fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przegląd prasy

Przegląd prasy Marka Domagalskiego: Debata bez nokautu, i dobrze

Marek Domagalski
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Debata Komorowski-Duda niczego nie rozstrzygnęła - to najczęściej spotykany komentarz po pierwszym i przedostatnim bezpośrednim starciu telewizyjnym głównych kandydatów w prezydenckich wyborach.

To dobrze, czy chcielibyśmy, aby nokaut, jakieś jedno arcyskuteczne pytanie, czy jakieś potknięcie słowne, zadecydowało kto ma być prezydentem przez następnych pięć lat ?

Prasę zarówno papierową jak i elektroniczną, naturalnie rozgrzała do czerwoności pierwsza debata Bronisław Komorowski-Andrzej Duda, i jak grzyby po deszczu pojawiły się sondy i komentarze, kto i na ile wygrał, ale czy to debata telewizyjna zadecyduje o zwycięzcy? Wątpię. Zbyt duża jest stawka w tych wyborach. Najogólniej mówiąc, na jednej szali mamy program: jest dobrze i niech tak będzie dalej, a na drugiej - czas na zmiany. I o tym wyborze zadecydują wyborcy, zwłaszcza ci po Kukizie.

Wróćmy o prasy.

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej" pisze: "Remis ze wskazaniem na Komorowskiego. Duda zmarnował szansę, Komorowski złapał wiatr w żagle.

Komorowski miał zdecydowanie lepszy timing. Lepiej łapał tempo debaty, kończył na czas, przed sygnałem dźwiękowym. Duda dogadywał, częściej był dyscyplinowany przez prowadzących. (...) Zdecydowanie więcej energii przyniosła druga część debaty, kiedy zadawali sobie pytania kandydaci. Tu wreszcie pojawiły się emocje i walka, choć, wypada dodać, pod ścisłą kontrola dziennikarzy. Komorowski poradził sobie, nie dając się wpychać w niekonsekwencje polityki historycznej (Jedwabne) i kwestie pielęgniarek. Do prawdziwego spięcia, z sugestia remisu, doszło przy sprawie górników, gdzie prezydent dość nieudolnie i nie wiadomo w jakim celu próbował wręczyć Dudzie jakieś papiery, rzekomo podważające uczciwość kandydata PiS przy dyskusji o ograniczeniu energetyki węglowej. Ale nie wybrzmiało to szczególnie jasno".

"Prezydent Komorowski debatę wygrał (1:0), ale czy to wystarczy do odwrócenia biegu kampanii wyborczej" - pyta z kolei w „Gazecie Wyborczej" Paweł Wroński: "Kandydat PiS został w debacie najwyraźniej zaskoczony przez Komorowskiego, któremu do tej pory zarzucano ospałość. Tym razem to prezydent był stroną aktywniejszą i atakującą. Widać, że długo pracował nad skrótowością wypowiedzi. Andrzej Duda w kilku sytuacjach najwyraźniej się zdenerwował. Mówił stylem wiecowym, notorycznie nie był w stanie zmieścić się w wyznaczonym na odpowiedź czasie. Kilka jego szarży było nietrafionych, na przykład, gdy usiłował obarczyć prezydenta odpowiedzialnością za rzekomy upadek polskiej armii. Kilka było celniejszych: na przykład, dlaczego, „dążąc do zgody", dzieli Polskę na radykalną i racjonalną albo dlaczego mimo zaleceń sądów utajnił ekspertyzy dotyczące OFE". Kandydat PiS mimo słabszego występu raczej nie stracił wyborców. Pytanie jest: czy Komorowski zyskał?

A oto opinia Sławomira Jastrzębowskiego, redaktora naczelnego „Super Expressu", który dopiero co przeprowadził wywiad z Andrzejem Dudą: "Telewizyjna debata miała wszystko rozstrzygnąć. Zagubiony i nieporadny – według słów Tuska – Komorowski miał zostać pożarty na żywo przez młodego prężnego będącego na fali wilka Dudę. I co? I wilczek się zakrztusił! Ci wszyscy, którzy uważali go za kompletnie niesamodzielnego, niezdarnego, wymagającego suflera musieli przecierać oczy widząc innego prezydenta niż tego powszechnie ostatnio wyśmiewanego. Ci wszyscy, którzy byli przekonani, że zobaczą jak Duda nokautuje Komorowskiego srodze się zawiedli. Stary niedźwiedź ryknął i pokazał pazury. Debata niczego nie rozstrzygnęła".

"Diametralna różnica pomiędzy kandydatami ujawniła się w kończących wystąpieniach. Tutaj Andrzej Duda zdeklasował Bronisława Komorowskiego. Bronisław Komorowski wspiął się na szczyt oratoryjny: głosujecie na mnie, bo przyjedzie straszny PiS, a za tym Dudą stoi ten Kaczyński.

Natomiast Andrzej Duda zwrócił się do rodaków, z propozycji nie dzielenia Polaków na racjonalnych i radykalnych, z konkretnymi zagadnieniami dotyczącymi państwa. W tym fragmencie wypad przekonująco i poważnie. Opinia, że debata decyduje o wyniku wyborów jest zatem trochę na wyrost. To co, ktoś byle jak rządził przez pięć lat, kimał po żyrandolem, a teraz powie do kamery trochę frazesów z pewną miną i będzie dalej robił to co robił. Chyba to było by kompletną niedorzecznością".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA