fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Polityka na trudne czasy

Rzeczpospolita
Wysyp tych linii i ich wielkie inwestycje miały miejsce po roku 2001. Producenci samolotów sprzedawali im maszyny po bardzo korzystnych cenach. Teraz czeka ich godzina prawdy - mówi Jean Cyril Spinetta, prezes Air France/KLM
Rz: Jakie linie pana zdaniem zostaną po wielkiej konsolidacji na europejskim niebie?
Jean Cyril Spinetta: Z pewnością tzw. wielka trójka: Lufthansa, British Airways i Air France/KLM. Bardzo sprawnym przewoźnikiem jest dzisiaj również hiszpańska Iberia. Może przetrwa też SAS. Inną formą konsolidacji jest chowanie się pod skrzydłami sojuszy lotniczych, co też umożliwi przetrwanie, bo sojusz zawsze pomaga. Będą jeszcze linie, które zostaną przejęte przez większych, bogatych konkurentów. Niestety będą i takie, które nie unikną bankructwa.
Rynek lotniczy musi się konsolidować, bo wymaga tego logika. Nie może być tyle starych maszyn, trzeba także inaczej zorganizować ich utrzymanie. A do tego jest potrzebna konsolidacja.
Czy pana zdaniem dotyczy ona także rynku przewoźników niskokosztowych?
Dopóki oferują rzeczywiście niskie ceny, wszystko jest w porządku. Ale kiedy pozostają przy niskich kosztach, a bilety im drożeją, zaczynają się kłopoty. Wysyp tych linii i ich wielkie inwestycje miały miejsce po roku 2001. Producenci samolotów sprzedawali im maszyny po bardzo korzystnych cenach. Teraz czeka ich godzina prawdy.
Na ile obecną sytuację na rynku lotniczym utrudniają opóźnienia w produkcji najbardziej atrakcyjnych, oszczędnych maszyn – Dreamlinera i A-380?
Kluczowe jest, aby do końca roku Dreamliner poleciał w lot testowy. Bardzo interesuje nas również, jaką producenci mają strategię dla maszyn średniego zasięgu – następców A320 i B737. Dla Boeinga poprawa sytuacji zaistniałej przy 787 to kwestia odzyskania wiarygodności, ale z niecierpliwością czekamy także na informacje dotyczące B737.
Dla rynku przewozów lotniczych nadchodzi trudniejszy czas. Także popyt na samoloty się zmniejszy. Czy pana zdaniem daje to przewoźnikom większą siłę w negocjacjach?
Nie. Kiedy kupujemy nową maszynę, ważna jest cena, wielkość i to, czy wpisuje się w naszą strategię. Jeśli odpowiedź brzmi: nie, nie ma o czym mówić. Jeśli tak, ważna jest użyteczność maszyny, czyli wartość netto, wobec oczekiwanych przychodów z eksploatacji. Dzisiaj zresztą i na takie pytania trudno odpowiedzieć, bo nie wiemy, jakie będą ceny paliw. Tak samo jak nie wiemy, jaka będzie polityka wobec transportu lotniczego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA