fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Dla krajów bazujących na węglu muszą powstać szczegółowe regulacje

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Jak pan ocenia propozycję francuskiej prezydencji w UE dla Polski, tzw. derogację odsuwającą w czasie wprowadzenie w naszym kraju konieczności zakupu 100 proc. limitów dwutlenku węgla na aukcjach do 2020 r.?
[b]Sigmar Gabriel, niemiecki minister środowiska w rządzie Angeli Merkel:[/b]
Rozumiem, że dla krajów wschodniej Europy, zwłaszcza Polski bazującej tak silnie na węglu, muszą się znaleźć szczególne regulacje, które uwzględniają tę specyfikę i to, że w kolejnych latach rozwój Polski będzie się wiązał z większym zapotrzebowaniem na energię elektryczną. Dlatego rozumiem propozycję prezydencji francuskiej, czyli stopniowe dojście do pełnego aukcjoningu. Jednak niesie to ze sobą kilka zagrożeń.
[b]??Energia tak czy owak zdrożeje?[/b]
?Niemieckie doświadczenia w handlu emisjami pokazują, że koncerny energetyczne doliczały już cenę CO[sub]2[/sub] w cenach dla odbiorców energii, mimo, że dostawały uprawnienia emisyjne za darmo. Polska nie powinna więc żyć iluzją, że stopniowe dojście do pełnego aukcjoningu zahamuje wzrost cen energii. A gdy państwo będzie miało pieniądze z aukcji w swoim budżecie, to może oddać je obywatelom. Można np. pomyśleć wtedy o subwencjach na remonty budynków mieszkalnych, żeby obniżyć koszty ogrzewania. Można też modernizować dystrybucję energii, by nie było tylu strat. Druga sprawa, o której często się zapomina: propozycja KE, by ustalić widełki cenowe dla uprawnień do emisji. Głosy, że przy pełnym aukcjoningu CO[sub]2[/sub] cena za emisję tony sięgnie 100 euro, to straszenie.Tę propagandę, którą widzę teraz w Polsce, kilka lat temu u nas uprawiały koncerny energetyczne. Zapomina się, że KE ma odpowiednie narzędzia regulacyjne, by zagwarantować, że pewien limit cenowy nie zostanie przekroczony.
[b]??Kością niezgody jest w pakiecie tzw. klauzula solidarności, czyli system finansowania przez bogate kraje UE państw biedniejszych, tak aby pomóc im spełnić cele pakietu? Polska chce zwiększenia kwoty finansowania, Niemcy nie chcą o tym słyszeć.[/b]
Czy jest szansa na kompromis??Nimiecki rząd jest na "tak" dla funduszu dla Europy Wschodniej, ale nie chcemy, by wysokość kwot, które go zasilą była powiązana z przychodami państw z handlu pozwoleniami na emisję CO[sub]2[/sub]. Mamy na myśli raczej klasyczny fundusz solidarnościowy. Poza tym nie powinien on istnieć zbyt długo.??
[i]Rozmawiała Karolina Baca[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA