Świat

Brunatny zlot nad Newą

Kozacy i deputowani Parlamentu Europejskiego, czyli zjazd skrajnej prawicy w Petersburgu
PAP/EPA
Szukając sojuszników, Kreml zaprosił do Petersburga przedstawicieli europejskich neonazistów.

– Przyjechali goście z 14 krajów europejskich i USA – powiedział „Rzeczpospolitej" jeden z organizatorów Międzynarodowego Rosyjskiego Forum Konserwatywnego Jurij Lubomirskij. – Z Polski zapraszaliśmy Falangę (skrajnie prawicową organizację, jej lider Bartosz Bekier dość długo przebywał w Donbasie po rosyjskiej stronie frontu), ale nie dojechali – dodał.

Wśród europejskich gości byli przedstawiciele m.in. neonazistowskiej Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec, włoskiego Forza Nuova i Ligi Lombardii, greckiego Złotego Świtu, Partii Szwedów i Partii Duńczyków. Wszystkie te partie oskarżane są w Europie o propagowanie faszyzmu, antysemityzmu, a niektóre i o związki z prawicowymi terrorystami (np. Forza Nuova). W statucie greckiego Złotego Świtu zapisano wprost, że jej członkami mogą zostać tylko Aryjczycy (choć nie wytłumaczono, skąd ich wziąć w Grecji).

Mimo głoszenia skrajnych poglądów wielu przyjezdnych to deputowani Parlamentu Europejskiego, m.in. dwaj emerytowani greccy generałowie (w niedzielę zaproponowali kilka sposobów obejścia przez Rosję europejskich sankcji przy pomocy Grecji) czy były lider niemieckich neonazistów Udo Voigt. Wszyscy oni popierali rosyjską agresję na Krymie, a potem w Donbasie, jednocześnie sprzeciwiając się wprowadzaniu europejskich sankcji przeciw Rosji. Niektóre z zaproszonych partii wysyłały swych obserwatorów na rosyjskie referendum na Krymie w marcu 2014 roku.

– Chcemy doprowadzić do konserwatywnego zwrotu w polityce Unii Europejskiej oraz obronić suwerenność europejskich krajów przed USA, a w przyszłości również przed ingerencją niektórych krajów Azji – powiedział „Rz" Jurij Lubomirskij, choć odmówił odpowiedzi na pytanie, o jakie kraje azjatyckie chodzi. Mimo że był członkiem partii komunistycznej, zapewniał „Rz", że jest spokrewniony z książęcym rodem Lubomirskich.

Sale luksusowego, petersburskiego hotelu „Holliday Inn" zapełnili również rosyjscy goście w mundurach kozackich i z oddziałów walczących w Donbasie przeciw ukraińskiej armii. Wśród tych ostatnich rozpoznano urodzonego w Petersburgu Aleksieja Milczakowa, pseudonim Fryc. Uciekł z miasta, gdyż groziła mu sprawa karna za znęcanie się nad zwierzętami, wrócił już jako dowódca Grupy Dywersyjnej Rusicz. Na sali byli obecni również deputowani rosyjskiej Dumy z proputinowskiej Jedinoj Rossiji oraz senator z Riazania Igor Morozow, były kagebista i pracownik rosyjskiego wywiadu.

„Zaprosiliśmy zdrowe, patriotyczne siły, którym nie podoba się amerykańska ingerencja w europejskie sprawy" – mówił dziennikarzom przed rozpoczęciem spotkania Fiodor Birjukow z nacjonalistycznej partii Rodina, która formalnie występowała jako organizator Forum.

„Impreza odbywała się za wiedzą Kremla" – jest przekonany profesor moskiewskiej szkoły dyplomatów MGIMO Walerij Sołowiej. „Władze próbują sformować coś w rodzaju międzynarodowego „klubu przyjaciół Rosji" czy nowego Kominternu. Na razie do wykorzystania tylko w celach propagandowych, potem – gdy ewentualnie nabiorą politycznej wagi – do wywierania nacisku na europejskie rządy" – sądzi. Jednak według oceny politologów do Petersburga zjechali się ludzie głoszący tak skrajne poglądy, że ogranicza to ich możliwości polityczne, zarówno obecnie, jak i w przyszłości.

Dwoje demokratycznych polityków z Petersburga zażądało jednak od miejscowego gubernatora Gieorgija Połtawczenki, by zakazał tej imprezy „szczególnie niedopuszczalnej przed 70. rocznicą Zwycięstwa" (9 maja), ale władze nie odpowiedziały na apel.

W przeciwieństwie do nich zaprotestowały petersburskie organizacje opozycyjne, głównie młodzieżowe. Przed hotelem wywieszano plakaty o obraźliwej treści, a w niedzielę grupa manifestantów przyszła z bębnami. Interweniowała policja, która aresztowała sześć osób z instrumentami. Nie dowieziono ich jednak na komisariat, bo gdy policjanci na chwilę się odwrócili, jeden z przypadkowych przechodniów otworzył drzwi policyjnego samochodu i wypuścił złapanych.

Tuż przed końcem obrad ktoś zadzwonił na policję i poinformował, że w sali obrad podłożona jest bomba. Wszystkich ewakuowano. Lubomirskij przyznał „Rz", że wbrew zapowiedziom nie udało się utworzyć „międzynarodowego komitetu konsultacyjnego".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL