fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Przepis na katastrofę

Flickr
Powrót do niższego wieku emerytalnego jest kluczowym postulatem Andrzeja Dudy. To prosty przepis na katastrofę - wskazują ekonomiści.

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta chce cofnąć zmiany, które trzy lata temu wprowadził rząd Donalda Tuska, a pod którymi podpisał się prezydent Bronisław Komorowski. Chodzi o stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do poziomu 67 lat. W przypadku mężczyzn poziom ten ma zostać osiągnięty już za 5 lat. Dla kobiet proces podnoszenia został rozłożony aż do 2040 roku.

Zdaniem Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Plus Banku rozpoczęcie podwyższania wieku emerytalne było jedną z najważniejszych reform obecnej ekipy rządzącej.

- Odwrócenie tej zmiany jest idealnym przepisem na katastrofę. Zwiększyłoby deficyt i dług finansów publicznych, co skutkowałoby koniecznością podniesienia podatków, aby podtrzymywać przy życiu system emerytalny- mówi "Rzeczpsopolitej".- Powrót do wcześniejszych rozwiązań przyspieszyłby proces kurczenia się liczby osób w wieku produkcyjnym co doprowadziłoby do większej skali napięć na rynku pracy. Cofnięcie tej reformy znacząco osłabiałoby perspektywy wzrostu polskiej gospodarki, zwiększyłoby bezrobocie i nasiliło emigrację zarobkową - wylicza.

Wojciechowski zaznacza, że  zagrożenia demograficzne są na tyle poważne, że ta antyreforma być może trwale przekreśliłaby szanse na to, aby Polacy zarabiali podobnie jak w rozwiniętych krajach Zachodu.

Jak podkreśla ekonomista nawet ekipa Viktora Orbana, która przed wyborami miała podobne pomysły, ostatecznie po przejęciu władzy z nich zrezygnowała.

- Nikt nie pokazał w jaki sposób taki ruch miałby być sfinansowany, bo tak naprawdę trudno wskazać źródło, z którego trzeba by tę wyrwę w finansach zasypać. Jest to więc populizm w czystej postaci - mówi.

W połowie ubiegłego roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że podwyższenie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzno do 67 lat jest konstytucyjne. Za niezgodne z konstytucją Trybunał uznał zróżnicowanie praw kobiet i mężczyzn, jeśli chodzi o emerytury częściowe. Ustawa z 2012 r. pozwala przejść wcześniej na częściową, 50-procentową, emeryturę; dla kobiet jest to wiek 62 lat, dla mężczyzn 65 lat. Według znowelizowanej ustawy o emeryturach z FUS kobiety mają prawo do 50-procentowej emerytury częściowej od 62 lat, a mężczyźni od 65.

Sejm uchwalił zmiany w ustawie o emeryturach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w maju 2012 r. Przed zmianami kobiety miało prawo do emerytury po osiągnięciu 60. roku życia, a mężczyźni - 65 lat. Od 2013 r. zgodnie z zaskarżoną ustawą wiek emerytalny wzrasta co kwartał o miesiąc - dla mężczyzn będzie wynosił 67 lat w 2020 r., a dla kobiet - w 2040 r. Ustawa pozwala też przejść wcześniej na częściową, 50-proc. emeryturę; dla kobiet jest to wiek 62 lat, dla mężczyzn 65 lat.

Ustawę zaskarżyły NSZZ "Solidarność", OPZZ i posłowie PiS. Rząd motywował zmiany w ustawie o emeryturach z FUS bezpieczeństwem systemu emerytalnego - obecnie na jednego emeryta przypadają cztery osoby zdolne do pracy, a za 50 lat będą to tylko dwie osoby. Według rządu nie pozwoliłoby to ani na zapewnienie wypłat emerytur na odpowiednim poziomie, ani na zapewnienie wzrostu gospodarczego.

Autorzy skarg zarzucili przepisom m.in. naruszenie zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, sprawiedliwości społecznej, ochrony praw nabytych. W ocenie skarżących przepisy są też niejasne, podważają ich zgodność w zakresie podwyższenia wieku emerytalnego z ratyfikowaną przez Polskę konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy, dot. minimalnych norm zabezpieczenia społecznego.

Źródło: mojaemerytura.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA