fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Mirosław Żukowski: Cham z urodzenia

Mirosław Żukowski
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Zakochani w futbolu napisali już peany na cześć meczu Chelsea – Paris Saint-Germain.

Ja do tego chóru przyłączyć się nie mogę, bo dla mnie był to przede wszystkim mecz jednego chama – Diego Costy.

Chyba każdy z nas spotykał ludzi, którym do okazania chamstwa nie potrzeba żadnego pretekstu, bo są chamami z urodzenia. Taki właśnie jest Costa. Krąży po boisku w poszukiwaniu okazji do rozróby, popycha każdego, z każdym się kłóci. Żywi się cudzą frustracją, świadomie i z zimną krwią ją prowokując.

Sędzią tego meczu był ślepy i głuchy Holender, który wyrzucił z boiska Zlatana Ibrahimovicia, choć ten nic karygodnego nie zrobił, nie przyznał rzutu karnego dla Chelsea po ewidentnym faulu Edinsona Cavaniego, a Coście pozwolił grać do końca, mimo że ten tuż pod jego nosem i pod nosami jego równie upośledzonych kolegów liniowych wyczyniał rzeczy karygodne.

Zupełnie nie rozumiem, do czego służy sędzia, jeśli nie zauważa i nie tępi takiego zachowania. A wydawałoby się, że nic łatwiejszego, niż wyrzucić Costę z boiska, bo to nie jest żaden przebieraniec, „morderca o twarzy dziecka", tylko cham o twarzy i manierach chama.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w Chelsea ten brazylijsko- -hiszpański destylat prymitywizmu jeszcze zyskał na mocy i Costa ma robić to, czego trener Jose Mourinho – przez lata wzorzec z Sevres chamstwa – już robić nie chce. Kiedy piłkarz schodził z boiska, przeżegnał się i wzniósł oczy do nieba. Nie wiem, o jakiego Boga może mu chodzić.

Sport w ogóle, a piłka nożna w szczególności, to nie jest zajęcie dla ministrantów, trzeba być twardym i odpowiadać ciosem na cios. To, co się dzieje w polu karnym przy rzucie rożnym, to właściwie wolnoamerykanka. Gdyby sędziowie reagowali zgodnie z literą prawa, karny byłby prawie przy każdym rogu. Przymykają oko, bo taka jest logika tej gry, jeśli któryś zachowa się jak Howard Webb w meczu Austria – Polska na Euro 2008, wywołuje zrozumiały szok i poczucie krzywdy.

Ale akceptacja dla takiej brutalizacji, wymuszonej przez ewolucję futbolu, to co innego niż bezczynne przyglądanie się złoczyńcy krążącemu po boisku w poszukiwaniu ofiary. Diego Costa powinien dostać od sędziów wyraźny sygnał, że jest pod specjalnym nadzorem, tak jak człowiek skazany, któremu wyrok na 90 minut zawieszono. Jeśli się tego nie zrobi i ta filozofia zwycięży, boiskowe chamstwo nieodwracalnie się zbanalizuje.

Pierwszy powód do radości na szczęście jest: mimo ślepoty lub cynizmu sędziego Chelsea odpadła z Ligi Mistrzów. Przegrał Costa, przegrało chamstwo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA