Reklama

Polskie sądy skazały ochotników walczących z Rosją w Ukrainie. „To hańba dla parlamentu”

W piątek, niemal po czterech latach od rozpoczęcia wojny w Ukrainie, Sejm w końcu przyjmie przepisy o niekaraniu polskich ochotników. W trakcie prac okazało się, że część z nich zostało już skazanych. – Politycy opóźniający prace nad projektem powinni mieć wyrzuty sumienia – mówi autor projektu.
W Polsce były już przypadki skazań ochotników z ukraińskiego frontu

W Polsce były już przypadki skazań ochotników z ukraińskiego frontu

Foto: Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie konsekwencje prawne spotkały polskich ochotników walczących w Ukrainie?
  • Dlaczego opóźnienia w pracach nad abolicją dla ochotników budzą kontrowersje?
  • Jakie zmiany prawne dotyczące polskich ochotników są obecnie procedowane w Sejmie?
  • Co mówią przepisy kodeksu karnego o służbie w obcej armii?
  • Jak zmiany w polskim prawie wpłyną na sytuację skazanych ochotników?
  • Jakie były dotychczasowe działania polityków dotyczące pomocy polskim ochotnikom?

„Francuz” – taki pseudonim nosił Kacper Bass, polski ochotnik, który 31 grudnia ubiegłego roku zginął, walcząc po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją. Jak informował Onet, doznał ciężkich obrażeń w bunkrze w obwodzie charkowskim, a wcześniej walczył w większości newralgicznych miejsc, otrzymując ukraińskie odznaczenia „Za męstwo” i „Za odwagę”.

Czytaj więcej

Polski ochotnik zginął na Ukrainie. Walczył w Donbasie

Koledzy z frontu wspominają go jako wybitnego żołnierza. – Za to, co zrobił, powinien otrzymać medal „Bohatera Ukrainy” – mówił Onetowi jeden z nich. Nie zmienia to faktu, że większości polskich ochotników, tak jak on, walczących, wciąż grozi w Polsce więzienie. Powodem jest to, że do służby w obcej armii wymagana jest zgoda MON, a zdecydowana większość ochotników jej nie posiada, zwłaszcza ci, którzy podjęli służbę w pierwszym, najbardziej nerwowym okresie wojny i zależało im, by jak najszybciej znaleźć się na froncie.

Dziura w prawie ma być wkrótce załatana. Nad ustawą abolicyjną w piątek będzie głosował Sejm, jednak w trakcie prac w parlamencie wyszła na jaw zaskakująca informacja – w Polsce były już przypadki skazań ochotników z ukraińskiego frontu.

Reklama
Reklama

Politycy, pracujący nad amnestią, twierdzili, że dotąd żaden ochotnik nie został skazany

To duża niespodzianka, bo dotąd wydawało się, że skazań nie było. – Wygląda to na świadomą politykę prokuratury, która zdaje sobie sprawę z bezsensu tego przepisu – mówił we wrześniu ubiegłego roku „Rzeczpospolitej” poseł KO Paweł Suski, gdy pisaliśmy o złożonym przez niego projekcie ustawy o abolicji dla Polaków walczących po stronie Ukrainy.

Czytaj więcej

Sejm rusza z ustawą abolicyjną. Polskim ochotnikom z Ukrainy nie będą grozić kary

Dodawał, że nikt nie zna statystyk, ilu Polaków walczyło bez wymaganej zgody. – Przez ukraińskie jednostki mogło przewinąć się kilkadziesiąt, maksymalnie kilkaset osób z polskim paszportem – mówił Paweł Suski.

– W związku z obowiązującym prawem, przewidującym kary za służbę w obcej armii, większość ochotników się z tym nie obnosi – tłumaczyła nam wówczas Karolina Kuzema, dziennikarka relacjonująca od początku agresję rosyjską w Ukrainie. Jej zdaniem Polacy początkowo służyli w Legionie Międzynarodowym, jednak wskutek zmiany ukraińskiego prawa, ułatwiającej rekrutowanie ochotników z zagranicy, są dziś rozsiani po zwykłych brygadach.

Jeden z najbardziej znanych polskich ochotników, zmarły w grudniu 2022 r. Janusz Szeremeta, miał żonę Ukrainkę. Więc częściowo była to dla niego sprawa rodzinna, jednak przede wszystkim, jak wielu innych walczących tam Polaków, był przekonany, że Ukraińcy trzymają pierwszą linię, broniąc nie tylko swojej ziemi, ale też Polski i Europy. Choć oczywiście zdarzają się przypadki Polaków, którzy zaciągają się do służby dla pieniędzy

Karolina Kuzema, dziennikarka relacjonująca agresję rosyjską w Ukrainie

To, że do skazań jednak doszło, okazało się podczas prac nad projektem w podkomisji sejmowej. – Są pojedyncze przypadki z art. 141 kodeksu karnego, są prawomocne skazania w systemie Ministerstwa Sprawiedliwości i potwierdza się to z danymi, które uzyskaliśmy z Prokuratury Krajowej, która w podobnej liczbie akty oskarżenia, czyli skargi zasadnicze do sądu skierowała – mówił główny specjalista w Departamencie Prawa Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości Bartosz Jakubowski. – W 2021 roku, w 2022 roku, w 2023 roku, 2024 roku i do połowy 2025 roku mamy po jednym skazaniu z art. 141 kodeksu karnego – wyliczał.

Reklama
Reklama

Później, na posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej, dodawał, że były też skazania z art. 142 kodeksu karnego. – Są akty oskarżenia, wyroki i prawomocne skazania z tych przepisów. Mamy te statystyki – informował.

O czym mówią wymienione przepisy? Art. 141 przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat więzienia za „przyjęcie bez zgody właściwego organu obowiązków wojskowych w obcym wojsku lub w obcej organizacji wojskowej”. Na mocy art. 142 taka sama kara grozi za „prowadzenie zaciągu obywateli polskich lub przebywających w Rzeczypospolitej Polskiej cudzoziemców do służby wojskowej w obcym wojsku lub w obcej organizacji wojskowej”.

O szczegółach skazań przedstawiciel ministerstwa nie mówił w Sejmie. Informacje w tej sprawie uzyskaliśmy jednak z Ministerstwa Sprawiedliwości. Wynika z niej, że w latach 2021-2025 jedno postępowanie warunkowo umorzono, dwie osoby skazano na karę bezwzględnego więzienia „w wymiarze do dwóch lat”, jedną na „inne skazanie oraz przepadek przedmiotów”, a jedną aż na „karę bezwzględnego pozbawienia wolności w wymiarze powyżej 20 lat i poniżej 25 lat”. Ministerstwo wyjaśnia, że dane dotyczą osób skazanych w pierwszej instancji w sądach okręgowych i nie podaje szczegółów dotyczących spraw.

W trakcie prac w Sejmie projekt zmodyfikowano, by dotyczył też osób skazanych

Paweł Suski mówi, że wskutek m.in. informacji Ministerstwa Sprawiedliwości, w trakcie prac w Sejmie projekt zmodyfikowano. Początkowo miał mieć charakter abolicyjny, czyli dotyczyć niewszczynania postępowań karnych, a dodano do niego w formie poprawki przepisy amnestyjne, dotyczące osób już skazanych. „Orzeczone prawomocnie (…) kary, środki karne, środki związane z poddaniem sprawcy próbie lub środki zabezpieczające niewykonane w całości lub w części, nie podlegają wykonaniu. (...) Skazania i ukarania za te czyny ulegają zatarciu z mocy prawa” – brzmi dopisany w trakcie prac przepis.

– To, że do takich skazań doszło, jest hańbą dla polskiego parlamentu – komentuje Paweł Suski. Jak wyjaśnia, ustawa ma zostać uchwalona dopiero po czterech latach od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, choć o potrzebie takich przepisów mówiło się od samego początku.

Czytaj więcej

Rząd nie chce odstąpić od karania polskich ochotników walczących na Ukrainie bez wymaganej zgody
Reklama
Reklama

Jako pierwszy projekt abolicyjny już w pierwszych tygodniach od rozpoczęcia rosyjskiej agresji złożył senator Krzysztof Kwiatkowski, związany z ówczesną opozycją, a dziś koalicją. Przed wysłaniem projektu do Sejmu głosowali za nim w Senacie także politycy PiS, więc można go było uznać w jakimś sensie za ponadpolityczny, mimo to ówczesna marszałek Sejmu Elżbieta Witek z PiS nie nadała mu nawet numeru druku sejmowego. Zaś ówczesny wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz mówił w Senacie, że „MON negatywnie odnosi się do tego projektu”. – Celem i obowiązkiem ministra obrony narodowej jest dbanie o bezpieczeństwo RP w wymiarze obronnym, militarnym i niemilitarnym – dodawał, sugerując tym samym, że niekontrolowany wyjazd ochotników do Ukrainy osłabiłby naszą obronność.

W tamtym czasie w PiS była jednak silna frakcja polityków opowiadających się za abolicją, a w grudniu 2022 roku do laski marszałkowskiej wpłynął kolejny projekt, pod którym podpisali się m.in. ówcześni wicemarszałkowie Małgorzata Gosiewska i Ryszard Terlecki oraz Michał Dworczyk, jako minister zajmujący się pomocą Ukrainie. Jednak nie tylko oni. Projekt był ponadpartyjny, bo podpisali go przedstawiciele wszystkich liczących się klubów i kół, poza Konfederacją.

Do końca rządów PiS również ten projekt nie otrzymał jednak numeru druku od marszałek Witek. Nasze źródła w PiS wskazywały, że powodem była niechęć pani marszałek do ministra Dworczyka. O tym, że od lat nie są oni w dobrych relacjach, świadczy jeden z ujawnionych e-maili Dworczyka w ramach tzw. afery mailowej. „Do cholery, są jakieś granice egocentryzmu, nadęcia i poczucia własnej wielkości” – pisał o Witek w 2020 roku do premiera Mateusza Morawieckiego.

Nie jestem też zachwycony tempem prac po zmianie władzy w 2023 roku

poseł KO Paweł Suski

– Bardzo źle się stało, że mając w Sejmie gotowy projekt, politycy PiS nie procedowali go w czasie najbardziej nasilonego konfliktu zbrojnego – mówi Paweł Suski. – Jednak, nie będę tego ukrywał, nie jestem też zachwycony tempem prac po zmianie władzy w 2023 roku – dodaje poseł.

Reklama
Reklama

Swój projekt złożył w grudniu 2024 roku, a prace opóźniały się z powodu oczekiwania na stanowisko rządu, który miesiącami analizował, jakie zawrzeć w nim terminy, głównie dotyczące zakończenia służby.

– Bardzo ciąży mi fakt, że państwo polskie skazało swoich obywateli, którzy w Ukrainie walczą również o nasze bezpieczeństwo. Mam nadzieję, że w końcu rozwiążemy ten problem – mówi Paweł Suski. I apeluje do polskich ochotników, by po uchwaleniu ustawy zapoznali się z jej przepisami, zwłaszcza dotyczącymi obowiązku zawiadomienia MON o terminie i miejscu podjęcia służby w Siłach Zbrojnych Ukrainy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Wojsko
Karol Nawrocki: Niedopuszczalne jest przenoszenie obrony w głąb kraju
Wojsko
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Weto oznacza okrojenie SAFE
Wojsko
Marek Kozubal: Pobór do wojska wróci. Kogo może objąć?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama