fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Prawna kwalifikacja wariacji muzycznych

Prawna kwalifikacja wariacji muzycznych jest od dawna przedmiotem rozważań doktryny prawa autorskiego. Wątpliwości dotyczą przede wszystkim zasad publicznej eksploatacji wariacji opartych na temacie pochodzącym z utworu innego twórcy.

Technika kompozytorska będąca podstawą konstruowania wariacji jest na tyle specyficzna, że trudności sprawia ich jednoznaczne przypisanie do jednej z kategorii utworów odrębnie regulowanych przez przepisy prawa autorskiego: utworów inspirowanych, opracowań albo utworów stanowiących samoistną całość, które zawierają cytat.

Ma to ogromne znaczenie praktyczne, ponieważ techniki wariacyjne są wykorzystywane w wielu formach muzycznych. Przypisanie zaś form wariacyjnych do jednej z opisywanych kategorii decyduje, czy można eksploatować ją publicznie, mając jedynie zgodę twórcy utworu, z którego zaczerpnięto temat wariacji, czy taka zgoda nie jest potrzebna.

Istotą wariacji, czyli zmian (od variatio – różnorodność), jest przetwarzanie na różny sposób tematu muzycznego lub jego motywów. To zatem powtarzalność, ponieważ temat zostaje wprost lub pośrednio przywołany w każdej kolejnej wariacji. Technika wariacyjna może być także stosowana w innych formach muzycznych, a sam temat w utworze odgrywać różne role, np. głównej melodii albo linii basu.

Przetworzenia tematu mogą polegać na bardzo różnych zabiegach, np. na wprowadzeniu ozdobników, zmianie tonacji z durowej na molową, zmianach rytmu czy zmianach akompaniamentu itp.

Jak trafnie podsumowują A. Frączkiewicz i F. Skołyszewski: „Założeniem estetycznym wariacji jest przedstawienie w różny sposób, jakby z różnych punktów widzenia, jedynego podstawowego ugrupowania, tj. tematu".

Przetwarzany temat zazwyczaj jest w kolejnych wariacjach jednego utworu obiektywnie rozpoznawalny, chociaż nie musi być przytoczony ani poddany zmianom w całości.

Z powyższego wynika ważny wniosek: zaczerpnięcie z utworu innego twórcy nie jest immanentną cechą wariacji. Konstytutywną cechą jest przetwarzanie zadanego sobie przez kompozytora tematu, własnego albo cudzego, który sam w sobie jest zamkniętą całością (ma swoją logikę i przebieg napięć). Przy czym temat ten stanowi oś konstrukcyjną takiego utworu.

Dlatego co do zasady wariacja muzyczna oparta na temacie z cudzego utworu (o ile zaczerpnięty fragment sam w sobie stanowi chroniony pierwotnie element tego cudzego utworu, np. oryginalną myśl muzyczną) będzie utworem zależnym, a nie utworem zawierającym cytat (lub zapożyczenie). Podobnie będzie z innymi formami opartymi na technikach wariacyjnych. Cudzy temat jest bowiem w nich co do zasady elementem konstrukcyjnym, przewijającym się przez cały utwór, a nie elementem dodanym do utworu, który sam w sobie stanowi samoistną całość.

W związku z tym moim zdaniem publiczna eksploatacja wariacji na temat cudzego utworu wymaga de lege lata uzyskania zgody twórcy tego tematu jako autora utworu pierwotnego.

Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, w których zaczerpnięty fragment nie stanowi elementu chronionego cudzego utworu muzycznego. Wtedy jak najbardziej można uznać wariację za utwór inspirowany, którego rozpowszechnianie nie wymaga uzyskania zgody.

A już zupełnie wyjątkowo będzie można potraktować skorzystanie z chronionego pierwotnie elementu cudzego utworu w wariacji jako dozwolone na podstawie prawa cytatu (usprawiedliwione prawami gatunku twórczości). Stanie się tak, gdy jego przytoczenie będzie jedynie dodatkiem, elementem zewnętrznym. W szczególności można mówić o prawie cytatu, kiedy na skutek bardzo istotnych przetworzeń element cudzego utworu nie stanie się w formie wariacyjnej obiektywnie rozpoznawalny. Tylko że wtedy taki utwór ma mało wspólnego z wariacją. Poza tym wymagałoby to dość szerokiego rozumienia przesłanki praw gatunku twórczości, ponieważ czerpanie z cudzej twórczości nie jest immanentną cechą wariacji jako formy muzycznej.

Ponieważ można zauważyć dążenie w doktrynie do usprawiedliwiania prawami gatunku twórczości korzystania z dzieła cudzego autorstwa w wariacji, być może warto sformułować postulat de lege ferenda, by objąć wariacje muzyczne na temat zaczerpnięty z cudzego utworu szczególnym, niezależnym od prawa cytatu wyjątkiem, ujętym w przepisach o dozwolonym użytku utworów. Podobnym do tego przewidzianego dla parodii, który znalazł się w najnowszej wersji tzw. dużej nowelizacji prawa autorskiego, przyjętej niedawno przez Radę Ministrów.

Takie dozwolone ustawowo korzystanie wydaje się słuszne, ponieważ w takich wariacjach przetworzenia tematu mają często bardzo twórczy i indywidualny charakter, wykraczający poza ramy prostego „tłumaczenia, adaptacji lub przeróbki", pomimo oparcia konstrukcji samego utworu na temacie z cudzego dzieła.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym, wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi bloga Prawomuzyki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA