fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Było jak zwykle: wygrali Niemcy

Reuters
Ćwierćfinał okazał się dla Portugalczyków stacją końcową, niemiecka drużyna gra dalej. Po tym, co pokazała – zupełnie zasłużenie
Kto chciał dowodu, że wszystko, co wiemy o faworytach po rundzie grupowej należy jak najszybciej zapomnieć, dostał go już w pierwszym ćwierćfinale. Niemal wszystko tego wieczoru było zaskakujące. Od wyniku przez łatwość, z jaką niemiecka drużyna strzelała bramki, po sam przebieg meczu. To Niemcy, w poprzednich meczach słaniający się na nogach, ruszyli do ataku, nie czekając, co zrobi rywal. Portugalczycy mieli być ściganymi, a to oni musieli gonić. Od 0:2 do 1:2, od 1:3 do 2:3. Na więcej zabrakło nie tylko czasu. Mijały kolejne minuty, a większość ich pomysłów w drugiej połowie sprowadzała się do kończenia akcji strzałami z daleka, bo zaczęło padać.Trener Scolari, mówiąc dzień wcześniej o Portugalczykach jako narodzie odkrywców, miał chyba co innego na myśli. Pięć lat pracy z kadrą kończył z zafrasowaną miną, choć zachował się ładnie, mówiąc, że do piłkarzy nie ma pretensji, bo przegrali z lepszymi.
Najbardziej niespodziewani byli bohaterowie decydujących akcji. Bastian Schweinsteiger strzelił bramkę i przy dwóch asystował, dla Portugalii gole zdobyli Nuno Gomes i Helder Postiga. Nie potrafili tego zrobić Cristiano Ronaldo, Lukas Podolski ani Deco, choć on akurat był najlepszy z Portugalczyków. Udało się właśnie im: pomocnikowi, który był na tych mistrzostwach największym zmartwieniem trenera Joachima Löwa, i dwóm napastnikom, którzy przez ostatni rok strzelili dla swoich klubów po jednej bramce.
Schweinsteiger pierwszy raz zagrał w Euro 2008 w podstawowym składzie. Może w ogóle nie dostałby szansy, gdyby nie fatalna gra Mario Gomeza. Löw, zanim poszedł odsiadywać karę dyskwalifikacji w loży na koronie stadionu, kazał Schweinsteigerowi zapomnieć o wszystkich problemach w Bayernie, o czerwonej kartce w meczu z Chorwacją, niewesołych chwilach na zgrupowaniu. Powiedział tylko, że ma wobec drużyny pewien dług do spłacenia. I dobre wspomnienia z meczów z Portugalią: w walce o trzecie miejsce w ostatnim mundialu strzelił jej dwa gole, a trzecia – samobójcza Armando Petita – też padła po jego strzale.
W Bazylei Schweinsteiger był najlepszy na boisku, choć niewiele ustępowali mu Podolski i Michael Ballack. Ich akcja dała Niemcom prowadzenie w 22. minucie. Scolari wymieniał przed meczem nazwiska najwyższych niemieckich piłkarzy, bał się, że największe niebezpieczeństwo dla jego drużyny będzie nadchodziło z góry. Nadeszło bardzo blisko ziemi. Ballack podał, Jose Bosingwa nie zdążył zablokować podania Podolskiego z lewej strony, a Paulo Ferreira za późno ruszył za Schweinsteigerem i Niemiec strzelił do bramki między słupkiem a wyciągniętą nogą bramkarza Ricardo.Dwa następne gole dla Niemców były jak z notatnika trenera, który przeanalizował wszystkie silne strony rywala. Miroslav Klose strzelił w 26. minucie, Ballack już po zmianie stron, ale obie bramki wyglądały identycznie. Dośrodkowanie Schweinsteigera z rzutu wolnego, uderzenie głową, bezradny Ricardo.
Portugalczykom w żadnym momencie meczu strzelanie na bramkę Jensa Lehmanna nie przychodziło tak łatwo. Nawet gdy zaczynali się przebijać przez niemiecki mur w pomocy – kontuzjowanego Torstena Fringsa zastępował Thomas Hitzlsperger, ale cały czas był obok niego również Simon Rolfes – czekał na nich drugi w obronie.
Cristiano Ronaldo przechodził z jednej strony na drugą, ale wciąż przegrywał albo z Arne Friedrichem, albo Philippem Lahmem. Ballack w ostatniej chwili wybił piłkę w polu karnym spod nóg Deco, Simao Sabrosa trafił w bramkarza, Ronaldo tuż przed przerwą był pół metra od wyrównania. Pepe powinien zdobyć w drugiej połowie bramkę na 2:2, ale po rzucie rożnym to nie on uderzył piłkę głową, a piłka uderzyła w niego, i poleciała nad poprzeczką.
Udało się zrobić wszystko jak trzeba tylko dwa razy: gdy po podaniu Deco i strzale Cristano Ronaldo Lehmann odbił piłkę pod nogi Nuno Gomesa, i gdy Nani dośrodkował, a Helder Postiga wyskoczył najwyżej.
Portugalia, półfinalista ostatnich mistrzostw Europy i świata, wszystko, co miała najlepszego, pokazała tym razem w rundzie grupowej. A Niemcy? Znów pozwoliliśmy, by nas nabrali.
Hans-Dieter Flick, asystent Joachima Löwa
Jesteśmy tak szczęśliwi, jak to tylko możliwe. Zakładałem się, że zdobędziemy co najmniej jedną bramkę ze stałego fragmentu gry. Brak Joachima Löwa nie był aż tak wielkim problemem, bo wszystko mamy świetnie zaplanowane, przygotowaliśmy się na każdą sytuację. Ja tylko wykonywałem kolejne punkty planu.
Bastian Schweinsteiger
Wygląda na to, że Portugalia jest dla mnie szczęśliwa. Dwie bramki strzelone jej na mundialu, teraz gol i dwie asysty. Wyeliminowaliśmy z turnieju najsilniejszą drużynę. Mieliśmy powody, żeby się tego meczu obawiać. Stawaliśmy naprzeciw świetnego rywala, pozbawieni trenera. Graliśmy dla niego. Potrafiliśmy sprawić, że spotkanie potoczyło się po naszej myśli. Atakowaliśmy i szybko zdobyliśmy bramki. Myślę, że oddałem drużynie to, co zabrałem jej czerwoną kartką w meczu z Chorwacją. To był mój błąd, przepraszam. Co dalej? Teraz wszystko jest możliwe. Pokazaliśmy, że umiemy grać, walczyć. Było w tym meczu wszystko to, z czego słyną Niemcy.
Michael Ballack
Po meczu z Chorwacją wpadliśmy w dołek, byliśmy krytykowani, sami też mieliśmy do siebie pretensje. Z Austrią wygraliśmy mimo wielkiej presji, a teraz pokazaliśmy, co potrafimy, jeśli się nas uwolni od takiego ciężaru.
Luiz Felipe Scolari, trener Portugalii
Jestem sfrustrowany, bo obiecałem, że przed odejściem do Chelsea zostawię drużynę w czwórce najlepszych w Europie. Stać nas było, by to osiągnąć, ale popełniliśmy w ćwierćfinale zbyt dużo błędów i zostaliśmy za nie ukarani. Akcja przed pierwszą bramką była zupełnie zwyczajna, mieliśmy tyle okazji, żeby ją przerwać. A potem te dwa rzuty wolne... Nie chcę powiedzieć, że sędzia faworyzował Niemców, ale powtórki pokazują wyraźnie, że Michael Ballack zanim strzelił trzeciego gola popchnął Paulo Ferreirę. Ale nie można się spodziewać, że sędzia zobaczy wszystko, nie chcę szukać wymówek. Niemcy pokazali, jak dobrych mają piłkarzy.
Cristiano Ronaldo
Wybieram się teraz na operację, od trzech miesięcy mam pewien problem ze stopą. Transfer do Realu? Wszyscy wiedzą dobrze, czego chcę. W ciągu dwóch, trzech dni powinniście mieć jakieś nowe informacje w tej sprawie. Szansa na to, że trafię do Madrytu jest duża, ale niewiele w tej sprawie zależy ode mnie, dlatego nie chcę o tym rozmawiać.
—zebrał w Bazylei piw
Bramki - dla Portugalii: Nuno Gomes (40), Helder Postiga (87); dla Niemiec: B. Schweinsteiger (22), M. Klose (26), M. Ballack (61). Żółte kartki: Petit, Pepe, Helder Postiga (Portugalia); A. Friedrich, P. Lahm (Niemcy). Sędziował P. Fröjdfeldt (Szwecja). Widzów 38 730.
Portugalia: Ricardo - Bosingwa, Pepe, Carvalho, Ferreira - Joao Moutinho (31, Raul Meireles), Petit (73, Helder Postiga), Deco - Cristiano Ronaldo, Nuno Gomes (67, Nani), Simao.
Niemcy: Lehmann - Friedrich, Mertesacker, Metzelder, Lahm - Schweinsteiger (83, Fritz), Rolfes, Ballack, Hitzlsperger (73, Borowski) - Klose (89, Jansen), Podolski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA