Ekonomia

Legia ma dawać rozrywkę

Rzeczpospolita
Wojciech Kostrzewa prezes grupy ITI, właściciela Legii Warszawa
Rz: Trudno w Polsce znaleźć klub piłkarski, który wykazywałby zysk.
Wojciech Kostrzewa: Pod względem ekonomicznym rynek sportowy w Polsce jest cały czas w najlepszym przypadku w przedszkolu. Bliżej mu nawet do żłobka. Ale zaczyna się powoli rozwijać. Polacy więcej wydają na sport, który coraz częściej zaczyna przypominać dobre widowiska. Ale piłka nożna, tak jak inne sporty, zależy od infrastruktury, a tutaj zaniedbania są największe. Nowe stadiony przybliżają do celu, jakim jest prowadzenie spółki sportowej w sposób zyskowny. Bez infrastruktury i odpowiedniej liczby widzów nie da się tego zrobić, bo koszty stałe zorganizowania imprezy masowej dla 10 tys. i 30 tys. osób są zbliżone. Kiedy Legia będzie rentowna?
W pierwszym lub drugim pełnym sezonie granym na nowym stadionie. Wiosną 2012 roku planujemy wprowadzić Legię na GPW. Wtedy musi być już rentowna. Czy na przeszkodzie tym planom nie staną zawirowania wokół polskiej piłki – afery korupcyjne, problemy z chuliganami? Mówimy o roku 2012. Nie wyobrażam sobie, że polska piłka nożna do tego czasu nie zakończy procesu wewnętrznego czyszczenia. Jaki jest budżet Legii? W sezonie 2007/2008 wyniesie 46 mln zł. Przychody to ok. 20 – 21 mln zł, wpływy z biletów stanowią ok. 25 proc. tej sumy, ale zaledwie 11 proc. budżetu klubu. Pozostałe 25 mln zł w budżecie Legii to dofinansowanie z firmy matki. Trudno mówić o normalnym przedsiębiorstwie, jeśli 50 proc. przychodów to finansowanie od spółki matki. To pożyczka, którą Legia zaciąga w ITI. Legia jest zadłużona w ITI na ok. 75 mln zł. Wiemy, co zrobić, żeby była opłacalna, ale bez infrastruktury żaden klub nie jest w stanie być rentowny. Co musiałoby się zdarzyć, żeby przychody zrównoważyły takie wydatki? Jeżeli 20 tys. osób będzie przychodziło na mecz, będą dla nich miejsca i będą mogli na meczu miło spędzić czas, obraz tej branży będzie inny. W tym sezonie średnia frekwencja na meczach ligowych wyniesie zapewne ok. 7 – 8 tys. osób Przychody Legii są niższe niż innej spółki ITI Wydawnictwa Pascal, spółka przynosi straty, 50 proc. jej przychodów to pożyczka – po co właściwie ITI klub sportowy? Zakładamy, że polski rynek rozrywki sportowej będzie się upodabniał do dużych rynków europejskich. Jeżeli nasza ocena jest prawidłowa, wartość polskiego rynku piłki nożnej do 2012 – 2015 roku powinna wzrosnąć 5 – 10 razy. A ile jest wart dziś rynek polskiej piłki? Gdyby przyjąć, że drużyna piłkarska jest warta tyle, ile jej dwuletni budżet, to rynek pierwszoligowy jest dziś wart ok. 500 mln zł. A powinien być liczony w miliardach ze względu na jego atrakcyjność dla reklamodawców. Może trudno w to dziś wierzyć, ale jeżeli się ta wizja ziści, wyjdziemy na swoje. Wygląda na to, że będziemy potrzebowali ośmiu lat, żeby spółka była rentowna, choć zazwyczaj powinno się to stać między trzecim a piątym rokiem. A jeśli do 2012 roku się nie uda? Nie przyjmuję do wiadomości tak pesymistycznego wariantu. Nasza postawa może budzić wątpliwości, bo dokładamy do klubu już przez cztery lata i będziemy dokładać przez kolejne cztery, ale jeśli spełnią się nasze prognozy dotyczące rynku piłkar- skiego w Polsce, okaże się, że była to dobra inwestycja. Ale ryzyko jest spore. To prawda. W odróżnieniu od wszystkich pozostałych naszych inwestycji, w piłce jest dużo elementów, na które nie mamy wpływu. Jesteśmy zależni od tego, w jakiej formie są zawodnicy, a relacje z kibicami bywają wyzwaniem. Mamy jednak nadzieję, że po powstaniu nowego stadionu na mecze będzie można chodzić z całą rodziną.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL