fbTrack

Sztuka

Przywrócić Łazienkom królewskość

– Łazienki to nasz Wersal – deklaruje Jacek Czeczot-Gawrak, który od stycznia będzie dyrektorem królewskiego pałacu i parku
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Jacek Czeczot-Gawrak, historyk sztuki i konserwator zabytków, od stycznia 2009 r. pokieruje najpiękniejszym urbanistycznym zespołem w Warszawie
Profesor Marek Kwiatkowski, szefujący Łazienkom Królewskim od 1960 roku (najpierw jako kurator, potem kustosz, wreszcie dyrektor), z końcem tego roku odchodzi ze stanowiska. Minister Zdrojewski wyznaczył już następcę. Jacek Czeczot-Gawrak przyjął propozycję.
– W Łazienki trzeba tchnąć życie i przywrócić rangę, która im się należy – deklaruje przyszły szef. – Przepiękne miejsce, zaprojektowane z niebywałym szykiem, przy tym fundamentalne dla Warszawy. To bodaj najbardziej wyrazisty punkt stolicy: pomnik świetności naszej kultury, jednocześnie świadek zaborów. W dodatku zabytek ocalały z wojen. Tymczasem my, zamiast dbać o tę perłę klasycyzmu, zaniedbujemy ją. Żal, że Łazienki nie weszły w struktury unijne, choć miały szansę. Po prostu nie zostały zgłoszone… Termin upłynął w kwietniu tego roku. Następna okazja pojawi się dopiero w 2012 roku. Stracimy mnóstwo pieniędzy, które można by zainwestować w remont. Stanisław August darzył Łazienki specjalnym sentymentem. Nawet gdy wiedział, że już nigdy do nich nie wróci, starał się kontrolować przebieg robót. Degradację obiektu rozpoczął car, który otworzył łazienkowski kompleks dla publiczności, chcąc w ten sposób „spospolitować” królewską rezydencję, odebrać jej rangę.
Dziś dzieło życia naszego ostatniego króla wygląda, jakby brakowało mu gospodarskiej ręki. Kramy z tandetą dookoła, koślawo wyasfaltowane, popękane alejki, niechlujnie sztukowane rzeźby ogrodowe, brudna woda w stawach, nieczynne szklarnie, w budynkach adaptowanych na galerie byle jakie wystawy. Tyle widać gołym okiem. Według specjalistów fatalny jest przede wszystkim stan budynków i dachów. Jacek Czeczot-Gawrak przedstawił „Rz” swój program w punktach. Po pierwsze – konserwacja budynków. Eksperci wskażą, które miejsca najpilniej potrzebują pomocy. Po drugie, trzeba przywrócić parkowi urodę i elegancję z końca XVIII wieku, zerwać asfalt z alejek, odtworzyć ich niegdysiejsze dukty. Trzeci punkt to oczyszczenie zbiorników wodnych i odtworzenie tych, które z biegiem lat zarosły, zniknęły. Przyszłemu dyrektorowi marzy się też wodospad, taki jak na akwarelach Zygmunta Vogla, pejzażysty i dokumentalisty stanisławowskiej rezydencji. – Najpierw porządek, potem odpowiedni do klasy zabytku program – zapowiada Czeczot-Gawrak. – Łazienki to nasz Wersal. Tu wszystko powinno być w królewskim wydaniu. Koncerty pod pomnikiem Chopina – jak najbardziej, lecz na wysokim poziomie. Wystawy – tak, ale nie przypadkowe zapchajdziury. Powinien być salon z książkami i punkt z reprodukcjami łazienkowskiej architektury oraz tutejszych dzieł sztuki. Czy nowy szef darzy któryś zakątek Łazienek szczególną sympatią? – Każdy budynek ma inny charakter – odpowiada. – Cudowny jest pałac Na Wyspie, zachwyca mnie Biały Domek i pałac Myślewicki. Natomiast mury budynków wyglądają paskudnie, wielokrotnie pokrywane kiepskimi tynkami. Trzeba się dostać do piaskowca, którym były obłożone ściany. Za to podoba mi się patyna czasu widoczna w obrazach. Pewnie konserwatorzy będą odmiennego zdania, lecz ja na razie zostawiłbym je bez oczyszczania. Osobny problem to odtworzenie kompozycji krajobrazowych Łazienek. Drzewom i krzewom brak opisów, a przecież są zabytkami przyrody. Poza generalnymi posunięciami Czeczot-Gawrak ma w planach liczne drobiazgi uatrak-cyjniające spacerowiczom przechadzki po Łazienkach. Na przykład zamierza zainicjować festiwal kwiatów. I lansować miód pitny jako tradycyjną polską specjalność. Tylko najlepszy, półtorak. Nowy gospodarz planuje współpracę z Zamkiem Królewskim i pałacem wilanowskim. Te dwa miejsca plus Łazienki tworzą naturalny ciąg historyczny, parkowy i spacerowy. Podkreśla: – Każdy kraj próbuje odnaleźć w Europie swoje miejsce. Naszym atutem jest kultura. Skąd wziąć środki na realizację tych zamierzeń? Z kasy ministerialnej. W sprawie budżetu trwają właśnie rozmowy. Oczywiście Łazienki mają też dochód z biletów. Niestety, na razie niewielki: niecałe 600 tysięcy zł rocznie. Jedna czwarta tego, co zarabia Zamek Królewski czy Wilanów. To także dowód, że perła w koronie Stanisława Augusta wymaga reform. Warszawiak, rocznik 1947. Absolwent Wydziału Historii Sztuki UW. W 1972 r. wyjechał do Londynu; w Courtauld Institute of Art specjalizował się w konserwacji architektury i sztuki. Od 1973 r. prowadził w Londynie Studio – Architektura i Wnętrza, współpracujące z instytucją English Heritage (podlegają jej historyczne obiekty należące do Korony i zabytki architektury klasy zero). Od 1980 r. współpracuje z domami aukcyjnymi Sotheby’s i Christie’s. W 1992 r. wrócił do Polski. Kupił zrujnowany majątek koło Mszczonowa na Mazowszu. Mieszka w odrestaurowanym spichlerzu. —m.m. podyskutuj z autorką m.malkowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL