Piłka nożna

El. do ME w futsalu: Polska bezbramkowo remisuje z Białorusią

YouTube
Spotkanie reprezentacji Polski i Białorusi w futsalu w pierwszym dniu eliminacji do Mistrzostw Europy zakończyło się bezbramkowym remisem.

Na tę chwilę reprezentacja Polski w futsalu czekała piętnaście lat. W 2000 roku w Zabrzu Polacy jedyny raz w historii futsalu zakwalifikowali się do Mistrzostw Europy, na których rok później zagrali w Moskwie, przegrywając wszystkie mecze. Dziś wszystkie oczy zwrócone są w stronę Krosna, gdzie polska kadra walczy o udział w przyszłorocznych ME w Serbii.

Polskie środowisko futsalowe jest spragnione sukcesu jak nigdy. Zwłaszcza, że polska kadra solidnie przygotowywała się do tych rozgrywek. Rozegrali ponad 30 sparingów, podczas dwuletnich przygotowań przetestowali kilkudziesięciu zawodników. Na konferencji w Urzędzie Miasta w Krośnie dzień przed turniejem trener reprezentacji Białorusi Władimir Ignatik mówił, że choć Polska nie grała w europejskich turniejach od 2001 roku biało-czerwoni mają w Krośnie poważną przewagę - doping kibiców. O hali w Krośnie krążą w środowisku legendy - to miejsce, gdzie na mecze przychodzą tłumy. I tym razem fani halówki nie zawiedli. Obiekt MOSIR wypełnił się niemal do ostatniego krzesełka.

Turniej w Krośnie Polacy rozpoczęli w nieco osłabionym składzie. Kilka dni przed eliminacjami z gry wypadł bramkarz mistrza Polski Rekordu Bielsko-Biała Bartłomiej Nawrat, którego zastąpił 19-letni Kamil Lasik z Wisły Krakbet Kraków. Później w miejsce kontuzjowanego Marcina Kiełpińskiego przyjechał niemal w środku nocy Michał Kubik. Z ogłoszonego pierwotnie zespołu Białorusinów również wypadły dwie osoby - doświadczony Oleg Gorbienko i Michaił Goroszko.

Do określenia pierwszej połowy meczu Polska-Białoruś bardzo pasuje słowo "szarpanina". Obie reprezentacje przez 40 minut na zmianę próbowały odebrać sobie piłkę i atakować przeciwnika, ale Polakom brak było konsekwencji. Mimo wielu strzałów oddanych na bramkę Białorusinów przydałaby się "druga noga", która dokończyłaby akcję.

Groźnym zawodnikiem z zespołu rywali okazał się grający z numerem 5. Aleksandr Czernik, który już w 2. minucie spotkania próbował sforsować bramkę Rafała Krzyśki, jednak polski golkiper pewnie obronił strzał. Minutę później to Polacy dostali szansę na gola - bramkę rywali bez rezultatu atakował Michał Marciniak.

Podczas pierwszej części gry na krośnieńskiej hali wyróżniał się Daniel Krawczyk, który wielokrotnie próbował wywalczyć gola dla biało-czerwonych. W 15. minucie spotkania grający z numerem 9. zawodnik podjął nawet dwie próby sforsowania bramki Andrieja Czurilina, jednak nie dopisało mu szczęście. Później na bramkę Czurilina próbował jeszcze strzelać Marcin Mikołajewicz, ale i on nie trafił. W 19. minucie za faul na Sebastianie Wojciechowskim żółtą kartkę dostał Aleksandr Czernik.

Ostatnia minuta pierwszej połowy należała do Białorusinów, którzy nie dali odebrać sobie piłki, a w ostatnich sekundach Władimir Żygałko próbował jeszcze wyprowadzić w pole Rafała Krzyśkę.

Druga połowa spotkania rozpoczęła się drugą żółtą kartką dla rywali. W 22. minucie ukarany został Jurij Rabyka. Od początku widać było, że w tej części spotkania Polacy słabną. Przy piłce coraz częściej utrzymywali się rywale.

Szansa dla Polaków na zmianę wyniku gry pojawiła się jednak w 27. minucie, gdy bramkę Czurilina zaatakował Daniel Krawczyk, jednak piłka przeleciała obok słupka. Minutę później znalazła się niebezpiecznie blisko bramki biało-czerwonych. Po pojedynku z Władimirem Żygałką piłkę zdołał jednak wybić Michał Marciniak. W 29. minucie gry strzelać próbował Michał Kubik, jednak Aleksandr Czurilin obronił.

Na hali zrobiło się nerwowo. W 31. minucie upomniany przez sędziego został Rabyka za faul na Mikołajewiczu. Pod bramką biało-czerwonych uaktywnił się w 34. minucie Wadim Łuszkowski, jednak sytuację po raz kolejny uratował Krzyśka. Dwie minuty później Władimir Żygałko próbował wyprowadzić w pole polskiego golkipera, ale bezskutecznie.

Im bliżej do końca meczu, tym zawodnikom coraz bardziej zaczęły puszczać nerwy. Białoruska drużyna zarobiła trzecią żółtą kartkę - w 36. minucie ukarany został Dmitrij Gonczarow. Zaowocowało to rzutem wolnym, którego jednak nie wykorzystał Igor Sobalczyk. Chwilę później żółtą kartkę dostał Dominik Solecki.

Prawdziwa nadzieja dla biało-czerwonych pojawiła się na kilka sekund przed końcem, gdy rezultat zmienić mógł Paweł Budniak, ale i ta szansa pozostała niewykorzystana.

Po dwóch połowach szarpanej gry mecz między reprezentacją Polski i Białorusi zakończył się bezbramkowym remisem. Rezultat trafnie podsumował na konferencji po meczu kapitan polskiej kadry Artur Popławski. - Gdyby któraś z drużyn wygrała to spotkanie, byłoby to niesprawiedliwe - powiedział. Z kolei selekcjoner białoruskiej reprezentacji Władimir Ignatik przyznał, że oba zespoły zagrały bardzo wyrównany mecz, każdy starał się zdobyć choć jedną bramkę.

- Kiedy nie da się wygrać, szanujemy remis - podsumował trener polskiej kadry Andrea Bucciol. Remis z Białorusią nie odbiera biało-czerwonym szansy na awans do Mistrzostw Europy w futsalu. Kluczowy będzie jednak jutrzejszy mecz, w którym Polacy zmierzą się z Finami.

Polska-Białoruś 0:0

Kartki: '19 Aleksandr Czernik - żółta, '22 Jurij Rabyko, '36 Dmitrij Gonczarow, '36 Dominik Solecki.

Składy: Polska: Rafał Krzyśka - Łukasz Tubacki, Sebastian Wojciechowski, Michał Wojciechowski, Artur Popławski, Igor Sobalczyk, Paweł Budniak, Dominik Solecki, Daniel Krawczyk, Marcin Mikołajewicz, Mikołaj Zastawnik, Michał Marciniak, Michał Kubik.

Trener: Andrea Bucciol

Białoruś: Andriej Czurilin - Dmitrij Gonczarow, Aleksandr Czernik, Jurij Alejnikow, Władimir Żygałko - Aleksandr Olszewski, Wadim Łuszkowski, Jurij Rabyko, Siergiej Podalinski, Aleksiej Popow.

Trener: Władimir Ignatik

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL