fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Mniej ropy z OPEC i Rosji

Chakib Kheil - prezes OPEC.
AFP
Kraje OPEC obniżają produkcję ropy o 2,2 mln baryłek dziennie. Mają to zrobić także Rosja i Azerbejdżan. Baryłka zdrożała, ale tylko na kilka godzin
Obradujący wczoraj w Oranie ministrowie ds. ropy krajów OPEC zdecydowali o zmniejszeniu produkcji o 2,2 mln baryłek dziennie. Azerbejdżan i Rosja, które nie są członkami OPEC, mają wydobywać mniej o 300 tys. baryłek dziennie.
Po ogłoszeniu tej decyzji ropa zdrożała, wieczorem jednak w Londynie znów spadła do poziomu 45,7 dol. W Nowym Jorku na pewien czas znalazła się nawet poniżej 40 dol. Zdaniem analityków jednak w najbliższym czasie powinna wrócić do poziomu 50 dol. – To koniec spadku cen, bo cięcie jest nieco większe, niż oczekiwano – powiedział Frank Schallenberger, szef działu surowcowego Landsbanku.
– Mimo wszystko, jeśli weźmiemy pod uwagę, że OPEC rzadko wywiązywał się ze swoich zobowiązań do zmniejszenia wydobycia, oraz wielką presję na popyt, musi potrwać, zanim ceny powrócą do poziomu 50 – 55 dol. za baryłkę – uważa Gordon Gray, analityk Collinsa Stewarta.
Wcześniej, kiedy wydawało się, że produkcja zostanie ograniczona o 2 mln baryłek, analitycy ostrzegali, że jej zmniejszenie do 25,3 mln baryłek to za mało, by trwale podtrzymać cenę na poziomie co najmniej ok. 50 dol., na czym producentom bardzo zależało. ”Jest bardzo prawdopodobne, że decyzja OPEC nie przyniesie oczekiwanego skutku, jak to było na początku 2007 roku, kiedy ropa również spadła do tego poziomu. A to dlatego, że wówczas popyt rósł, a teraz spada” – pisali w swej ocenie decyzji kartelu analitycy John Hall Associates.
Większość krajów OPEC w przyszłorocznych budżetach zakładała cenę nie niższą niż 80 dol. Zdaniem największego ”jastrzębia” w OPEC, prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza, ”sprawiedliwa” cena tego surowca to 70 – 90 dol., choć budżet wenezuelski opiera się na poziomie 60 dol. za baryłkę. Z kolei król Arabii Saudyjskiej, najpotężniejszego członka OPEC, uważa, że jest to 75 dol.
Dzisiejsze ceny ropy są o ok. 70 proc. niższe od lipcowego rekordu, kiedy przez jeden dzień przekroczyły poziom 147 dol. za baryłkę. Wtedy analitycy z najbardziej prominentnych banków inwestycyjnych, w tym Goldman Sachs, zapewniali o rychłym przekroczeniu przez ten surowiec psychologicznej bariery 200 dol. Teraz JP Morgan sugeruje, że w przyszłym roku ropa może kosztować tylko 25 dol. za baryłkę. Jednak zdaniem Nimita Khamara, analityka Sucden, właśnie na poziomie nieco ponad 40 dol. za baryłkę ceny znalazły pewne wsparcie i nie należy liczyć, że zdjęcie z rynku nawet ponad 2 mln baryłek dziennie tę sytuację zmieni. I to mimo obcięcia przez Fed stóp procentowych i osłabienia dolara, co dotychczas zazwyczaj powodowało wzrost cen surowców.
Teraz pozostaje więc jeszcze czekać na informacje z USA o stanie zapasów ropy i paliw w tym kraju. Jeśli wzrosły, ropa nie przestanie tanieć. Jeśli spadły – przez dwa, trzy dni ropa będzie nieco droższa.
[i]masz pytanie wyślij e-mail do autorki
[mail=d.walewska@rp.pl]d.walewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA