fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Szef CBA winny najbardziej

Andrzej Stankiewicz
Fotorzepa/Waldemar Kompała
Gdyby były szef CBA Mariusz Kamiński trafił dziś do więzienia za to, że przekroczył prawo w aferze gruntowej, to pod celą nie spotkałby żadnego z łapówkarzy.

To wyrok drakoński — sąd skazał Kamińskiego na 3 lata więzienia oraz zakaz zajmowania stanowisk publicznych na 10 lat za nadużycia prawa przez CBA. Wyrok 3 lat odsiadki usłyszał także jego były zastępca Maciej Wąsik. W Polsce jeszcze nigdy szefowie służb specjalnych nie trafili do więzienia.

Sąd skazał dawnych szefów CBA za — mówiąc w uproszczeniu — sztuczne wygenerowanie tzw. afery gruntowej oraz nielegalne czynności śledcze z nią związane. Według sądu, w 2007 r. CBA stworzyło fikcyjną sprawę odrolnienia za łapówkę gruntu na Mazurach. Wszystko po to, by dopaść ministra rolnictwa w rządach PiS-Samoobrona-LPR Andrzeja Leppera, którego szefowie CBA podejrzewali o korupcję.

Używając prowokacji i podstawionych agentów pod przykryciem, CBA wręczyło łapówkę współpracownikom Leppera — Piotrowi Rybie i Andrzejowi K. CBA liczyło, że łapówka trafi do lidera Samoobrony, co umożliwić miało zatrzymanie go na gorącym uczynku. Akcja się nie powiodła. Według ówczesnego kierownictwa CBA, doszło do przecieku.

Jednak Lepper przekonywał do ostatnich chwil życia, że afera gruntowała została wygenerowana przez CBA ze względów politycznych — żeby pogrążyć Samoobronę.

W poniedziałek sąd pośrednio przyznał mu rację. Uznał, że Kamiński zaplanował i zorganizował prowokację CBA, zlecił wprowadzenie w błąd Andrzeja K. i podżeganie go do korupcji. Zdaniem sądu brak było podstaw do wszczęcia akcji CBA w resorcie rolnictwa.

Tyle tylko, że to orzeczenie kłóci się z wyrokiem, który zapadł w listopadzie minionego roku przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia. Piotr Ryba i Andrzej K. zostali w nim uznani za winnych i skazani — pierwszy na 2,5 roku więzienia, a drugi — jedynie na grzywnę, bo przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Sędzia Krzysztof Ptasiewicz uznał wówczas działania CBA za legalne. W jego ocenie CBA miało wiarygodne informacje o możliwości korupcji w Ministerstwie Rolnictwa, więc były podstawy do wszczęcia operacji. Podkreślił też, że choć w operacji można się dopatrzeć „uchybień", nie dyskwalifikuje to zgromadzonych dowodów, które dają podstawę do skazania obu współpracowników Leppera. Wcześniej podobnie uznała sędzia tego samego sądu Dorota Radlińska, która jako pierwsza skazała Rybę i K. (wyrok zapadł w 2009 r. i został rok później uchylony).

Wyroki na Rybę i K są wciąż nieprawomocne, podobnie jak poniedziałkowe skazanie Kamińskiego i Wąsika. Dalsze analogie nasuwają się same. Polskie sądy uznały, że w wyniku operacji, która była legalna i nielegalna jednocześnie, skorumpowanego należy zamknąć na 2,5 roku, a policjantów, którzy go ścigali — na pół roku dłużej. Co więcej — gdyby Kamiński trafił do więzienia już dziś, to nie spotkałby tam żadnego skazanego w tej wielowątkowej, korupcyjno-politycznej sprawie — bo po prostu ich nie ma.

Zaiste, wyroki sądów dotyczące działań CBA za rządów PiS kierują się specyficzną logiką.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA