przyjął uchwałę o budowie portu w Gdyni. Zaczął się czas „ziemi obiecanej” – na Wybrzeże ściągali robotnicy z całej Polski. Budowano też miasto: wytyczano bulwary, stawiano kilkupiętrowe kamienice i nowoczesne budynki, jak choćby ten, w którym długie lata miały siedzibę Polskie Linie Oceaniczne.
Gdynia stała się prawdziwym polskim oknem na świat, gdy 13 sierpnia 1923 roku zawinął do niej pierwszy pełnomorski statek – francuski SS „Kentucky”. Odkąd w 1926 roku tekę ministra przemysłu i handlu objął Eugeniusz Kwiatkowski, Gdynia rozkwitła. Kwiatkowski walczył w Sejmie o dodatkowe fundusze na rozwój portu, słusznie uważając, że bez nowoczesnej Gdyni nie będzie nowoczesnej Polski.
W 1932 roku po raz pierwszy zorganizowano Święto Morza, na które przybyły setki tysięcy ludzi z najodleglejszych krańców Polski. Gdynia stała się symbolem nowoczesności kraju. Dowodem na spełnienie marzeń o morzu i wolności.
Po II wojnie, gdy Polska odzyskała Gdańsk, legenda Gdyni przyblakła. Gdańszczanie, którzy rywalizują z gdynianami, mówią często z przekąsem, że Gdynia to nie okno, bo przy Gdańsku to zaledwie lufcik. Ale dzięki temu lufcikowi Polska międzywojenna stała się może nie morską potęgą, ale państwem, z którego Polacy byli dumni.
Wojciech Andrzej Szydłowski
[i]Wystawę „Dwudziestolecie. Oblicza nowoczesności” zorganizowaną przez Muzeum Historii Polski można oglądać do 1 marca 2009 w Zamku Królewskim w Warszawie[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA