fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Śląski skandal z karetkami

Najlepiej wyposażone karetki ratunkowe – takie jak ta na zdjęciu podczas interwencji na Dworcu Centralnym w Warszawie – powinny jeździć tylko do pacjentów, których zdrowie lub życie jest zagrożone
Rzeczpospolita, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Zamiast jechać do ratowania życia, najlepsze karetki wożą aresztantów do sądu albo pacjentów do sanatorium. NFZ w Katowicach wszczął kontrolę. Musiał, bo sprawę kilku kontrowersyjnych wyjazdów karetek opisały media.
Kontrola rozpoczęła się po doniesieniu byłego już lekarza pogotowia w Tarnowskich Górach Zbigniewa Zdunka. NFZ nie chciał udostępnić „Rz” jej wyników, ale udało nam się do nich dotrzeć. Są dramatyczne.
Zbadano wyjazdy karetek tylko we wrześniu i październiku i tylko w czterech placówkach: Tarnowskich Górach, Częstochowie, Sosnowcu, Raciborzu. Wszędzie odkryto te same nieprawidłowości: choć od 1 stycznia 2007 r. istnieje całkowity zakaz wykorzystywania karetek systemowych do innych celów niż ratowanie zdrowia i życia, nagminnie się go łamie.
Tzw. karetki systemowe są najlepiej wyposażone i najdroższe (jedna kosztuje ok. 300 tys. zł). Średnio dzień pracy, niezależnie od tego, czy auto stoi, czy jeździ, kosztuje 3 tys. zł.
Koszty ratownictwa nie są pokrywane ze składek na ubezpieczenie zdrowotne. Płaci za nie budżet państwa. Ale pogotowie chce zarobić, więc używa karetek np. do obsługi imprez masowych albo wozi więźniów na rozprawy do sądu.
Pogotowie w Tarnowskich Górach jest jedną z 26 stacji należących do Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego (WPR) w Katowicach. Ma trzy karetki systemowe. We wrześniu i październiku wyjeżdżały 262 razy. Z tego 155 wyjazdów było komercyjnych, np. do sanatorium w Świnoujściu, z aresztantem do lekarza, z pacjentem do ortopedy.
NFZ domaga się zwrotu pieniędzy za zakwestionowane wyjazdy. Tylko w Tarnowskich Górach to 350 tys. zł.
– Zapłacimy tę karę – zapewnia Jacek Czapla, wicedyrektor WPR w Katowicach. – Wstrzymaliśmy takie wyjazdy natychmiast, gdy zabronił nam NFZ. Wydzieliliśmy grupę zwykłych karetek, które będą wykonywać takie usługi, bo ktoś je musi wykonać – twierdzi Czapla.
Gdyby NFZ wszczął kontrolę we wszystkich stacjach, kary mogłyby iść w miliony złotych. W tym roku Fundusz za wykorzystanie karetek systemowych zapłacił WPR w Katowicach 65 mln zł. Ile z tego powinno wrócić, nie wiadomo. Katowicki NFZ odmawia ujawnienia protokołu kontroli. – Zabrania nam prawo. Mogę tylko potwierdzić nieprawidłowości w wykorzystywaniu karetek – twierdzi jego rzecznik Jacek Kopocz.
NFZ kontrolę zakończył na czterech stacjach. Dlaczego nie zgłosił sprawy do prokuratury? – Nie uznaliśmy, że jest to przestępstwo – twierdzi Kopocz.
Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka marszałka województwa śląskiego, do którego należą stacje pogotowia, twierdzi, że „sprawa jest niepokojąca i poważna”. Urząd kilka dni temu wszczął kontrolę w wojewódzkim pogotowiu. Zakres wykracza poza sprawę karetek. – Zażądaliśmy wyjaśnień od dyrektora – dodaje Marzyńska.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA