fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Ludzie wolą grać z ludźmi, nie z programami

archiwum prywatne
Przyszłość z pewnością należy do gier sieciowych, wokół nich będą tworzyć się duże wirtualne społeczności – mowi dr Jerzy Szeja, kulturoznawca, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Badania Gier
Czy gry to rzeczywiście zjawisko, którym należy zajmować się w sposób naukowy?
Jerzy Szeja: Każdym elementem naszej rzeczywistości można zajmować się w sposób naukowy! Same gry zaś mogą być analizowane na wiele sposobów. My badamy miejsce gier w kulturze. Mamy co prawda w naszym gronie wielu specjalistów z nauk ścisłych, ale nie zajmujemy się np. tzw. matematyczną teorią gier czy też teoriami ekonomicznymi. Analizujemy miejsce gier w społeczeństwie.
Naszym patronem, jednym z pierwszych badaczy, który zajmował się grami, jest Johan Huizinga. W książce „Homo ludens” ujął on kulturę jako m.in. pochodną gier. Pokazał, jak gry powodowały rozwój społeczności i kultury.
To nie jest tak, że gry to tylko rozrywka?
O nie! Co prawda mówi się dziś o karnawalizującym się społeczeństwie Zachodu, w którym gry zazwyczaj przyporządkowane są rozrywce, ale jest to zawsze rozrywka skrzyżowana z innymi dziedzinami życia. Często trudno wyznaczyć granice, gdzie kończy się zabawa. W przypadku piłki nożnej jest jasne, że to sport, choć nie dla wszystkich. Dla wielu to działanie czysto ekonomiczne. Z kolei pewne gry symulacyjne służą często do szkoleń specjalistów – żołnierzy, pilotów, lekarzy, lecz w strukturze są takie same jak rozrywkowe. A więc rozróżnienie między grą, zabawą a pracą nie zawsze jest możliwe. Teoretycy gier badają też ich funkcję edukacyjną. m.in. rolę podczas nauki języków obcych.
Regularnie organizują państwo konferencje pod hasłem „Kulturotwórcza funkcja gier”. W jaki sposób gry tworzą kulturę?
Jeżeli wielu ludzi gra, to znaczy, że gry są składnikiem kultury, ponieważ są elementem życia codziennego, który łączy ludzi. Podobnie, jeśli gry są tak powszechne, jak np. internetowe gry sieciowe.
Mówią państwo, że zajmują się ludologią. Co to znaczy?
To nazwa, która przyszła z Zachodu (od łac. ludus – zabawa, gra – red.). Gdy mówi się tam „ludology”, ma się na myśli zajmowanie się głównie grami komputerowymi. My pojmujemy to szerzej. W obszarze naszych zainteresowań są też gry planszowe, które obecnie przeżywają w Polsce renesans, czy narracyjne gry fabularne. Terminu „ludologia” można użyć w Polsce zamiennie wobec „badanie gier”. Dla uniknięcia nieporozumień woleliśmy jednak nazwać się Polskim Towarzystwem Badania Gier, a nie Ludologicznym.
A więc ludologia to coś takiego jak filmoznawstwo czy teatrologia?
Badanie gier jest podobne do filmoznawstwa w sensie dziedziny naukowej. Nie ma statusu filmoznawstwa, które jest uznaną dziedziną i ma w Polsce wielu reprezentantów. Najstarsi polscy badacze gier są w trakcie habilitacji, a więc jest to u nas jeszcze zbyt młoda dziedzina, by zestawiać ją np. z teatrologią. Na Zachodzie są już na uczelniach katedry ludologów, w Polsce jeszcze nie.
Jesteście badaczami gier. A co z graczem? Człowiek w tym kontekście was nie interesuje?
W gry będzie grał niemal każdy młody człowiek, zwłaszcza chłopiec, jeśli tylko ma dostęp do komputera - Jerzy Szeja
Ależ gra i gracz to pewna jedność. Nie rozłączna. – można analizować samą strukturę gry, jednak ważne jest, kto i po co w nią gra.
Jedni grają namiętnie, innych gry w ogóle nie pociągają. Czy trzeba mieć jakieś predyspozycje, by być graczem?
Z pewnością można powiedzieć, że w gry będzie grał niemal każdy młody człowiek, zwłaszcza chłopiec, jeśli tylko będzie miał dostęp do komputera. Z różnych badań wynika, że wręcz nie ma takich przypadków, by w domu stała maszyna, a dziecko nie używało jej do gry.
Czy gry komputerowe mogą zmieniać ludzi? Mają wpływ na psychikę i rozwój, zwłaszcza młodych graczy?
Z pewnością. Ale chyba nie w większym stopniu niż książki czy kino. Przed niepożądanymi obrazami w kinie chroni się młodzież, ostrzegając np. „Film dozwolony od lat 18”. Podobnie jest z grami. W Polsce funkcjonuje system PEGI (ogólnoeuropejski system klasyfikacji gier), który za pomocą znaków informuje o tym, dla jakiego wieku przeznaczona jest gra i jakie treści zawiera.
Jaka gra będzie według pana grą przyszłości?
Przyszłość z pewnością należy do gier sieciowych, bo ludzie wolą grać z ludźmi niż z programami. Będą to gry o wysokim stopniu wizualizacji złudzeniowej, wokół których będą tworzyć się duże wirtualne społeczności.
Strony badaczy gier
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA