fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Nie było nas stać na nic więcej

AFP
Trener reprezentacji Polski o wielkim rozczarowaniu, jakim były dla niego mistrzostwa Europy, kiepskiej formie liderów i uwielbieniu, które zamienia się w nienawiść
RZ: Tak pan sobie wyobrażał występ reprezentacji Polski na Euro?
Leo Beenhakker: Na pewno i ja, i zawodnicy jesteśmy rozczarowani. Mieliśmy ambicję osiągnąć więcej, próbowaliśmy, ale się nie udało. Nie mieliśmy wystarczających atutów, by mierzyć się z najsilniejszymi drużynami na mistrzostwach. W takiej formie nie było nas stać na nic więcej. Mówiłem o tym po porażce z Niemcami i po remisie z Austrią, że nasi liderzy nie są w najwyższej formie. To nie byli ci sami zawodnicy, którzy tak pięknie walczyli w eliminacjach, nie potrafili dać tej drużynie nic ekstra.
Dlaczego tak się stało?
Takie rzeczy w futbolu się zdarzają. Niestety, zniżka formy przyszła w najgorszym momencie, tuż przed turniejem. Nie ma zawodników, którzy potrafią być w świetnej dyspozycji przez pięć sezonów, nawet jeden trudno rozegrać na wysokim poziomie. Udało nam się awansować, to już był sukces, ale teraz okazało się, że brakuje nam bardzo dużo do najlepszych.
Mówiąc “zawiedli liderzy”, kogo ma pan na myśli?
Tych, od których wcześniej wiele zależało. Choćby Ebiego Smolarka, Jacka Krzynówka czy Mariusza Lewandowskiego. Od wszystkich spodziewałem się lepszej gry, to są tylko przykładowe nazwiska.
Z innymi piłkarzami nie było lepiej. Nie winię ich za to, przyjechali do Austrii z dużymi ambicjami, cztery tygodnie zgrupowania były fantastycznym czasem, wszyscy pracowali doskonale, widziałem, że dają z siebie wszystko.
Co teraz? Zostaje pan w Polsce?
Nie oszukujmy się, wielu z was ekscytuje sama myśl, że teraz będziecie mogli mnie zwalniać na łamach gazet
Jest pięć minut po meczu, a wy wymagacie, żeby mówił o przyszłości? Umowa została przedłużona jeszcze w ubiegłym roku i jest obowiązująca. Nie widzę innego rozwiązania, niż wrócić do treningów. Z powrotem, od początku. Ćwiczyć z całych sił i liczyć na to, że w najbliższej przyszłości znowu będziemy mieli możliwość wzięcia udziału w wielkim turnieju.
Będąc mądrzejszy o trzy kiepskie mecze, bardzo zmieniłby pan skład na Euro?
To dziwne pytanie. Wszyscy wiedzieliśmy, że Smolarek strzelił dla nas w eliminacjach dziewięć goli i od niego w dużej mierze zależała gra drużyny. Widzieliśmy też jego kilka słabszych meczów w Racingu Santander w kwietniu. I co? Miałem go zostawić? Przecież byłoby to głupie. Musiałem mu zaufać i liczyć, że zdoła się odbudować.
Uwielbienie ze strony mediów może zamienić się w nienawiść. Nie brakuje już głosów, że powinien pan odejść. Jest pan przygotowany na polskie piekło?
Jestem, bo to część pracy trenera. To nie jest polska specjalność. Po przegranym meczu z Chorwacją Niemcy chcieli zwalniać Joachima Löwa. Nie sądzę, żeby łatwe życie po turnieju mieli Raymond Domenech czy Roberto Donadoni. Nie oszukujmy się, wielu z was ekscytuje sama myśl, że teraz będziecie mogli zwalniać mnie na łamach gazet, bo na mistrzostwach zdobyliśmy tylko jeden punkt.
Dlaczego w każdym meczu graliśmy innym zestawieniem i wybierał pan inną taktykę?
Gdybym nikogo nie zmienił po meczu z Niemcami, też byłoby niedobrze. Na każdą pozycję miałem swojego faworyta, jednak kiedy widziałem, że nie radzi sobie ze swoją rolą, szukałem jakiejś odmiany. Przecież w kwalifikacjach przekonaliśmy się, że mamy problem z rozgrywaniem drugiego meczu zaledwie po czterech dniach przerwy. Teraz mieliśmy aż trzy spotkania, a przebywając z zawodnikami przez cztery tygodnie, byłem w stanie wywnioskować, który z nich może podołać zadaniu.
Przegraliśmy nawet z rezerwową Chorwacją...
Od losowania mówiłem, że to dla mnie jeden z faworytów całego turnieju. Pokazali, że mają silną drużynę, wszystkich powołanych piłkarzy. Niektórzy dopiero na turnieju udowodnili, że zaufaniem trenera nie cieszą się na wyrost. Jeśli Slaven Bilić będzie potrafił, a myślę, że będzie, utrzymać ich wszystkim razem i nie pozwoli, by osobiste ambicje wzięły górę, będą groźni dla każdego przeciwnika aż do finału.
Slaven Bilić, trener reprezentacji Chorwacji
Trzy zwycięstwa z rzędu na mistrzostwach Europy to wielkie osiągnięcie. Mam doskonałych piłkarzy, w powołaniach nie pomyliłem się nawet w jednym nazwisku, o czym w Klagenfurcie przekonali zmiennicy podstawowych graczy. Jeśli Polacy nie mieliby w bramce świetnego Artura Boruca, mogliśmy wygrać 3:0. Nie zgodzę się, że Polska zagrała fatalnie. Byli dobrze zorganizowani, ale to my prezentujemy obecnie najwyższy poziom. Kluczem była agresywna gra napastników i skrzydłowych, którzy nie pozwalali rywalom spokojnie skonstruować akcji. Cieszę się, że bramkę zdobył Ivan Klasnić. Kiedy miał problemy z nerką, wszyscy się za niego modliliśmy, dzwoniliśmy chcąc wesprzeć. Ale to twardy facet i wrócił do wysokiej formy.
Ivan Klasnić, zdobywca bramki dla Chorwacji
Dziękuję Bogu za to, że pozwolił mi znowu robić to, co lubię najbardziej. Jestem szczęśliwy, że jestem częścią tak świetnej drużyny, jaką jest piłkarska reprezentacja Chorwacji. Nawet jeśli nie gram zazwyczaj w pierwszym składzie.
Roger Guerreiro
Staraliśmy się wygrać ten mecz, wierzyliśmy jeszcze nawet w awans. Okazało się to jednak dla nas za trudne, poziom za wysoki. Jestem szczęśliwy, że wziąłem udział w takim turnieju jak mistrzostwa Europy, jednak wynik przez nas osiągnięty nie może nas oczywiście satysfakcjonować.
Mariusz Lewandowski
Zszedłem z boiska, bo kontuzja kostki okazała się groźniejsza i trener zrobił słuszną zmianę. Turniejem jestem rozczarowany, liczyliśmy na dużo więcej. Pierwsze spotkanie nie było złe, karny w ostatniej minucie w meczu z Austrią podciął nam skrzydła. Przeciwko Chorwacji przestaliśmy wierzyć w sukces po stracie bramki. Beenhakker musi pozostać selekcjonerem, to nasza wina, że nie potrafiliśmy zrealizować jego założeń. Bierzemy całą odpowiedzialność na siebie. A trener zaczął już na tym turnieju budować drużynę na eliminacje mistrzostw świata.
Artur Boruc
Udowodniliśmy sobie, że możemy grać w piłkę, ale musimy się jeszcze nauczyć strzelać gole. Na oceny poszczególnych zawodników przyjdzie czas. W sytuacjach sam na sam miałem dużo szczęścia, czasami lepiej być szczęśliwym bramkarzem niż dobrym. To, że ja stałem w bramce, nie miało znaczenia, bo gdyby stał ktoś inny, też pewnie byśmy przegrali. Chorwaci to bardzo mocny zespół. Cieszy nas, że nasza gra wyglądała dużo lepiej niż na mistrzostwach świata, a martwi, że i tak zajęliśmy ostatnie miejsce w grupie.
Wojciech Łobodziński
Mam świadomość, że nie najlepiej to wyglądało. U Chorwatów nie ma czegoś takiego jak pierwsza i druga drużyna. Wszyscy są bardzo dobrzy, wystarczy zobaczyć, w jakich klubach grają. Byli od nas lepsi, bardziej ruchliwi, często zmieniali pozycje i dlatego nie dawaliśmy sobie rady. Turniej był dla nas nieudany, ale i tak widzę postęp w grze. Zmienia się to, że gramy do przodu, myślimy o zwycięstwie, szukamy do tego okazji. Mecze w eliminacjach nie były tak ciężkie, jak tutaj. Tego się nie spodziewaliśmy.
Rafał Murawski
Byłem zaskoczony, że trener wystawił mnie od pierwszej minuty. Bardzo się cieszyłem, ale wiem, że miałem lepsze i gorsze momenty. Dla mnie to była dobra szkoła, ponieważ nie mam wielu doświadczeń w takich spotkaniach. Wychodziliśmy na boisko chcąc wygrać i nie obchodziło nas, jaki będzie wynik w Wiedniu. Rzeczywistość okazała się znacznie gorsza. Jednak taki turniej to jest inny świat, prawie przepaść między nim a eliminacjami. Tam potrafiliśmy wygrać z Portugalią, ale to był tylko jeden mecz. Porażka boli. Chorwaci pokazali, że mają zastępców, i to bardzo dobrych. Wyraźnie brakuje nam meczów na takim poziomie.
Euzebiusz Smolarek
Nie byłem zadowolony, że nie zagrałem od początku. W ogóle, w całym turnieju źle mi się grało w tym systemie. Jako wysunięty napastnik otrzymywałem zbyt mało podań, więc miałem niewiele możliwości na ich wykorzystanie. Zresztą dzisiaj z Saganowskim było to samo. On nie dostał ani jednej piłki przez 25 minut. W eliminacjach inaczej to wyglądało. Nie wiem, dlaczego zmieniło się na gorsze.
Marek Saganowski
To, że Chorwacja wystawiła drugi skład, nie miało żadnego znaczenia. Może nawet ci, którzy grali, jeszcze bardziej chcieli się pokazać. Dawaliśmy z siebie wszystko, ale nie wyszło. Z takimi przeciwnikami na turnieju jak Niemcy, Austria czy Chorwacja, jeden – dwa błędy decydują o wyniku. Zrobisz błąd – przegrałeś, wykorzystasz – wygrałeś. Do siebie nie mam pretensji. Byłem do Euro dobrze przygotowany, bo myślałem o nim jeszcze nim dowiedziałem się, że trener mnie powołał. Jednak jako całość nie osiągnęliśmy nic.
Jacek Krzynówek
Niby sędziowie wszystko widzą i gwiżdżą, a proszę popatrzeć na moją twarz. Już na początku dostałem łokciem w skroń, dawno nie byłem tak poobijany. Wierzyliśmy w zwycięstwo, mobilizowaliśmy się w szatni, nie wiem, dlaczego nagle coś pękło. Przestaliśmy być monolitem i gdyby nie Artur Boruc, moglibyśmy przegrać wyżej.
Tomasz Zahorski
W sytuacji sam na sam z bramkarzem zbyt długo zwlekałem z podjęciem decyzji, powinienem wcześniej zdecydować się na strzał. W ogóle liczyłem przed mistrzostwami, że będę miał okazję więcej zagrać. Cieszę jednak z tych dzisiejszych 25 minut. Zabrakło nam bramek, bo okazje do ich zdobycia były.
notowali koło, s.t.s.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA