Biznes

Niewielu czołowych polityków, a za to dużo deszczu

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Ani pogoda, ani sytuacja polityczna w regionie nie sprzyjały w tym roku organizatorom Forum Ekonomicznego. Kryzys parlamentarny w Polsce sprawił, że na forum przyjechali nieliczni przedstawiciele naszych władz, a kiepska pogoda utrudniała tradycyjne, nieformalne spotkania na krynickim deptaku
Na tegorocznym spotkaniu w Krynicy zabrakło czołowych polityków nie tylko z Polski. Jednym z tych, których nieobecność była szczególnie widoczna, był zastępca przewodniczącego Komisji Europejskiej Günter Verheugen, który odwołał swoje wystąpienia w debacie plenarnej dosłownie na kilka godzin przed jej rozpoczęciem.
Organizatorom podał jako powód nieobecności sprawy osobiste. Szczegóły kłopotów unijnego komisarza szeroko omówiły agencje prasowe. Pieczołowicie streściły wywiad, jakiego niemieckiej prasie udzieliła żona Verheugena (wyjaśniając, dlaczego go musiała opuścić) i rozpisywały się o wspólnej konferencji prasowej komisarza z przewodniczącym UE Jose Manuelem Barroso. Ten udzielił swojemu zastępcy pełnego poparcia, zapewniając, że zasady etyczne obowiązujące w Komisji Europejskiej nie zostały złamane.
W tym roku w Krynicy nie było też ani polskiego premiera, ani prezydenta, a wicepremier Zyta Gilowska zajrzała do Krynicy tylko na kilka godzin. Polski rząd reprezentowali minister gospodarki Piotr Woźniak, minister rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka, minister transportu Jerzy Polaczek, szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego Michał Seweryński i kilku wiceministrów. Tej niezbyt licznej reprezentacji polskich władz nikt się w Krynicy nie dziwił, zważywszy na napiętą sytuację polityczną w kraju, która doprowadziła do samorozwiązania Sejmu akurat w trakcie forum. Przedwyborcza kampania zatrzymała w domu polityków z Ukrainy, którzy w poprzednich latach chętnie przyjeżdżali do Krynicy. Organizatorzy forum wyjaśniali, że kryzys rządowy w Rumunii, ważne parlamentarne głosowania na Słowacji i przygotowania w Rosji ograniczyły w tym roku liczbę i rangę przedstawicieli tych państw. W tej sytuacji niektóre z paneli wyglądały na kompletowane z łapanki. Zdarzało się, że na czterech zaplanowanych uczestników debaty był obecny tylko jeden, a resztę zapraszano w ostatniej chwili. Na szczęście dla organizatorów ogromna większość uczestników forum to osoby wykształcone i kompetentne, więc ze skompletowaniem "drugiego garnituru" nie było specjalnych problemów. Biznesowi goście forum nie wyglądali jednak na specjalnie zmartwionych brakiem politycznych VIP-ów. Wielu z uczestników bardziej doskwierała fatalna pogoda, która uprzykrzała życie towarzyskie konferencji i promocyjne akcje firm. Z licznych firmowych gadżetów największą popularnością cieszyły się parasole, które rozdawał w Krynicy producent okien, firma Fakro. Z jej dużymi, zielonymi parasolami paradowała pod koniec forum wielu gości imprezy. Deszcze i ziąb odebrały męskiej części uczestników konferencji przyjemność z podziwiania spacerujących po Bulwarach Dietla (czyli popularnym deptaku) modelek ubranych w barwy największych polskich firm. Dziewczyny wynajęte przez PKN Orlen były okutane w kurteczki, liczna reprezentacja Pekao SA ubrana był w eleganckie, ale nie najkrótsze sukienki i płaszcze. Zajęcie, które wyraźnie sprawiało im największą przyjemność, to gromadne odprowadzanie prezesa Jana Krzysztofa Bieleckiego na kolejne spotkanie. Takiej obstawy nie miał w Krynicy nawet szef PGNiG czy Orlenu. Bez uciekania się do wsparcia zgrabnych modelek widoczny był w Krynicy czeski CEZ, który jednak na swoim przyjęciu niechętnie widział dziennikarzy. Jeszcze dalej poszły władze Wrocławia; na swoje przyjęcie nie wpuszczały nawet części gości forum - prawo wejścia miały tylko wybrane według tajemniczego klucza osoby, którym miasto wysłało zaproszenia. Nikt się zresztą specjalnie tam nie dobijał, bo w tym roku konkurencja firmowych przyjęć była spora. O ile ubiegłoroczne forum było wyjątkowo skromne, jeśli chodzi o bankiety i przyjęcia towarzyszące obradom, to w tym roku wróciła tradycja dużych imprez z koncertami gwiazd polskiej piosenki. Uczestnicy forum chwalili występy Perfektu (bankiet Pekao SA) Anity Lipnickiej i Johna Portera (bankiet PGNiG) i Edyty Górniak (impreza Deutsche Banku), po których bawiono się niemal do rana. Zapewne dlatego poranne panele miały najmniejszą frekwencję. Naniektórych z nich panelistów było tylu, ile publiczności. Krynickie forum to też okazja do spotkania dużego, międzynarodowego biznesu reprezentowanego licznie wśród gości forum z małą przedsiębiorczością, która korzysta z szansy dobrych zarobków. Liczni sprzedawcy oscypków, miodów i rękodzieła nie narzekali na brak klientów. Kiepska pogoda zapędzała gości forum do kawiarni i restauracji, choć gorzej mieli ci, którzy nastawili się na kawiarniane ogródki na świeżym powietrzu. Amatorzy rydzów musieli zapłacić 38 złotych za niewielką porcję smażonych grzybów w restauracji. Krynickie oscypki smakowały wielu gościom z zagranicy. - Nareszcie się najadłam, bo między panelami brakuje na to czasu - mówiła zadowolona portugalska dziennikarka Luisa Meireles z lizbońskiego "Espresso". Po półgodzinie doszła jednak do wniosku, że choć przyzwyczajona do słonych owczych serów, to nasze bardziej nadają się na zakąskę, a nie jako posiłek główny. W tym roku organizatorzy zaprosili okolicznych mistrzów rękodzieła. Przyjechali z pobliskich Gorlic i Tylicza, ale i z równie bliskiej Słowacji. Nie żałowali, chociaż zmarzli. Goście forum chętnie kupowali ręcznie robione koronki, pierniki i wyroby z drewna. Może krynickie władze jeszcze nie wiedzą, jak zarobić na Forum, bo wystarczają im podatki ściągane z przedsiębiorczych restauratorów, ale miejscowy biznes opanował tę sztukę praktycznie bez zarzutu. Pretensję można mieć tylko o to, że przez te trzy - cztery dni restauracje w Krynicy nadal zamykają się o godzinie 10 wieczorem. W przyszłym roku obyczaje zmienić może pierwszy w mieście pięciogwiazdkowy hotel Prezydent położony na zboczu Góry Parkowej, ale tam z kolei ceny mogą być nie do zaakceptowania przez większość uczestników obrad. Nadal do Krynicy przyjeżdża znacznie więcej ludzi z biednego Wschodu niż z bogatego Zachodu. W dniu inauguracji Forum wiele osób narzekało na bałagan, wręcz chaos organizacyjny, pogodę i kiepskie warunki mieszkaniowe. Jednak 7 września wieczorem, już po finale konferencji, tak jak zawsze, wszyscy żegnając się, umawiali się w tym samym miejscu w przyszłym roku. W ostatnią sobotę rano, kiedy większość gości już wyjechała, Zygmunt Berdychowski, czyli człowiek, który to wszystko wymyślił, mówił, że ma jeszcze dwa spotkania. Ale dotyczyły one już XVIII Forum Ekonomicznego, które odbędzie się za rok. Nie jest jeszcze znana jego data, ale wszystko wskazuje, że będzie tak jak zawsze: w pierwszym pełnym tygodniu września.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL