fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Euro 2012 zrobimy z Niemcami?

Michał Listkiewicz i Hryhorij Surkis - szefowie federacji piłkarskich Polski i Ukrainy - po przyznaniu obu krajom organizacji Euro 2012 (kwiecień 2007 r.)
AFP
Nie zdążymy z pracami na Euro. Polska szuka wyjścia awaryjnego – obawiają się sąsiedzi
„Polska spiskuje za plecami Ukrainy?”, „Stracimy prawo do organizacji Euro 2012?”, „Platini się rozmyślił: mistrzostwa odbędą się gdzie indziej” – takie stwierdzenia pojawiają się ostatnio w ukraińskich mediach, które biją na alarm, twierdząc, że Ukraina może wkrótce stracić organizację piłkarskiej imprezy.
„Do UEFA wpłynęła nieoficjalna propozycja w imieniu Polski i Niemiec, które są gotowe organizować mistrzostwa, w razie gdyby Ukraina nie sprostała zobowiązaniom” – napisała „Gazeta 24”, powołując się na zachodnie źródła. Opiniotwórczy dziennik twierdzi, że na początku lipca Ukrainę nieoczekiwanie odwiedzi Michel Platini, żeby na własne oczy przekonać się, czy są jakiekolwiek postępy w przygotowaniach po ukraińskiej stronie.
– Nikt z przedstawicieli ukraińskich władz, żadna polityczna partia nie odważyła się ujawnić informacji o stanie przygotowań do imprezy. Nie wskazały też winnych opóźnień – mówi „Rz” znany lwowski publicysta Antin Borkowski. – Problemy są zasadnicze: rząd Julii Tymoszenko nie finansuje przygotowań do mistrzostw, konkursy są przeprowadzane na nieprzejrzystych zasadach, władze miast organizatorów chcą wykorzystać sytuację i na koszt Euro poprawić infrastrukturę.
Ukraiński minister sportu Jurij Pawłenko przyznał, że najpoważniejszym problemem jest rekonstrukcja Stadionu Olimpijskiego w Kijowie. – UEFA wątpi w kompetencje spółki, która wygrała konkurs na jego modernizację – tłumaczył. Ale uspokajał, że problem wkrótce będzie rozwiązany.
Ocena ekspertów UEFA dotycząca Stadionu Olimpijskiego była druzgocąca: „Rekonstrukcja areny nie jest możliwa w połowie 2010 roku. Ukraińcy nie przeprowadzili analizy dotyczącej stanu technicznego stadionu. Rozbiórka prywatnej konstrukcji centrum handlowo-rozrywkowego przed areną, która zagraża bezpieczeństwu widzów, nadal się nie rozpoczęła” – takie wnioski europejskich fachowców ujawniła ukraińska prasa. Portale pisały, że ukraińscy urzędnicy nie zdają sobie sprawy z wagi projektu i obowiązujących terminów.
Minister sportu Mirosław Drzewiecki zapewnia, że Polska nie szuka wyjścia awaryjnego. – Nie rozmawiamy z Niemcami, Czechami ani żadnym innym krajem. Organizujemy Euro 2012 wspólnie z Ukrainą i tylko taki duet wchodzi w grę – mówi „Rz”. Co się stanie, jeśli opóźnienia na Ukrainie będą zbyt duże? – Właśnie po to szykujemy w Polsce aż sześć aren piłkarskich, żeby w razie czego wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Przecież może być tak, że w Polsce Euro odbędzie się w pięciu miastach, a na Ukrainie w trzech – odpowiada Drzewiecki i dodaje, że jeśli stadion w Kijowie nie będzie gotowy na czas, to mecz finałowy może zawsze odbyć się w Warszawie. Zapewnia też, że strona polska zrobi wszystko, by pomóc współorganizatorowi. – UEFA jest bardzo zadowolona z tego, jak naszym projektem zarządza spółka PL.2012. Dlatego poprosiła nas, żebyśmy pomogli Ukraińcom wdrożyć podobne procedury – mówi.
Jak się dowiedziała „Rz”, już w czwartek przyjedzie do Polski z nieplanowaną wizytą ukraińska delegacja. Na jej czele będzie stał Jewhen Czerwonenko, przewodniczący Narodowej Agencji ds. Euro 2012. Jej członkowie mają zobaczyć, jak Polska zarządza projektem Euro.
Michał Listkiewicz, prezes PZPN
Rz: Ukraińskie media donoszą, że Polska zamierza zorganizować Euro 2012 z Niemcami, a nie z Ukrainą, bo nie zdąży z przygotowaniami. Czy to możliwe?
Michał Listkiewicz: To nie wchodzi w grę. Euro może zorganizować tylko ten kraj lub kraje, które się o organizację tych mistrzostw ubiegały. Nie może dochodzić do żadnych transferów. Co najwyżej UEFA może odebrać organizację imprezy, ale wtedy w trybie awaryjnym powierzy ją już innemu państwu. Nam taka sytuacja na pewno nie grozi.
Jednak ostatnio w zagranicznych mediach znowu zaczęły się pojawiać informacje, że UEFA odbierze nam mistrzostwa.
Tak, i ciągle pojawiają się te same państwa jako ewentualni zastępcy: Włochy, Niemcy i Hiszpania. To już robi się nudne. UEFA za każdym razem stanowczo dementuje takie plotki. Tak było i teraz. Mam nadzieję, że po najbliższym spotkaniu komitetu sterującego UEFA i wizycie Michela Platiniego w Polsce takie spekulacje się skończą.
A jak pan ocenia dotychczasowe przygotowania Ukrainy? Czy rzeczywiście jest z nimi tak źle?
Im przede wszystkim brakuje know-how. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy im w tym pomogli. Zarówno rząd, oraz spółka PL.2012, jak i PZPN już to robi. Jeśli chodzi o stadiony, nie mamy czym się martwić, gdyż Ukraińcy sobie poradzą. Dwa nowe obiekty już mają. Pamiętajmy też, ile zawdzięczamy Ukrainie i że bez zaangażowania tamtejszej federacji piłkarskiej i prezesa Surkisa naszego Euro wcale by nie było.
rozmawiał Jarosław Stróżyk
Iwan Fedorenko, Federacja Futbolu Ukrainy
Rz: Jak pan ocenia publikacje w ukraińskiej prasie, które sugerują, że Ukraina może być pozbawiona praw do organizacji Euro 2012?
Iwan Fedorenko: Nie chciałbym oceniać głupoty! Ci, którzy podpisują się pod podobnymi tekstami, muszą być wrogami swojego kraju. To oznacza również brak szacunku dla naszych polskich kolegów, z którymi organizujemy mistrzostwa.
Na początku lipca przewodniczący UEFA odwiedzi Ukrainę. Jak dziś wygląda stan przygotowań do imprezy?
Nie mogę powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Mamy nad czym pracować, dopiero teraz zaczynamy zdawać sobie sprawę, jaki ogrom pracy jeszcze przed nami. Przecież niełatwo od razu zbudować wszystkie niezbędne drogi czy zmienić przepisy poprawiające klimat inwestycyjny. Jestem jednak dobrej myśli: zdążymy w obowiązującym terminie.
Największe zastrzeżenia wzbudza rekonstrukcja stadionu olimpijskiego w Kijowie. UEFA jest niezadowolona z poczynań chińskiej spółki, która wygrała konkurs na modernizację areny.
Jeśli Archasja Design nie przekona UEFA, jej miejsce zajmie inny wykonawca. Ten problem da się rozwiązać. Jestem przekonany, że zdążymy z modernizacją stadionu, na którym ma być rozegrany mecz finałowy mistrzostw. Rekonstrukcja areny w Kijowie powinna się rozpocząć równocześnie z budową stadionu w Warszawie.
rozmawiała Tatiana Serwetnyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA