Opinie

Koniec dyktatu Gazpromu

Fotorzepa/Robert Gardziński
Kluczem do powstania unii energetycznej jest zobowiązanie do rozbudowy połączeń międzysystemowych.

Kształtuje się nowa mapa energetyczna Europy. To Polski sukces w Brukseli. Kończy się era podziału rynku gazu pod dyktando Gazpromu. Położenie mocnego akcentu na łączenie krajów członkowskich w jedną, zintegrowaną sieć przesyłową gazu i energii oznacza koniec monopolu i dzielenia rynku.

Europa potrzebuje tańszej energii

Europejscy przywódcy zdali sobie sprawę, że Unia Europejska, aby przetrwać jako konkurencyjny organizm gospodarczy, potrzebuje niższych cen energii. Nie potrzebujemy Unii Klimatycznej, ale unii energetycznej proprzemysłowej i prokonsumenckiej.

W porę wszyscy w Brukseli zrozumieli, że Unia jest globalnym liderem w wysokości cen energii i gazu na świecie. Płacimy ponad dwa razy drożej za gaz niż w USA. Przewodniczący Komisji Europejskiej właśnie główny akcent kładzie na problem niekonkurencyjnych cen energii i gazu. To ważny zwrot w dotychczasowym kształtowaniu celów energetycznych Unii Europejskiej skoncentrowanych na redukcji emisji CO2. Dziś ma się liczyć cena za 1 MWh, a nie cena uprawnienia do emisji Co2.

Żadna sztuczna interwencja polityków i urzędników nie zastąpi działania rynku. To doświadczenie rynku amerykańskiego oraz ostatnich dwu – trzech lat na rynku europejskim. To płynność na rynku obrotu gazu tworzy realną konkurencję i obniżki ceny. Kluczem do powstania unii energetycznej było zobowiązanie do rozbudowy połączeń międzysystemowych. To właśnie dzięki polskim inwestycjom w Lasowie, Cieszynie oraz na gazociągu jamalskim udało się uzyskać dostęp do gazu z Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej.

Efektem takich działań jest cena gazu znacząco poniżej 280 dol. za 1000 m3 będąca w zasięgu ręki polskiego przemysłowego użytkownika gazu. Dzięki nowej strategii unii energetycznej wskaźnik połączeń międzysystemowych będzie wyższy, a to oznacza tańszy gaz.

W mojej ocenie istotny postulat przejrzystości na rynku gazowym został podtrzymany. Zapis mówiący o przejrzystości umów jest wywarzony i nie narusza interesu spółek komercyjnych. Jego forma otwiera drogę do wprowadzenia opcji dostępu do poufnych informacji przez Komisję Europejską. Nowym obszarem unii energetycznej będzie strategiczne partnerstwo z Ukrainą, w szczególności w zakresie reform prawa energetycznego i gazowych inwestycji infrastrukturalnych.

Istotnym problemem przedstawionej propozycji jest brak odniesienia do własnego wydobycia surowców, przede wszystkim gazu. Postawienia na promowanie własnych źródeł gazu i ropy. Odnoszę wrażenie, że brakuje w Unii Europejskiej zwolenników własnego wydobycia: budowa nowego połączenia z Turkmenistanem jako projektu europejskiego jest sprzeczna z ideą uniezależnienia się, z ideą samodzielności i wolności energetycznej.

Trzeba pilnować realizacji

Unia energetyczna powinna także wspierać nowe technologie wydobywcze. Ma to fundamentalne znaczenie dla budowy niezależności energetycznej Europy. Odebranie Rosji – poprzez własne wydobycie – dochodów z eksportu gazu byłoby dużo silniejsze niż jakiekolwiek sankcje.

Wskaźnikiem skuteczności będzie konsekwentna implementacja projektu. I tu widzę największe ryzyko. Praktyką unijną w procedurze stanowienia prawa przy ambitnych projektach jest próba zmiękczania poszczególnych zapisów.

Gra idzie o wielką stawkę. Trzeba na bieżąco rozliczać Komisję Europejską z działań i dbać o realizację projektu – zgodnie z intencjami jego pomysłodawców.

Autor jest członkiem zarządu Boryszewa, był ministrem Skarbu Państwa

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL