Nieruchomości

Mieszkania z lokatorem tańsze o połowę

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Z drugiej ręki: Trudno z góry oszacować faktyczną wartość mieszkania, które zajmuje osoba z prawem do lokum socjalnego. Wszystko zależy od tego, czy niechciany lokator będzie się wzbraniał przed wyprowadzką
Zakup mieszkania na rynku wtórnym z lokatorem jest rzadkością.
– Rynek polski jest konserwatywny i niechętny jakimkolwiek obciążeniom hipoteki. Wynika to z faktu, że prawo w sposób socjalistyczny chroni lokatorów – nawet tych, którzy karygodnie zaniedbują swoje obowiązki. Zaś dochodzenie swoich praw przed sądem wiąże się z długoletnim i kosztownym procesem, na przykład w przypadku, gdy taki lokator bez przyczyny odmawia zaakceptowania lokalu zastępczego – uważa Edyta Krakowiak z Warszawskiej Giełdy Lokali i Nieruchomości. – Nasza agencja nie spotkała się od początku istnienia z przypadkiem zgłoszenia do sprzedaży lokalu z takim obciążeniem, ani nie było też na taki lokal zapotrzebowania.
Jeśli już pojawiają się oferty tego typu, zazwyczaj dotyczą sprzedaży domu lub mieszkania w zamian za dożywotnie mieszkanie w takiej nieruchomości. – W takiej sytuacji w sprzedanej przez właściciela nieruchomości, cena sprzedaży zazwyczaj jest niższa o ok. 40 – 50 proc. od stawek transakcyjnych na rynku w normalnej sytuacji. Ważną kwestią jest fakt, iż takie przypadki dotyczą mieszkań w starych budynkach, a lokale zazwyczaj wymagają remontu – opowiada Małgorzata Czerwińska z Maxon Nieruchomości. Dodaje, że mieszkanie z lokatorem jest warte zachodu tylko wtedy, gdy jego cena transakcyjna jest znacznie niższa od stawek dyktowanych przez rynek. Do obniżek np. o połowę wartości powinno dochodzić np. wtedy, gdy lokatorowi trzeba będzie zapewnić lokal socjalny, a o taki przydział dziś jest bardzo trudno. – W przypadku lokatora, który jest kaleką, trudności te potęgują się jeszcze bardziej, ponieważ lokal zastępczy musi spełniać wymogi dla osób niepełnosprawnych, nawet jeśli dotychczasowy tych wymagań nie spełnia – mówi Edyta Krakowiak. Trudno podać schemat wyliczania obniżek w przypadku tego typu transakcji – mogą one wynosić zarówno 20, jak i 50 proc. Wszystko bowiem zależy od wysokości nakładów, jakie poniesie potencjalny nabywca na „wyprowadzkę” lokatora. Po odjęciu tej kwoty od wartości rynkowej lokum uzyskamy ostateczną sumę. Jak zauważa Jerzy Sobański, szef biura Akces Nieruchomości, wiele zależy od postawy samego lokatora. – Jeśli jest chętny do współpracy, możemy mu np. zaproponować pewną wypłatę, której kwota powinna na minimalnym poziomie zabezpieczyć potrzeby mieszkaniowe lokatora na kilka lat. W skrajnych przypadkach, jeśli lokator nie zgadza się na wypłatę pieniędzy, kupujemy mieszkanie i lokujemy w nim lokatora na zasadach najmu okazjonalnego lub ewentualnie podpisując umowę na dożywocie. Najkorzystniejszą opcją dla właściciela będzie umowa najmu okazjonalnego, najmniej korzystna – umowa dożywocia – powiada Sobański. Są i inne rozwiązania – można pomóc w zapewnieniu lokalu zastępczego. – Możemy też kupić lokatorowi na własność mieszkanie, np. kawalerkę, podczas gdy dotychczas zajmował on np. trzy pokoje – sugeruje Sobański. Często więc trudno przewidzieć na pierwszy rzut oka, jakie wydatki czekają nas przy wyprowadzce lokatora – czy będzie to kwota 10, czy 100 tys. zł. – Minimalna kwota za zwolnienie lokalu, z jaką się spotkałem, to pięcioletni czynsz równorzędnego z zajmowanym lokalem na wolnym rynku. Nie spotkałem się natomiast w swojej pracy z sytuacją, w której lokator posiadający np. prawo do lokalu socjalnego zwolnił mieszkanie dobrowolnie, bez ekwiwalentu pieniężnego – opowiada Sobański.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL