fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Sąd: można zaglądać celebrytom do łóżka w interesie publicznym

www.sxc.hu
Publikacje ujawniające dane i wizerunek znanego artysty jako osoby kupującej od stręczycielki usługi seksmodelek, nie naruszają jego dóbr osobistych, gdy za opisem tego procederu stoi ważny interes społeczny.

- Chodzi bowiem o pewne zjawisko społeczne, gdy grupa znanych publicznie osób, aspirujących także do wzorów do naśladowania, zabiegających o popularność także w sferze politycznej i działalności dobroczynnej, funkcjonuje w częściowo kryminalnym, niemoralnym i zorganizowanym układzie prostytucji dziewczyn i kobiet, formalnie z "agencji modelek" - uzasadniał swój wyrok Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 23 grudnia 2014 r. (sygn. akt I ACa 933/14).

Moralność celebryty

Sprawa dotyczyła T. L. – znanego gitarzysty i kompozytora. Jego życie prywatne od  lat jest obiektem zainteresowania tabloidów i plotkarskich serwisów internetowych. Za zgodą artysty media publikowały m.in. fotografie z jego ślubu ze znaną fotomodelką E.W. Już jako małżeństwo para zamierzała upublicznić swoje pożycie w specjalnym programie reality show, choć ostatecznie producent zrezygnował z jego realizacji. T.L. jest też znany z działalności dobroczynnej – organizuje koncerty charytatywne dla Fundacji, która spełnia muzyczne marzenia chorych dzieci. Działalność ta została nagrodzona m.in. przez Prezydenta i Premiera.

W 2013 r. w mediach zaczęły ukazywać się publikacje dotyczące prywatnej sfery życia T.L. w kontekście tzw. seksafery w świecie show biznesu. Jej główną, negatywną bohaterką była J.B. – córka znanego rockmana, podejrzana o stręczycielstwo. Jak donosiły gazety, miała ona prowadzić agencję, która organizowała wyjazdy polskich modelek na zagraniczne pokazy i sesje zdjęciowe. W rzeczywistości „modelki" świadczyły usługi seksualne bogatym obcokrajowcom. W śledztwie prowadzonym w związku z tą aferą przesłuchiwano także T. L. i jego żonę, gdyż z zeznań „modelek" wynikało, że T.L. był klientem agencji, a jego żona miała tam zajmować się stręczycielstwem.

Temat szybko podchwyciły media plotkarskie. Jeden z serwisów o prześmiewczym charakterze opublikował serię artykułów o kulisach seksafery, m.in. wyszukiwaniu „modelek" , także nieletnich, które świadczyły usługi seksualne celebrytom, biznesmenom i politykom. W tym kontekście pojawiało się w nich nazwisko T.L. Opisano go jako osobę, która uprawiała seks z co najmniej setką dziewczyn i w ciągu 5 lat wydała na to około 100 tysięcy złotych. Źródłem informacji, na którym opierali się autorzy publikacji, były artykuły, które wcześniej ukazały się w gazetach i tygodnikach. Internetowe publikacje były ilustrowane zdjęciami przedstawiającymi T.L. z jego bliską znajomą – gwiazdą pop, która miała go poznać z właścicielką "agencji modelek", a także zdjęciami ze ślubu T.L. z E.W.

Nie o taki rozgłos chodziło

T.L. pozwał wydawcę serwisu za naruszanie jego dóbr osobistych. Przyznał, że po koncertach muzycy jego zespołu korzystali z płatnych usług seksualnych kobiet, które za pośrednictwem agencji zapraszali na koncerty. Argumentował jednak, że jego życie seksualne jest jego prywatną sprawą i że nigdy nie wyrażał zgody na publikację swojego wizerunku w jakimkolwiek kontekście sugerującym związek z seksaferą. Domagał się zakazu takich publikacji, 40 tys. zł tytułem zadośćuczynienia oraz publicznych przeprosin od redakcji portalu.

Sąd Okręgowy uznał, że treść publikacji narusza dobra osobiste T.L. w postaci czci, wizerunku oraz prawa do prywatności, w tym intymności, a ich celem było dokuczenia powodowi i zdyskredytowania go w oczach czytelników. Publikacje nadszarpnęły także dobre imię powoda i zaufanie do niego - wartości, które mają niebagatelne znaczenie w jego działalności dobroczynnej.

 

Sąd przypomniał, że do kategorii osób publicznych należą zarówno osoby sprawujące funkcje publiczne, jak i osoby, które ich nie pełnią , ale odgrywają rolę w różnych dziedzinach życia publicznego, takich jak polityka, życie społeczne, kultura i sztuka, a pośród nich - artyści i gwiazdy rozrywki.

- Publiczny status tych osób nie powoduje jednak, że ich życie prywatne staje się automatycznie "życiem publicznym". Może ono być przedmiotem zawężonej ochrony prawnej jedynie w granicach, jakie wyznacza, konieczna na to zgoda zainteresowanej osoby zgodnie z art. 14 § 6 prawa prasowego - stwierdził Sąd.

Przywołany przez Sąd przepis stanowi, że nie wolno bez zgody osoby zainteresowanej publikować informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby. Zdaniem Sądu także zgoda na upublicznienie faktów z życia prywatnego osoby publicznej, wynikająca z zabiegania przez nią o zainteresowanie mediów, nie może być utożsamiana z udzieleniem zezwolenia na ujawnianie wszystkich faktów należących do sfery jej życia prywatnego.

Interes społeczny wyżej

Wyrok zaskarżył pozwany wydawca portalu, który uważał, że nie działał bezprawnie, bo wkroczenie spornymi publikacjami w sferę dóbr osobistych T.L. było działaniem w  interesie społecznym.

Sąd Apelacyjny przypomniał, że za działanie w imię uzasadnionego interesu społecznego uznaje się rozpowszechnianie w prasie prawdziwych informacji, które dotykają lub mogą dotyczyć bliżej nieoznaczonej grupy ludzi lub całego społeczeństwa i z punktu widzenia tej grupy lub całego społeczeństwa zasługują na poparcie lub krytykę. Nie ma przy tym znaczenia, czy prasa ma charakter satyryczny, lekki, prześmiewczy, plotkarski,  czy traktuje dane zjawisko lub zdarzenia poważnie, serio.

 

W ocenie SA treść opublikowanych artykułów, w których odniesiono się do życia intymnego T.L. nadszarpnęła jego dobre imię i zaufani. Jednak wbrew odmiennej ocenie Sądu Okręgowego, Sąd Apelacyjny uznał, że zarówno charakter ujawnionego zjawiska społecznego (stręczycielstwa, prostytuowania się młodych dziewczyn z branży modelek oraz korzystania przez znane osoby życia publicznego z płatnego seksu) w ścisłym powiązaniu ze statusem powoda (znany muzyk, bezpośrednio po koncercie, dobrze opłacający seksmodelki oraz czyniący to w sposób zorganizowany - był jednym z najwierniejszych klientów „agencji modelek"), pozwala ujawnić ten proceder, jako działanie zgodne z interesem publicznym.

- Działania, które mieszczą się w ramach prawa do informowania opinii społecznej o istotnych kwestiach życia społecznego oraz prawa do publicznego wyrażania obaw i opinii - krytycznych, sarkastycznych lub ironicznych - dotyczących tego zjawiska, nie jest działaniem bezprawnym - uznał Sąd oddalając w całości powództwo T.L.

SA podkreślił, że granice dopuszczalnej krytyki są szersze wobec osoby publicznej, która kreuje swój wizerunek publiczny, zabiega o rozgłos, chce być doceniana przez władze państwowe, zaprasza prasę na uroczystości prywatne (ślub) i chce własne małżeństwo uczynić elementem programu reality show.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA