Społeczeństwo

Apel ze Śląska o uznanie Osetii

Związek Ludności Narodowości Śląskiej postuluje poparcie dla separatystów. Politycy są oburzeni
Działacze związku, którzy podają się za przedstawicieli śląskiej mniejszości narodowej, biorą w obronę Abchazję i Osetię Południową, które postanowiły się oderwać od Gruzji.
Wbrew opinii międzynarodowej niepodległość tych zbuntowanych prowincji na razie postanowiła uznać tylko Rosja. Polska jest temu zdecydowanie przeciwna. Działacze związku Ślązaków chcą jednak, by polski rząd poparł stanowisko Moskwy.
– Polska była jednym z pierwszych państw, które uznały niepodległość Kosowa. Teraz powinna być także w czołówce krajów, które uznają niepodległość Osetii Południowej i Abchazji – mówi „Rz” Andrzej Roczniok, szef niezarejestrowanego Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Takie samo zdanie znalazło się w apelu, który związek przesłał do premiera Donalda Tuska. W piśmie tym jest jeszcze kilka innych kontrowersyjnych opinii. „Tylko dzięki szybkiej akcji wojsk rosyjskich nie doszło do ponownych czystek etnicznych. Awanturnictwo Gruzji zostało powstrzymane” – można przeczytać w dokumencie przesłanym do szefa rządu. W innym miejscu przedstawiciele związku piszą zaś, że „Ślązacy przeżyli czystki etniczne zgotowane przez Sowietów i Polaków, dlatego rozumieją dramat mordowanych, wypędzanych, wysiedlanych, zsyłanych i zamykanych w obozach koncentracyjnych. Polska nie powinna szafować słowem wolność, przymykając oczy na zbrojną napaść Gruzji na ludność, która nie chce żyć z Gruzinami w jednym państwie”. – To Rosja obroniła ich przed agresją i rzezią ze strony Gruzinów – dodaje Roczniok. Zdaje sobie sprawę, że opinia ta jest w Polsce odosobniona. – Ale to nie powód, by jej nie wygłaszać – uważa.Stanowisko związku wywołało wśród polityków dwie reakcje: oburzenie lub lekceważenie. – To jest tak absurdalne, że aż szkoda się nad tym zastanawiać. Opowiadanie takich rzeczy jest oburzające i zwyczajnie szkodliwe – komentuje Krzysztof Lisek (PO), szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. – Nie chcę tego nawet komentować, bo to skandaliczny apel. Pisanie takich rzeczy jest nieodpowiedzialne i szkodzi polskiej racji stanu – nie kryje oburzenia Leszek Deptuła (PSL) z Komisji Mniejszości Narodowych. Obaj posłowie przypominają, że stanowisko Polski w sprawie Gruzji jest jednoznaczne i nie ma w nim mowy o pójściu w ślady Moskwy i uznaniu niepodległości zbuntowanych republik. Tylko dzięki szybkiej akcji wojsk rosyjskich nie doszło do ponownych czystek etnicznych – pisze związek Szef Sejmowej Komisji Mniejszości Marek Ast z PiS zwraca zaś uwagę, że Związek Ludności Narodowości Śląskiej jest organizacją, której polskie sądy od 12 lat konsekwentnie odmawiają rejestracji. Uznają bowiem, że wiązałoby się to z uznaniem śląskiej mniejszości narodowej, która prawnie w Polsce nie istnieje. Związkowi nie pomogły nawet odwołania do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.– Oni wykorzystują okazję, by takimi apelami zwrócić na siebie uwagę. Ja to oceniam bardzo krytycznie – mówi Ast. Związek i jego apel bierze w obronę tylko Arkady Fiedler (PO) z Komisji Mniejszości, a prywatnie podróżnik. – Uznanie niepodległości Osetii Południowej oraz Abchazji powinno być jednak przedmiotem dyskusji – twierdzi. Jego zdaniem uznanie tych dwóch republik mogłoby pomóc Gruzji. Wytrąciłoby bowiem Rosji główny argument do interwencji w tym kraju. – Pewnie do tego nie dojdzie, ale przemyślenie decyzji o uznaniu prowincji nie byłoby od rzeczy – dodaje. Zapowiada też, że po zakończeniu sejmowych wakacji planuje w tej sprawie wygłosić poselskie oświadczenie. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: k.manys@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL