Media i internet

Nadawcy kontra UKE

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Batalia o kształt cyfrowej telewizji wchodzi w decydującą fazę. Gra idzie o wpływy z reklam. Aby położyć na nich rękę, stacje są gotowe wyłożyć kilkaset mln zł
Jutro szefowie TVP, Polsatu, TVN i TV Puls spotkają się z Anną Streżyńską, szefową Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Chcą, żeby UKE do spółki z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji zagwarantowały im wyłączność na ogólnopolskie cyfrowe nadawanie telewizyjne, chociażby do 2012 r.
Pierwsze dwa multipleksy, czyli sieci cyfrowego nadawania, mają ruszyć jeszcze w tym lub na początku przyszłego roku. Po przejściu na nadawanie cyfrowe liczba programów, jaką Polacy będą mogli odbierać przez domowe anteny telewizyjne, zwiększy się z obecnych siedmiu do kilkunastu w przyszłym roku i do kilkudziesięciu za kilka lat. Na rynku mogą się pojawić nowi nadawcy, dla których do tej pory nie było ogólnopolskich (czy ponadregionalnych) częstotliwości. Liczba chętnych do podziału rynku reklamy telewizyjnej może wzrosnąć. I dlatego dotychczasowi nadawcy ogólnopolscy nie wahają się zaoferować kilkaset milionów złotych na dofinansowanie dekoderów niezbędnych do odbierania cyfrowej TV dla uboższych Polaków. ok. 3,5 mld zł wart jest rynek reklamy telewizyjnej
– To, co proponujemy, to siedem odbieranych do tej pory kanałów w pierwszym multipleksie. Na drugą sieć (kolejnych kilka kanałów) – otwarty konkurs, w którym KRRiT i UKE wspólnie ustalą wymagania programowe – mówi Anna Streżyńska. Nadawcy natomiast chcieliby, żeby zawartość drugiej sieci nadawczej ustalała jak do tej pory KRRiT. A w praktyce, żeby w multipleksie były nadawane ich programy. – Wszystkich cyfrowych multipleksów przeznaczonych dla telewizji cyfrowej i mobilnej będzie docelowo sześć. Po jednym dla TVP, Polsatu i TVN, kolejny zostałby przeznaczony na usługi mobilne, a dwa zagospodarowane w drodze przetargu – przedstawia koncepcję nadawców Andrzej Zarębski, szef rady nadzorczej Polskiego Operatora Telewizyjnego, spółki TVN i Polsatu. Dzięki takiej formule przewaga na telewizyjnym rynku pozostałaby po stronie polskich nadawców. Elementem tego sporu jest sprawa telewizji mobilnej. Prezes Streżyńska chce, aby TV w komórkach była traktowana jak usługa telekomunikacyjna. Dzięki temu UKE mógłby sam zorganizować na nią przetarg, nie oglądając się na KRRiT. Zaprotestowali przeciw temu nadawcy. Uważają, że mobilna telewizja jest nadawaniem sygnału telewizyjnego, a co za tym idzie, głos decydujący w kształtowaniu tego rynku powinna mieć rada. Twarde stanowisko nadawców, które wczoraj poparła KRRiT, jest o tyle zaskakujące, że tradycyjne stacje nie wydają się szczególnie zainteresowane telewizją w komórkach. Ale może być ono kartą przetargową nadawców w sporze o to, komu przypadną dwa pierwsze multipleksy. Jeżeli prezes Streżyńska ustąpi w tej sprawie, oni nie będą mieszać jej szyków na rynku mobilnym. -rtk Rozmowa nadawców z prezes UKE pokazała, że są różnice w postrzeganiu niektórych aspektów procesu cyfryzacji. W sprawie dotyczącej przetargu na wprowadzenie telewizji mobilnej trwa spór o to, czy takie nadawanie jest radiodyfuzją (nadawaniem sygnału telewizyjnego – red.), czy usługą telekomunikacyjną. Prezes UKE z powodów, które rozumiem, ale z którymi się nie zgadzam, uważa, że to usługa telekomunikacyjna. Nie wiem też, na jakiej podstawie pani prezes twierdzi, że jeśli do 15 czerwca nie dojdzie do porozumienia z nadawcami w sprawie cyfryzacji telewizji naziemnej, to urząd sam ustali jej zasady. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów m.lemanska@rp.pl; l.dec@rp.pl;
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL