fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Wzór kwitnącej wiśni

James Greenfield
Rzeczpospolita, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Piotr Mazurkiewicz
Sklep Kenzo w Warszawie. Nasza odzież i dodatki pasują w każdym miejscu na Ziemi – specjalnie dla „Rzeczpospolitej” mówi James Greenfield, prezes firmy
[b]Rz: Jak określiłby pan styl Kenzo?[/b]
[b]James Greenfield:[/b] To filozofia projektowania, którą rozpoczął Kenzo Takada, a kontynuuje obecny dyrektor artystyczny Antonio Marras. To mieszanie kultur, styl dla ludzi otwartych na inspiracje z wielu stron świata. Nieawangardowy, na obrzeżach konwencji. Nasza odzież i dodatki pasują w każdym miejscu na Ziemi. Wprowadzamy dużo motywów kwiatowych, z których jesteśmy znani. Dajemy ludziom fantazję.
[b]Jesteście bardziej klasyczni niż za czasów twórcy marki?[/b]
Klienci marek luksusowych szukają niepowtarzalności, ale w bardziej klasycznym wydaniu. Szykujemy pięć kolekcji damskich rocznie, cztery dla mężczyzn i tyle samo kolekcji akcesoriów.
[b]Podoba się panu pierwszy sklep Kenzo w Polsce? [/b]
Bardzo. Już dawno stwierdziliśmy, że ubrania nie wystarczą. Projekt wnętrza jest tak samo ważny. Dlatego odpowiadający za niego Antonio Marras taki nacisk położył na drewniane podłogi, ozdoby na ścianach i inne rzeczy, które mogą się wydawać drobiazgami. Od lipca 2006 r. wdrażamy nowy wystrój naszych sklepów, taki jak ten w sklepie w Warszawie. Mamy ich niemal 300, dwie trzecie już zostały przebudowane.
[b]W Polsce Kenzo miał sklep kilka lat temu, ale został zamknięty.[/b]
Wtedy wystartowaliśmy z nim za wcześnie. Rynek się zmienił. Polacy chcą kupować rzeczy wysokiej jakości. Mieszkamy dzisiaj w globalnej wiosce, są coraz mniejsze różnice w upodobaniach.
[b]Kenzo pojawi się w innych polskich miastach? [/b]
Tak. Na razie chcemy zobaczyć, jak sprawdzi się ten w Warszawie. Polska jest dużym krajem, nasze sklepy mogłyby powstać w co najmniej dwóch miastach. Nie śpieszy się nam.
[b]A Louis Vuitton się pojawi? Też należy do koncernu LVMH. [/b]
Jakieś rozmowy trwają. W Warszawie ma powstać luksusowy pasaż handlowy. To kwestia czasu, kiedy.
[b]Jakie rynki są dla was strategiczne? [/b]
Kluczowa jest Francja, przyjeżdża tam wielu turystów i sprzedajemy bardzo dużo towarów. Inne ważne kraje to: Rosja, Chiny, Japonia, Korea Południowa, a także Bliski Wschód. Szukamy oczywiście nowych rynków, jak Polska. Salony otwieramy w Makau, Singapurze, Meksyku, Chile czy na Tajwanie. Skupiamy się na systemie partnerskim, z lokalnym partnerem.
[b]Szyjecie w Chinach. Czy to nie jest niebezpieczne dla marek luksusowych kojarzonych z rzetelną, ręczną robotą rzemieślników? [/b]
Podobnie jak inne marki, szyjemy wszędzie. W zależności od kategorii różne są miejsca produkcji. Mimo otwarcia na Azję w dalszym ciągu sporo naszych produktów powstaje w Europie. Wiele z nich wymaga ręcznej pracy, więc naturalne jest, że powstają w Indiach, Chinach – czasami w częściach, a finalny produkt zszywany jest w Europie. Byłem w Chinach w ubiegłym tygodniu i widziałem, jak nad jednym swetrem z nadrukiem pracowało jednocześnie dziewięć osób. Przy takiej ilości ręcznej pracy nie jesteśmy w stanie wszystkiego szyć w Europie. Rygorystycznie sprawdzamy jakość naszych produktów.
[b]Wie pan, co robi teraz Kenzo Takada? [/b]
Po sprzedaniu firmy przeszedł na emeryturę. Dużo maluje, sprzedaje swoje obrazy. Swego czasu projektował też akcesoria do domu.
[ramka][srodtytul]Luksusowa ofensywa[/srodtytul]
Nie ma miesiąca, by nie pojawiały się informacje o debiucie w naszym kraju kolejnej znanej marki z najwyższej półki. Najnowszy debiut to Kenzo. Pierwszy polski salon Valentino ma w Warszawie ruszyć w grudniu. Marki, które nie odważyły się na otwarcie w naszym kraju swoich firmowych butików (Moschino, Versace, Dolce & Gabbana, Gucci, Prada, Vivienne Westwood, Michael Kors, Diane von Furstenberg, Christiana Lacroix), można znaleźć w multibrandowych salonach, takich jak nowo otwarty Luxury & Liberty na warszawskim Nowym Świecie.
– W tym roku otworzyliśmy pierwsze w Polsce sklepy Coccinelle, Baldinini i Marielli Burani. Rozmawiamy też z następnymi znanymi markami, ale na razie nie mogę zdradzić, o jakie firmy chodzi – mówi Marcin Powierza, dyrektor zarządzający Powierza Family Company, która prowadzi butiki Max Mary w Polsce.
[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA