fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Wybory prezydenckie. Decydujące dni dla banków i frankowiczów – pisze Monika Krzesniak - Sajewicz

Monika Sajewicz
Archiwum
W poniedziałkowy poranek kursy akcji banków mocno spadły, część traciła ponad 3 proc., a trzeba pamiętać, że pełną reakcję zobaczymy dopiero jutro, kiedy na rynek powrócą wszyscy inwestorzy zagraniczni, którzy z powodu dnia wolnego (Zielone Świątki) dziś „nie są w grze”.

Nie ma wątpliwości, że ta przecena to reakcja na wyniki wyborów prezydenckich. Posiadacze bankowych akcji boją się dwóch zapowiedzi z kampanii Andrzeja Dudy.

Pierwszej skierowanej do blisko miliona posiadaczy kredytów we frankach - Duda opowiedział się za ich przewalutowaniem po kursie zaciągnięcia. Druga to zapowiedź wprowadzenia podatku bankowego liczonego od aktywów.

Oczywiście prezydent sam ustaw nie wprowadzi, ale trzeba pamiętać, że zaczyna się kampania przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi i festiwal obietnic usłyszymy także ze strony partii rządzącej, która coraz bardziej nerwowo będzie zabiegać o głosy wyborców.

Kampania prezydencka, zwłaszcza jej ostatnie dni pokazały, że w krótkim czasie można wydłużać listę obietnic i zapowiedzi, a nawet projektów regulacji, które mają poprawić byt zwykłego obywatela. Troska rządzących jest wprost proporcjonalna do zbliżających się terminów wyborów. Przykład pierwszy z brzegu - w przedwyborczym tygodniu Platforma Obywatelska złożyła do Sejmu projekt powołania Rzecznika Finansowego.

Można zakładać, że będzie musiała położyć na stole jakąś propozycję rozwiązania problemu kredytów frankowych, a konkretniej problemu zadłużenia, które powoduje, że dla części posiadaczy takich kredytów jest ono w zasadzie niespłacalne, przynajmniej przy obecnych kursach szwajcarskiej waluty i to mimo regularnej i terminowej obsługi kredytu. Diagnoza jest jednoznaczna, tylko dotychczasowe pomysły na rozwiązanie problemu są diametralnie różne.

Mam wrażenie, że to ostatni moment na to, że banki przedstawiły poważną propozycję, realnie rozwiązującą problem czyli taką, która rzeczywiście zachęci posiadaczy kredytów we frankach do ich przewalutowania. A to oznacza, że sporą część kosztów musiałyby wziąć na siebie one same, a nie przerzucać na klientów.

Jeśli taka propozycja nie padnie dobrowolnie, to może się pojawić wariant przymusowy, dużo bardziej kosztowny.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA